poniedziałek, 11 lutego 2013

dzień 330.

Podobno dobrą sprzedaż książki zapewnia ciekawy początek. Nawet intensywna reklama nie przysporzy tylu czytelników, co pierwsze zdanie, od którego nie można się oderwać. Wszystko wskazuje na to, że nasz wieloosobowy dom jest świetną szkołą dla przyszłych pisarzy. Żeby zwrócić na siebie uwagę wśród przekrzykującego się sześcioosobowego tłumu trzeba czasem użyć zaskakującego zdania. Najlepiej takiego, które wypowiedział dziś czteroletni Staś:
- kto ją zabił?
Wcześniej rozmawialiśmy o babciach i dziadkach:
- ile miałem dziadków? - zapytał.
- miau - odpowiedziała mu Ela.
- masz jednego dziadka, a drugi nie żyje.
- a czy miałem pradziadka?
- tak, miałeś pradziadka.
- a czy miałem prababcię? - wymieniał niestrudzony Staś.
- miau - wtrąciła się Ela.
- tak, miałeś prababcię. Już nie żyje - dodałam.
- a kto ją zabił? - zainteresował się Staś i wywołał burzę tłumaczeń i wyjaśnień, z których wyróżniało się zdanie Jaśka:
- są - Stasiu - dwie opcje naturalnej śmierci: wypadek i choroba...
Coś u nas dziś makabrycznie...
Józek podnosił ostatnio powieki śpiącym, bo nie był pewny, czy tylko śpią. Gdy spóźniałam się i musiał czekać na mnie w samochodzie miał (miau!) swoje wnioski związane z moją nieobecnością:
- a może mamę ktoś nożem pokroił?
Przestraszył tym Staśka porządnie. Gdy weszłam do samochodu, Staś naprawdę się uciesz:
- nie histeryzowałem, mamo, naprawdę nie robiłem tego.
- a co to znaczy histeryzować? - zapytał po chwili.

12 komentarzy:

  1. uprzejmie donoszę, że moje dzieci nie oglądają filmów pełnych przemocy ani nie używają takich gier komputerowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Monty Pythona tez nie??????Małgorzata:)))

      Usuń
    2. jeśli któryś z nich przebiegnie przez pokój krzycząc: ministerstwo głupich kroków - to pozbędę się podejrzeń i uznam, że tak!

      Usuń
  2. ha ha ha Rodzina Adamsów z Olsztyna ;-) a ja myślałam, ze celne dialogi i riposty to tylko Magdalena..., oj wesoło u Ciebie, poprawiłaś mi humor :-) oczywiście nie z powodu śmierci Przodków ;-) miau

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdalena to jak z naszej rodziny - podobne teksty! miau!

      Usuń
  3. Hahaa!!!!Rzeczywiście wesoło u Was, mimo tego "zabijania". Rozumiem, że krojenie nożem to nasze wczorajsze zebranie w Placówce, z którego musiałaś wyjść:)Maja "zabija"(zamiast rozbijać) jajka robiąc jajecznicę( Mamo, daj jajka, ja je zabiję na patelni").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wybiegłam ze spotkania nagle, gdy tylko Jarek wysłał mi wiadomość, że Józek krzyczy w samochodzie o nożu i mnie.

      Usuń
    2. Igora wkurzyła kiedyś dziewczynka o "płaskich włosach":) Dzisiaj zmartwił się,że na obiad "pączki rybne" :D:D:D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ja też, chociaż do samochodu biegłam jak strażak do pożaru

      Usuń
  5. nie dziwie Ci się :D i wyobrażam sobie Twój natłok myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dostałam od męża smsa: Józio wspomina, ze ktoś Tobie puszcza krew nożem -popędziłam do samochodu jak najszybciej się dało.

      Usuń