piątek, 1 marca 2013

dzień 348.

W drodze między szkołą a domem zaplanowaliśmy wcale - nie - zbliżające - się - urodziny Józka. Do wykonania planu mamy jeszcze trzy miesiące, ale z pewnych powodów lista musiała powstać już dzisiaj. Zaczęło się wszystko od łez w oczach Józka wywołanych moim spóźnieniem. Stałam zdziwiona przed świetlicą, a zegar wciąż wskazywał, że jestem u Józka przed umówioną godziną:
- o co chodzi? - nie mogłam zrozumieć.
- mama Michała była już wcześniej, Michał wyszedł wcześniej - powtarzał Józek zrozpaczony i dla mnie wszystko było już jasne.
Józek zawsze rywalizuje z Michałem, nie tylko o godzinę wyjścia ze szkoły. Gdy Michał zaczął przynosić tosty, Józek natychmiast zażądał "sędłiczów". Michał polał ketchupem swoją kanapkę, butelka z ketchupem już była w plecaku Józka
- ...ale Michał już poszedł - tłumaczył mi Józek
- pewnie musiał się szykować do swoich jutrzejszych urodzin...
- trzeciego czerwca przed moimi urodzinami musisz przyjść wcześniej. Ja wyjdę wcześniej! - zarzekał się Józek i zaczął ustalać, jak będą wyglądać jego urodziny:
- weźmiesz miskę, a do niej: mąkę, jajka, cukier, proszek i niebieski kolor. Będzie tort. A krem będzie czekoladowy - rozmarzył się, jak zwykle pokładając we mnie wielkie nadzieje. Nigdy nie upiekłam tortu, a niebieskiego nawet nie jadłam.
- a co chciałbyś dostać w prezencie? - zapytałam, bo trudno jest kupić coś Józkowi.
- hmhm, co ja chcesz dostać? ty mi powiedz, co ja chcesz dostać! - odpowiedział zgodnie z moimi przewidywaniami.
- zamówię dla Ciebie książkę z Twoimi zdjęciami - takimi, na których byłeś mały, potem starszy - zapaliłam się do pomysłu. Książkę oglądałam u znajomych.
-...e...nie...wolę książkę ...już wiem: historię życia na Ziemi - odparł jak zwykle. 
Przed autobusem spotkaliśmy jednego z kolegów Józka. Tego, który często szepcze w jego stronę: "powódź" albo "trzęsienie ziemi". Józek jak zwykle skulił się przed niechcianym słowem i zatykając uszy wbiegł do autobusu. Na szczęście właściwego.
- już wiem! kupię Ci słuchawki! - zdyszana usiadłam obok Józka.
- tak! z telefonem i muzyką, będę miał na uszach i nie będę słyszał Piotrka i autobusu.
I tak - przypadkiem - pojawił się bardzo dobry pomysł...
Do prezentów Józio dodał jeszcze niebieski samochód, chociaż nie widziałam aut w jego ręku od lat i zakończył rozmowę.

6 komentarzy:

  1. Zgłasza się na ochotnika do zrobienia tortu urodzinowego dla Józka! Niebieski biszkopt z czekoladowy kremem to nie jest wygórowane zamówienie. (po tortach- pałacach czy koronach różowych już mnie nie zadziwią żadne pomysły dzieci) pozdrawiam- i.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Józka problem z głowy co do koloru prezentu ;) U nas tak nie ma, kolory są różne;) Prezentów już sama nie kupuję, boję się że nie trafię z kolorem:))) :W:

      Usuń
    2. dzięki za pomoc! na pewno mi się przyda!naprawdę nie mam pojęcia, jak się robi niebieski tort

      Usuń
    3. W: niebieski króluje od lat

      Usuń
  2. Ja robie dzieciakom zawsze torty sama :) służę pomocą :)

    OdpowiedzUsuń