środa, 20 lutego 2013

dzień 339.

Spod śniegu wystają już tylko najwyższe huśtawki na naszym placu zabaw. Przy chodnikach rosną zaspy spychane codziennie o siódmej rano przez przejeżdżające odśnieżarki. Okna moich znajomych z bloku naprzeciwko zasypane są już prawie do połowy białym puchem. To prawdziwa zima! Pogoda jest wręcz wymarzona do tego, by przegonić dzieci po śniegu, niektórych nawet przeturlać i zagonić do domu tylko tych, którzy ze zmęczenia obiecują w spokoju spędzić resztę dnia. Niestety choroby - jak to bywa - zatrzymały nas w domu na dłużej. Zamiast na podwórku siedzę w domu z trójką kaszlących dzieci. Jedynie Józek - z podziwu godną odpornością - jeździ codziennie do szkoły i snuje plany spotkań ze swoim kolegą Igorem, gdy tylko nasz dom stanie się bardziej przyjazny dla gości.
Gdyzek wychodzi z domu z tostami w plecaku, a odśnieżarki nie dadzą mi powtórnie zasnąć, zabieram się do prób sprzątnięcia ze ścian śladów po antybiotyku Eli. Już przy Józku nauczyliśmy się, jak dzięki pomocy dwóch, trzech osób podać lekarstwo za pomocą strzykawki i dodatkowej łyżeczki chroniącej przed zatrzaśnięciem szczęki. To wszystko jest jednak zupełnie nieskuteczne w przypadku naszej Eli. Już przy badaniu gardła u lekarza próbowała przegryźć patyk. Antybiotyk, który jej przepisano, znalazł się na wspomnianej ścianie, ręczniku i ubraniach osób trzymających ją. Ofiarnie spróbowałam leku i o mało nie powtórzyłam wyczynu Eli. Tfu, był gorzki jak piołun. 
Kolejna wizyta u lekarza i kolejny antybiotyk w naszym domu, nadal nie do końca akceptowany przez wojowniczą Elę.
Wczoraj uciekając przed następną dawką leku wspięła się na łóżko Józka i zepchnęła z niego pozostawioną przez niego "Historię życia na Ziemi". Zanim wstałam z podłogi, trafiona w plecy 600 - stronnicową encyklopedią, Elka zwiała.
A ponieważ ćwiczy teraz nowe zwroty, biegnąc wołała:
- nie ma! nie ma!
Przypomniały mi się jej słowa, gdy nie mogliśmy wyjść dziś wieczorem z zamkniętego na klucz pokoju. Klucz dopiero co tkwił w zamku, ale już po chwili nigdzie go nie było. Jego poszukiwania przedłużały się, wcale nie było już śmiesznie: byliśmy przecież odgrodzeni od łazienki i kuchni. Znalazłam w końcu w szafie zapasowy klucz, a później przejrzałam meble w pokoju Eli. Za ławeczką leżał klucz.
- nie ja! nie ja! - uciekała czym prędzej Ela, której godzina podania antybiotyku właśnie się zbliżała.

14 komentarzy:

  1. No, no, no 300% normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nadganiam z postami, dobrze, że wierni czytelnicy poczekali

      Usuń
  2. Hehe, niezle ziolko z tej Eli. Jeszcze wszystkich chlopakow wytresuje ;)
    A antybiotykowi na scianie sie nie dziwie. bleeee... Na Kaspra byl tylko jeden sposob: wymyslic cos, zeby wypil lek z wlasnej woli, inaczej zadna sila nie zmusila go do jego przelkniecia. sposob moze malo pedagogiczny, ale skuteczny. Lek podawalam w mikroskopijnej filizance do espresso wymieszany z nierozcienczonym syropem, takim wlasnie do rozcienczania czy dolewania do herbaty. Wedlug mnie jeszcze gorsze niz sam lek, ale Kasper, ktory antybiotyk mial bodajze 3 razy w zyciu sam sie o niego upominal :) Tak samo jak do tej pory upomina sie o syrop z cebuli z miodem :) a sniegu to wam zazdroszcze. U nas jest strasznie ponuro, choc wyglada na to, ze dzisiaj bedzie sloneczny dzien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela dziś w obawie przed antybiotykiem zabarykadowała się w pokoju taty z plastikowym pistoletem w ręku. Ona już dawno przegoniła moich chłopaków w pomysłach.

      Usuń
  3. Księżniczka o wdzięcznym Imieniu- Sprytne Ziółko- trzymaj się- wiem co to znaczy zamknięte drzwi i zgubiony klucz.... brr na samo wspomnienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ela jest moją ulubienicą, tak przypomina mi Majulę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dziewczyny by się szybko dogadały...

      Usuń
  5. Komandos Ela obmyśla wszelkie strategie...:)))Puść może Eli "Gdzie ci mężczyźni"-tam "nie ma" do wiwatu:))
    Dobrze,że nie mieszkacie wysoko!Małgorzata:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kraty w oknach by nawet nie wystarczyły, ale ona chyba z tego wyrośnie, prawda?

      Usuń
    2. Wyrośnie,pewnie tylko najpierw wyrobi w Tobie nawyk "oko w rękę":)))Małgorzata:)))

      Usuń
    3. już miałam kubek w oku, encyklopedię na plecach - co mi jeszcze grozi?

      Usuń
    4. Uważam,że antybiotyki są wstrętne :( popieram Elę ,też bym pluła gdzie popadnie ;)
      No to się zaczęło, teraz już nic Eli nie powstrzyma od mówienia :))) :W:

      Usuń
    5. w końcu usłyszymy, co ona o tym wszystkim myśli

      Usuń