sobota, 23 lutego 2013

dzień 342.

Co robi plastikowy pistolet w mojej torebce? Żeby to wytłumaczyć, trzeba by się cofnąć o kilka tygodni. Wtedy zachorowaliśmy po raz pierwszy. Od tamtej pory w systemie rotacyjnym zawsze ktoś gorączkuje, kaszle, kicha. Siedzę z moimi dziećmi w domu, wyglądam czasem tęsknie przez okno, a moje obawy pogłębia Staś:
- Ech! chyba będę chorował do wiosny! - zawołał dziś rano.
Oby wiosna przyszła do nas szybko w tym roku.
Nie mam zupełnie czasu dla siebie i tu wracam do tematu zabawkowego pistoletu. Do swojej torebki nie zaglądałam już dawno. Kiedy przechodziłam obok wieszaka zobaczyłam wystającą z torebki broń. Wysypałam wszystko, żeby dowiedzieć się, co nazbierałam przez ostatnie tygodnie.



Trochę zaskoczyła mnie pojedyncza moja rękawiczka i nie do pary rękawiczka dziecięca, ale reszta - nie licząc pistoletu - była dla mnie całkiem zrozumiała. 

Żetony z pokemonami noszę dla rozładowania sytuacji kryzysowych uzka. Wyjmuję jednym ruchem kapsel z japońskim zwierzakiem i już nasz chłopak promienieje szczęściem. 
Znaczki z napisem "Mam autyzm" dostałam w naszej placówce ZPE. Akcja "Zrozumieć autyzm" i jej pierwsza część wyróżniania dzieci za pomocą różnych gadżetów wywołała wiele emocji, w tym także uczucie ulgi u niektórych rodziców. Mój Józek znaczków nie potrzebuje, ale często ktoś mnie o nie pyta. 
Kolejny znaczek pochodzi z fundacji JiM z Łodzi. Jego napis "Wszyscy jesteśmy nienormalni" już kilka razy skutecznie poprawił mi humor.
Leki przeciwbólowe są dla mnie -  moje stawy odzywają czasem zbyt mocno.
Gruba kredka bambino zastępuje mi długopisy, którymi kiedyś zalałam ukochaną torebkę. Nigdy, przenigdy żaden długopis nie znajdzie się już więcej w pobliżu mojej torebki. Chociaż po przemyśleniu grubą kredkę bambino zamienię na coś subtelniejszego. W wolnej chwili.
Samochodzik terenowy służy do odwrócenia uwagi Stasia i Eli w żnych niespodziewanych sytuacjach, gdy zwykłe: "nie wolno" niestety nie skutkuje.
Kartkę z informacją o Mszy świętej dla autystów nosod czasu, gdy rozwieszałam ogłoszenia przed naszym pierwszym spotkaniem. Książka "Inne, ale nie gorsze - o dzieciach z autyzmem opowiadają rodzice" wciąż prowadzi w moim rankingu najlepszych pozycji i dlatego trzymam ją w torebce, żeby przeczytać ją jeszcze raz w wolnej chwili poza domem.
Dokumenty, klucze, samotna nie działająca bateria - nową obiecałam kupić Stasiowi już dawno temu: czas najwyższy wyjść z domu!
Błyszczyk do ust - jedyna rzecz świadcząca o tym, że to damska torebka.
I pistolet.
Zapomniałam zupełnie o tym, że sama go tam włożyłam. Gdy próbowałam podać Eli antybiotyk, mała ukryła się za fotelem z pistoletem wymierzonym we mnie. Niosłam później wierzgającą wojowniczkę na rękach, a pistolet przeszkadzał mi. Odłożyłam go gdzipo drodze, a teraz już wiem gdzie.
"Pokaż mi swoją torebkę, a powiem Ci kim jesteś" - mówią niektórzy. Ciekawe, co by pomyśleli o mnie.

20 komentarzy:

  1. Ja bym powiedziała, że jesteś mamą na pełnych obrotach. Zawsze masz przy sobie gadżet do uspokojenia dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nie żetonem, to żetonem, A tak naprawdę to jest tylko moja baza torebkowa. Gdy wychodzę z dziećmi, musi być jeszcze wałówka

      Usuń
  2. Moja torebka... Nie, nie będę jej rozpakowywać. Przynajmniej nie w towarzystwie. To mogłoby się skończyć traumą. Ale, podobnie jak u Ciebie, są w niej wyłącznie potrzebne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze podsumowane- wyłącznie potrzebne rzeczy! a to mi przypomina, że skończyły się już plastry w mojej torebce -a bez nich lepiej nie wychodzić z domu

      Usuń
  3. Z tą "bronką" jesteś Bogusiu kryptoaniołkiem Charliego:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w dodatku ta broń świeci...

      Usuń
    2. Wiem bo ostatnio Ela uczyła mnie strzelać;D

      Usuń
    3. W mojej torebce jedynie pilniczek do paznokci jest elementem kobiecym. Chociaż tak naprawdę to i on czasami służy do odkręcania śrubek :)))
      :W:

      Usuń
  4. znaczki mam , notes AutyzmHelp też i książkę tą samą, pojedyńcze rękawiczki oj też się zgadza; chyba Bogusiu zabrałaś mi pół torebki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ciekawe... a co u Ciebie zamiast samochodziku i broni jest?

      Usuń
  5. co by pomysleli? Ze to torebka troskliwej matki..ja kupując torebke zawsze wybieram dość dużą bo wiem ile musze tam pomieścić, mam głupia manie noszenia wszedzie ze sobą teczki z dokumentami medycznym Miłosza, kto wie gdzie i co zawołają, reszta w torebce to podobnie jak i u ciebie uspokajacze

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja myślę, że jesteś cudną osobą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja Bożena tak myślę:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja na znaczki mam smaczka już od dawna, z braku znaczka u nas koszulka na czarną godzinę ze zdjeciem Antosiem i nr telefonu do mamy( po traumie w czerwcu ja panicznie sie boje duzych skupisk ludzkich). A w torebce??? Dość podobnie, tylko 3 autka, smerf, konik "polny", paczka mokrych chusteczek, kilka pieluch, lizak ksylitolowy na czarną godzinę, spodenki gimnastyczne Hani, rajstopy Antka i wczorajsza drożdżówka która miała być śniadaniem i będzie ...ale za dwa dni dla kaczek:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, właśnie tak! Ja, gdy już wychodzę zabieram ze sobą jeszcze drugą torbę z pieluchami, mokrymi chusteczkami, plastrami, wałówką, dużą ilością picia, ubrań na zmianę. Do mojej małej torebki tego wszystkiego niestety nie zmieszczę. A - konik polny- już rozumiem!

      Usuń
  9. a skad masz znaczek ze "wszyscy jestesmy nienormalni"? tez bym chciała miec.ekko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.jim.org/ dziewczyny z Łodzi przyjechały do Olsztyna do naszej placówki i przywiozły znaczki z kampanii, którą Fundacja JiM kiedyś zorganizowała. Hasło do mnie przemawia każdego dnia. Dam Ci znać, jeśli chodzi o znaczki.

      Usuń