czwartek, 14 marca 2013

dzień 361.

Nie wiadomo, które z moich dzieci pomazało flamastrami ścianę pod oknem. Minęły bezpowrotnie czasy, gdy mój najstarszy syn, małym dzieckiem będąc, dumnie podpisywał każde ścienne dzieło swoim imieniem... Do najnowszego bohomaza na ścianie nikt nie chce się przyznać, a typowana przeze mnie w pierwszej kolejności Ela ciągle powtarza: 
- nie ja!
Nasze ściany, jeszcze nie tak dawno świeżo pomalowane, powoli stają się polem ćwiczebnym dla dwójki młodocianych artystów. Ścigani przez rodziców, karceni za każdą nową kreskę zawsze znajdą chwilę, by niezauważenie pomazać kolejny fragment ściany.
Raz udało się Jaśkowi znaleźć sposób na Nieznanego Malarza. Gdy tylko stanął przed pomazaną ścianą - tuż za drzwiami - od razu zaczął wychwalać rysunek:
- jaka piękna kreska, a ile kolorów na tym rysunku! To dopiero niesamowite dzieło!
Do obrazu na ścianie natychmiast przyznał się Staś i był to ostatni raz, gdy dał się nabrać na nieszczere komplementy. Teraz milczy, gdy mówimy o pomazanej ścianie pod oknem.
Jeszcze trochę wytrzymamy - powtarzam sobie w myślach, bo pamiętam, że zarówno Jasiek, jak i Józek w pewnym momencie odpuszczali nieszczęsnym ścianom i przerzucali się na kartki papieru lub programy graficzne. Jasiek do tej pory rysuje kolejne komiksy w zeszytach, a Józek - następne prace w Paincie.
Dzięki Waszym namowom i komentarzom dotyczących rysunków Józka już niedługo będę mogła zaprosić Was na wystawę Józka prac. Na początku kwietnia w Zespole Placówek Edukacyjnych w Olsztynie wystawimy dziesięć prac Józia, wydrukowanych na płótnie canvas.
Wystawa będzie nosić tytuł "Warsztat myśli" i będzie pokazywać sposób, w jaki Józek porządkuje świat i napływające do niego bodźce.
Wybór dziesięciu z setki rysunków Józka nie był najłatwiejszy. Dobrze, że nie byłam w tym sama - pomagali mi znajomi, Dorotka i Adam. Bez nich wybrałabym dziesięć prawie identycznych rysunków, dotyczących ewolucji:
- wybierzmy różne prace i różne tematy: to ma być warsztat myśli Józka - powiedział Adam i tak powstał tytuł wystawy.
Do każdego z obrazów będę starała się dołączyć opis i krótką historię z tym tematem związaną. Taką na razie widzę swoją rolę. Potem - mam nadzieję - wyruszymy z obrazami w różne miejsca. O samej wystawie napiszę już na nowym blogu, którego adres podam niebawem.

10 komentarzy:

  1. Fantastyczny pomysł z wystawą, gratuluję Józio!!! Koniecznie zdajcie nam relacje!!!!
    A co do prymitywistów na ścianie...też sie wściekałam, zwłaszcza jak Hania malowała wodoodpornym pisakiem po świeźo pomalowanej ścianie. A potem Antoś pokazał że mozna rzucić zupą brokułowąna ścianę i za jej pomocą robić na CAŁEJ esy- floresy. I nagle zwykła kredka czy pisak przestały tak drażnić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nawet pewnie zniknęły esy floresy pod tym wszechobecnym brokułem

      Usuń
  2. Bogusiu,dlaczego podejrzewasz Elę? Przecież ona jeszcze nie umie się podpisać:D Stasiu też.Jasiek i Józek zmienli pole działań artystycznych,więc każde z dzieci nie kwalifikuje się do miana Nieznanego Artysty:)Wątpię żebyś była to Ty sama,bo po co miałabyś przysparzać sobie dodatkowej roboty przy zmywaniu grafitti? Wobec tego kto nam zostaje jako główny i jedyny wiarygodny podejrzany? Jarek !!!! :D:D:D Zapytaj go,co ma na swoją obronę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra detektywistyczna dedukcja...i logiczne wnioskowanie!

      Usuń
  3. Też ten Olsztyn tak daleko :( ale jak pogoda i czas wolny pozowoli to z chęcią wpadniemy do ZPE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mieliśmy w planach wyjazdy z obrazami, niestety nie dostałam dofinansowania, ale jak się uda, to i do Łodzi podjedziemy

      Usuń
    2. ale byłoby czadowo :) zapraszamy i do nas wtedy :)

      Usuń
    3. już ciasto umówione jest od Olego

      Usuń
  4. Cieszę się, że do wystawy rysunków Józka już tak blisko :)) Ciekawa jestem też Twoich opisów :)
    Czekam na wernisaż, koniecznie z sokiem pomarańczowym ;-) :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blisko, coraz bliżej...dobrze, ze mi o soku przypomniałaś, jeszcze by Józio uciekł z własnej wystawy, bo do picia nic nie ma.

      Usuń