wtorek, 19 lutego 2013

dzień 338.

Wiadomość z samego rana poruszyła wielu znajomych mi ludzi: odeszła mała Majeczka Kropiwnicka.
Chorującą na padaczkę lekooporną Ma poznałam dzięki blogowi prowadzonym przez jej mamę. Po przeczytaniu wpisów o tej małej dzielnej dziewczynce zawsze czułam, że moje problemy właściwie nie istnieją. Życie rodziców Mai poświęcone było zupełnie córeczce: od urodzenia często przebywali w szpitalach na oddziałach intensywnej terapii, w domu oczyszczali małej Mai płuca i przygotowywali leki w odpowiednich proporcjach, potem podawali je przez rurkę. Zawsze byli blisko w razie napadu padaczkowego, do którego mogło dojść w każdej chwili. Zdarzało się, że napadów było kilkaset dziennie.
W kwietniu mielibyśmy spotkać się na gali z okazji kampanii społecznej "na jednym wózku". Blog o Mai dostał nagrodę internautów, którzy spieszyli z każdą możliwą pomocą, także poprzez zbiórkę nakrętek na wózek dla niej.
Kasia opisywa ostatnio poprawę u Mai, jej terapię i rehabilitację. Zdążyliśmy ucieszyć się, a tu nagle, niespodziewanie dla nas wszystkich, pojawiła się informacja o jej śmierci.
Mieszkamy tak daleko od siebie, nawet nie mogę uściskać Kasi i pożegnać Mai. Pozostaje mi tylko teraz napisać: poruszyłaś wiele serc, brakuje nam Ciebie, Maju!
Maja z mamą






2 komentarze:

  1. Dlatego nie mogę uwierzyć, że Maja odeszła, czytając Bloga Kasi o Mai- to były bardzo podobne chwile do zycia Magdalenki- szpitale, epilepsja, encefalopatia, urodziła się z MASem- Magdula- więc problemy z płucami, oskrzelami, w ogóle odpornością...,do piątego roku zycia większość czasu w szpitalach, nie rozumiem dlaczego Mai nie ma..., Choć pewnie Maja teraz w górze nie cierpi bo już nic nie boli, może się tylko uśmiechać do Swojej Cudownej Mamy

    OdpowiedzUsuń