poniedziałek, 18 marca 2013

dzień 365.

- nie chcę ucha, trzeba je wymienić na nowe. Stare ucho odciąć, wstawić nowe! - dla chorującego na grypę Józka medycyna współczesna nie ma granic.
Przechodzi przez infekcję wirusową dokładnie tak, jak to opisała w komentarzu mama Emila z blogu Autystyczne wybrzeże. Inaczej odbiera ból, a zmysły go oszukują. Złamana kiedyś ręka nie zrobiła na nim aż takiego wrażenia, jak teraz zatkany nos:
- puść ty nosie, puść!

Przestał słyszeć na jedno ucho i stało się to problemem nie do zniesienia. Stwierdził, że w uchu coś tkwi.
- a czy Ty coś tam włożyłeś? - zainteresowałam się.
- nie, choroba to włożyła - to jej wina! 
Słysząc jego krzyki Jarek zarządził wyjście do laryngologa i pojechał do pracy. Dopiero co niedawno wróciłam od lekarza rodzinnego, śnieg zasypywał Olsztyn - wyjście do szpitala z krzyczącym o odcięciu ucha Józkiem i z nieodłączną Elą nie za bardzo mi się spodobało.
Po pierwsze zabrałam Józkowi nożyczki z rąk i nie wnikałam, co zamierzał z nimi zrobić. Po drugie, jako samozwańczy lekarz domowy, kazałam Józkowi nabrać powietrza i powoli je wypuścić. Jednocześnie zatkałam mu nos palcami:
- pomogło, pomogło! - krzyczał Józek - ja słyszę!
- teraz boli mnie noga! - poinformował mnie po chwili. Tak to już jest z grypą!
Gdy wcześniej wracaliśmy od lekarza rodzinnego Józio wisiał na moim ramieniu jak słodki ciężar. Byliśmy na Zatorzu - dzielnicy, w której wcześniej mieszkaliśmy przez dziesięć latStoi jeszcze skrzynka z gazem, od której Józek zawsze odbijał się jak piłka, nie mogąc dobrze ocenić odległości. Jest plac zabaw, na którym wbiegł prosto pod bujającą się huśtawkę i trawnik, z którego podniósł bez lęku zdechłego szczura. 
Teraz Józek od razu skręcił w drogę przez cmentarz, którą zawsze wracaliśmy od lekarza do domu. 
- z którego roku ten cmentarz? - zainteresował się, opierając się mocno na mnie. Zawsze przebiegał przez ten cmentarz, nie zatrzymując się ani na chwilę.
Stanęliśmy nad grobem z 1927 roku.
- w grobach są trumny, a w trumnach zwłoki - stwierdził Józek i poszliśmy dalej.
Idąc prosto doszlibyśmy do naszego dawnego mieszkania. Żeby dojść na przystanek musielibyśmy teraz skręcić.
Józek zatrzymał się. 
- gdzie chcesz iść teraz? - zapytałam.
- do wyjścia - odpowiedział Józek i ruszyliśmy w stronę przystanku.
Nie tylko w przenośni, ale my naprawdę ruszyliśmy dalej przez ostatni rok.
Więcej o tym w poście z podziękowaniami, który jeszcze dziś napiszę.

27 komentarzy:

  1. jednak kończysz? ale wróć do Nas- proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze dziś jeden ostatni wpis - zajrzyj dziś jeszcze raz! potem wracam po dwóch tygodniach

      Usuń
    2. dwa tygodnie zasłużonych wakacji ;)

      Usuń
  2. Będzie mi tego bloga brakować

    OdpowiedzUsuń
  3. JÓZIU!!!!Wszystkiego NAJWSPANIALSZEGO w DNIU IMENIN, tego wszystkiego, czego sam byś dla siebie zapragnął:)
    Wszystko zaczęło się w tym dniu i aż żal, że to koniec bloga. BOGUSIU, a Tobie ogromniaste podziękowania za chęć dzielenia się z nami chwilami z życia Budnych- jesteście WSPANIALI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zaczęło się w tym dniu - tak jest!

