niedziela, 17 marca 2013

dzień 364.

Ambicja Józka już dawno przekroczyła granice moich wyobrażeń. W swoich staraniach o to, by być najlepszym uczniem dorównuje tylko singapurskim uczniom opisywanym przez "Azję od kuchni". Odkąd przypadkiem odkrył, że jego kolega siada do prac domowych dwie godziny wcześniej od niego natychmiast zmienił godzinę odrabiania swoich lekcji. Nawet podczas grypy, która znienacka go dopadła, Józek myśli głównie o swoich wynikach w nauce. Chodzi otulony w niebieski koc i powtarza:
- zimno mi jest! zrób coś, jutro i do szkoły!
Zanim zmierzyłam mu temperaturę, już wiedziałam, że coś się dzieje. Józio zawsze nietypowo reaguje na gorączkę: zaczyna wyraźniej mówić i lepiej rozumieć sytuacje społeczne.
Józio szybko zorientował się, że tym razem nie pójdzie do szkoły w poniedziałek. Najpierw próbował targować się ze mną i z losem:
- a może we wtorek, a może we środę? - zaglądał mi przy tym niespokojnie w oczy.
- zobaczymy - odpowiadałam krótko, bo widziałam, że grypa nie odpuszcza, a Józio już przestaje chodzić po mieszkaniu, tylko coraz częściej leży pod kocem - niebieskim - w łóżku. Nie miał siły, by swoim sposobem oglądać filmy o wynalazcach, rysować i szukać informacji w książkach.
Postawił na prostotę przekazu:
- co ja obejrzę? a może ciekawskiego Georga... Nie, to małpka-australopitek haha!
- a może świnkę Peppę? Nie, tam dinozaur ma trzy palce, a nie dwa...
Jak widać selekcja była poważna, konkurenci porządni. Bezapelacyjnie wygrały "Pingwiny z Madagaskaru" i Józio przy nich próbował przetrwać czas chorowania.
Co jakiś czas wołał mnie i oznajmiał, że czuje się lepiej i może jednak pójdzie jutro do szkoły...Wyglądał przy tym coraz gorzej, miał sińce pod oczami i zamglony wzrok. Raz próbował uśmiechnąć się, żeby podkreślić swoje dobre samopoczucie. Wyglądał przy tym tak upiornie, że z wrażenia o mało z krzeseł nie pospadaliśmy.
W końcu powiedziałam mu, że jutro pojedziemy do lekarza, który określi czas powrotu do szkoły. Do tego czasu Józio będzie odrabiał w domu to, co inni robią w szkole.
Uspokojony zasnął od razu, kaszląc i kichając do rana.

9 komentarzy:

  1. jej i co? lepiej juz? mam nadzieje!!! jakos chorobska nikogo nie omijaja w tym sezonie:-( - zdrowka dla jozia- a wy trzymajcie sie dzielnie , zeby sie nie pozarazac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopadło choróbsko Józka, chociaż trzymał się dzielnie do tej pory, widać w tym roku nikomu nie odpuszcza :(
      Podziwiam Józka chęć chodzenia do szkoły, Wojtkowi przeszło pod koniec podstawówki.
      Teraz siedziałby w domu przy tych swoich elektrycznych konstrukcjach.
      Już tylko jeden Twój wpis i będzie "okrąglutki rok" spotkań z Józkiem :)
      Bardzo się cieszę, że zdecydowałaś się pisać dalej, tak się uzależniłam od twojego bloga, że bardzo brakowałoby mi tego czytania :W:

      Usuń
    2. oj trzymał się dzielnie do tej pory - to prawda!
      W. - jeszcze jeden wpis! a potem nowy blog i będę dalej pisać

      Usuń
  2. Józiu,zdrowiej!Bogusiu,nie możesz nas tak teraz zostawić z blogiem -będziemy się martwić jak Józio zdrowieje????
    Małgorzata:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy takim dopingu mam nadzieję, że grypa odpuści - na razie Józio myśli o wymianie ucha, które nie działa.

      Usuń
  3. zdrówka dla Józia, mam nadzieje ze kiedys Milosz rownie dzielnnie bedzie chcial chodzic do szkoly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życzenia zdrowia chętnie przyjmę w każdej ilości. Co do Miłosza - na pewno nas zaskoczy!

      Usuń
  4. Wiosny życzę w przyspieszonym tempie by się już wreszcie te choróbska skończyły!!! Zdrowiej Józiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józio trzymał się dzielnie, od listopada kichaliśmy i kaszleliśmy tuż obok niego, a on - nic!I nagle ta końcówka zimy (miejmy nadzieję, chociaż widok za oknem na to nie wskazuje) dotknęła i jego i Was. Ech!

      Usuń