poniedziałek, 28 stycznia 2013

dzień 316.

Odkąd Józek rozpoczął ferie zimowe ciągle dzieli się informacją o swoich planach ze wszystkimi spotkanymi osobami, najczęściej zamiast tradycyjnego "dzień dobry". Podczas niedzielnej Mszy św. kręcił się wokół księdza z mikrofonem i tylko czekał na to, żeby powiedzieć o swoim wolnym czasie:
- powiem, że mam ferie zimowe - zapowiedział, zanim podszedł do grupy dzieci.
- w tej chwili dzieci modlą się o ważne rzeczy. Możesz na przykład powiedzieć, że prosisz o zdrowie dla taty - podpowiedziałam, zirytowana grypą, która bardzo powoli opuszcza nasz dom.
To jednak nie przekonało mojego syna. Szybko dotarł do mikrofonu i za chwilę rozległo się głośne Józkowe obwieszczenie:
- ferie zimowe!
Byliśmy po raz pierwszy w kościele św. Mateusza, w którym powstaje duszpasterstwo dla autystów. Przeważnie mimowolnie jestem spięta, gdy wychodzę gdzieś z Józkiem. Nie dziwcie się temu, dużo nieprzyjemnych rzeczy już słyszałam na temat jego zachowań, wiele razy przedwcześnie kończyłam zaplanowaną wizytę, biegnąc za uciekinierem lub próbowałam podnieść go z podłogi, na którą rzucał się w rozpaczy. Teraz napięcie ze mnie powoli schodziło. Patrzyłam na dzieci, które swobodnie czuły się na drewnianych stopniach ołtarza. Niektóre miały ze sobą pluszaki. Jeden z maluchów przytulił nos do białego obrusu. "Chałosu" - cytując mojego Stasia - tutaj nie było.
Józek nie zdenerwował się ani nowym miejscem, ani zmianą dotychczasowej godziny Mszy św. Wściekł się dopiero, gdy weszłam do zakrystii, żeby porozmawiać z księdzem Arturem. 
- chcę do domu, skończyło się! - marudził podczas trwającej kwadrans rozmowy. Kręcił się i wiercił, coraz bardziej zmęczony. W końcu rzucił się na ziemię, wołając o więzieniu, do którego go wsadziłam.
Wybiegł bez czapki i rękawic na mroźne powietrze. Informował wchodzących do kościoła ludzi, że zamarznie tutaj i będzie jak mumia, którą odnajdą dopiero po latach.
Ksiądz Artur nie przestraszył się, widocznie jest człowiekiem o mocnych nerwach. To dobrze wróży naszej najbliższej Mszy świętej dla autystów o godzinie 16.00 w parafii św. Mateusza. (dla zainteresowanych: Osiedle Generałów - ul. Popiełuszki, Olsztyn oczywiście - niedaleko pętla autobusu 15, 17, 26)

14 komentarzy:

  1. Musisz zrozumieć Józka, przyszedł tylko na Mszę, a już wszystko pozostałe to już "ograniczenie jego wolności". Być może nie uprzedziłaś Go o swoich zamiarach rozmowy z księdzem.
    W bardzo obrazowy sposób Józek mówi co będzie się z Nim działo,
    od razu działa moja wyobraźnia i widzę Go takiego "zamarzniętego jak mumia" :)))pozdrawiam:W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście podekscytowana naszym wyjściem nie uprzedziłam Józka jeszcze w domu, to i później miałam...

      Usuń
  2. Mam nadzieję ,że już niedługo mając na Mszy wszystkie Swoje dzieci , poczujesz Się swobodnie i bez napięcia, jak te " dzieci na drewnianych stopniach ołtarza".Będziesz szła na Mszę rodzinnie,bez stresu,zwyczajnie:))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ela pójdzie na ręce do księdza:)))

      Usuń
    2. ja też myślę, że kilka osób do pilnowania Eli się przyda

      Usuń
  3. świetna sprawa taka msza! Bogusiu, właśnie po to, byś się denerwować nie musiała!! Czy częste są takie msze w innych polskich miastach? Masz jakieś inf. na ten temat? Uśmiechu życzę, no i tego zdrowia upragnionego!! Dla męża przed wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o takich Mszach -jeszcze nie słyszałam. Ksiądz Artur chce naszych chłopaków i dziewczyny wyszkolić i puścić w świat kościołów parafialnych - ale na początku chce nam zaoferować miejsce, w którym poczujemy się normalnie i z tego się cieszę. Małgosiu -ciesze się, że znane mi blogi biorą udział w konkursie Blog Roku, jeszcze dziś chcę puścić info o Was i o dzielnym Franiu.

      Usuń
  4. Bogusiu, po wpisie Moniki Twój post jest kolejnym dającym nadzieję:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko kibicuję Twojemu blogowi w konkursie i mam nadzieję, że uda Wam się pozostać w dziesiątce, tak aby dostać się wyżej. Dziś jeszcze wrzucę na blogu info o konkursie.

      Usuń
  5. Tak to opisałaś, że ja też już oczami wyobraźni widzę Józia jak wybiega na dwór bez czapki i informuje o tym jak biedny zamarznie na śniegu jak mumia!!!Ma Chłopak wyobraźnie, a co!!!!!
    To, że nie powiedziałaś Mu o rozmowie mającej odbyć się po mszy, akurat mnie nie dziwi.
    Nie wiadomo jakby to przyjął. Poza tym: nowe miejsce, nowa sytuacja i ogólnie jedna wielka niewiadoma.
    Poza tym wcześniejsze przeżycia nie tak łatwo jest stłumić, a wykorzenić strach jeszcze gorzej.
    CIESZĘ SIĘ, ŻE BĘDZIEMY MIEĆ SWOJE MIEJSCE, gdzie Nasze dzieci i My będziemy czuli się bezpieczni.
    BOGUSIA PRZETARŁA NAM SZLAK:):):) Hurra!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. choć nie będe z wami ciałem bede duchem i mam nadzieję do was dołaczyć, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  7. Niech żyją ferie zimowe!
    Niech żyją!

    A.M.Maniak

    OdpowiedzUsuń