      Usuń
  4. Monika ,dzięki Ci za przypomnienie o imieninach Józka.Józiu-szcęśliwego życia!!!!!
    Postaram się z całych sił nie uzależniac od następnego bloga,dziękuję za ten:))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. data rozpoczęcia blogu była zamierzona! Imieniny wszystkich Józefów! a teraz zmykam, czytam wszystkie komentarze od początku i przygotowuję post z podziękowaniami

      Usuń
    2. Jestem wnuczką Józefa:)))Małgorzata:)

      Usuń
  5. no wiec pozostaje zyczyc - szczesliwego nowego roku ;-))))) dalej do przodu!!

    OdpowiedzUsuń
  6. "trzeba ściąć nogę!" właśnie woła Józio, nastroje u nas dziś w domu ciężkie, grypa teraz zaatakował mięśnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślności dla Józia w dniu imienin i nieustannej opieki jego świętego Patrona, a dla dzielnej Mamy Józia - serdeczne podziękowania za to, że chciała się z nami dzielić przez cały ten rok drogą rozwoju swojego Synka :-)
      Agnieszka

      Usuń
  7. Bogusiu to umawiamy sie na smaczny epilog :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marzyło mi się pożegnanie blogowe w dobrym towarzystwie! na razie pielęgnuję Józka, ale później chętnie się z Wami spotkam

      Usuń
  8. Poszedłby Józek w ślady starszego kolegi Vincenta van Gogha, może prawdziwym artystom ucho niepotrzebne ?;)
    Najlepiej jakby nasze dzieci miały zapasowe części, jak coś boli to wymienimy :)) taką teorię usłyszałam kiedyś od swojego syna.

    Józio- Józek- Józef: z takim zapałem do nauki i samodyscypliną osiągniesz szczyty,sławę i pieniądze- czego Ci serdecznie życzę:)

    Dziękuję Ci Bogusiu za całoroczną radość z czytania Twojego bloga. :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtek to ma pomysły! Wando, ja dziękuję -naprawdę!

      Usuń
  9. jakoś nie wierzę, że minął rok...strasznie szybki ten Wasz rok:) po przeczytaniu postu przypomniały mi się rozważania Hani: a później i umrę i będę czeszką, Haniu czemu jak umrzesz będziesz czeszką??? no z głowy zostanie mi taka kość- CZESZKA! Boguś inspirujesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a pamiętasz, że napisałaś pierwszy komentarz na blogu?

      Usuń
  10. nie pamiętam zupełnie...ale duma mnie rozpiera, zazdroszczę Twoim maluchom takiej MAMY!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to był dzień zero: "wspieram duchem i trzymam kciuki, życzę Ci wytrwałości, żeby blog przyniósł owoce:)" od wczoraj czytam wszystkie komentarze, można mnie przepytywać na wyrywki

      Usuń
    2. Ty byłaś wytrwała,a blog przyniósł owoce, całkiem dobre owoce, a ja cały czas wspierałam jak umiałam!

      Usuń
  11. Mogę tylko podejrzewać co tak naprawdę dzieje się w domu gdy Józka boli i bardzo Wam współczuję. A podejrzewać mogę dlatego, że u nas jest niemal całkowity...brak bólu. Przez co wykryliśmy zapalenie ucha gdy już ropa ściekała:/
    Mogę wycinać metki z ubrań, kupować zgrzewkę szczoteczek do zębów na miesiąc, wieszać krzesła na ścianach...Dużo mogę. Ale nie mogę zawsze się pogodzić z tym, że przez te zmysły nasze dzieciaczki po prostu cierpią:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józio najczęściej mówi: "prawie mnie boli" tajemniczo to brzmi, ale wiemy, o co chodzi...

      Usuń