sobota, 9 marca 2013

dzień 356.

Do spotkania z rodzicami dzieci niepełnosprawnych biorącymi udział w kampanii społecznej "na jednym wózku" pozostało jeszcze 37 dni. Józek przeliczył to już na tygodnie, a liczbę godzin oddzielających nas od wyjazdu poda mi pewnie później. Nie może doczekać się wyjazdu. Ba! nawet skakał w górę z radości, gdy usłyszał o Muzeum Ewolucji, które odwiedzimy przy okazji wyprawy do Warszawy. Wspomnienie o Muzeum było oczywiście perfidnym wabikiem z mojej strony, ale przyjemnie było patrzeć, jak słowo "ewolucja" rozwiewa jego obawy dotyczące trzygodzinnej podróży do Warszawy.
zek podskoczył z radości w górę, ale już lądując na ziemi zapytał o Igora, szkolnego kolegę. Nawet w chwilach czystej radości nie zapomniał o swojej roli instruktora kulturalno - oświatowego, popularyzującego wiedzę o muzeach. Oczywiście zadzwoniliśmy do mamy Igora i być może pojedziemy w większym, jak zawsze wesołym gronie.
- jeszcze 5 tygodni! A może w sobotę pojedziemy? - zapytał po raz kolejny Józek, dla którego problemem jest to, że spotkanie zaplanowano we wtorek. Jego ambicja i rywalizacja o to, by być najlepszym uczniem kłóci się z chęcią odwiedzenia Muzeum Ewolucji. Na razie wpadł na pomysł zabrania ze sobą podręcznika. Chce poprosić nauczycielkę, żeby zaznaczyła mu strony z pracą domową.
- odrobię lekcje w autobusie - pociesza się nasz wzorowy uczeń, który kiedyś rozpaczał, gdy w jego plecaku zabrakło książki. Zapisuję sobie w notesie z datą 16 kwietnia: zabrać lekcje Józka!  
Gdy zaglądam do notesu, Józek już siada do komputera. Musi swoim zwyczajem sprawdzić swój nowy cel. Niestety, oprócz oficjalnej strony Muzeum, w internecie jest dostępny tylko jeden film z wycieczki do Muzeum Ewolucji:
- za krótki - ocenił go Józek. Nie pokazano każdego z eksponatów osobno i pozostawiono go z wieloma pytaniami:
- czy tam będzie ewolucja od początku świata? - zastanawia się teraz Józek.
Mam taką nadzieję, że będzie. Na razie znalazłam tylko teledyski zespołu o nazwie "Muzeum Ewolucji". 
- czy to Muzeum jest wysokie?
- przekonamy się, Józiu, za 5 tygodni!
Z fundacji "Promyk słońca", która organizuje tę uroczystość, dostałam maila z propozycją, aby rodzice dzieci niepełnosprawnych opisali najpilniejsze potrzeby naszych rodzin. Powstanie dokument z propozycją racjonalnych rozwiązań, który zostanie przekazany do Kancelarii Prezydenta RP, Prezydium Sejmu, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Jeśli chcielibyście dołączyć do stworzenia takiego postulatu, to śmiało piszcie na mój adres mailowy - prześlę Wasze sprawy dalej.

5 komentarzy:

  1. hehe, Jozek- prymus :) Ja sie zastanawialam, czy mnie do Sejmu z szydelkiem wpuszcza, czy uznaja za zbyt niebezpieczna bron ? :P
    Nad postulatami do pisma tez mysle. Mam pare dosc nietypowych pomyslow, o ktorych pisac nie bede, bo wiem, ze i tak nic z tego nie wyjdzie, choc niektorym by sie przydalo :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania! cieszę się, że przyjedziesz i to z tak daleka! pisz, choćby nietypowo, masz dobre spojrzenie na różne sprawy

      Usuń
  2. Cieszę sie ,że Się wybieracie:))Dla Waszego wesołego autobusu to tylko 2 rzuty beretem:)))Wielu miłych wrażeń z tych spotkań!Małgorzata:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha -Ty pamiętasz wszystko ...i wesoły autobus z lata i rzut beretem. Tym razem jedziemy zwykłym autobusem, więc na pewno będzie to nowe doświadczenie, ale autobus pozostanie wesołym

      Usuń
  3. Zachwyca mnie ta Józkowa energia i radość życia :)

    OdpowiedzUsuń