środa, 23 stycznia 2013

dzień 311.

Przeczytałam uważnie wszystko to, co pisaliście w komentarzach dotyczących mojego pomysłu Mszy świętych dla autystów. Powtarzała się kilka razy prośba: "nie wykluczaj autystów organizując im osobMszę!" Przyznam, że trudno mi było się rozstać z tym pomysłem, bo był on mój - własny - w dodatku nic lepszego do głowy mi nie przychodziło. Na szczęście na mój apel: "Kościele zawalcz o autystów" odpowiedział ksiądz, który zna rozwiązanie tej sytuacji.
Właściwie teraz się zastanawiam, dlaczego nikt wcześniej na to nie wpadł...to pomysł genialny w swojej prostocie.
Całej naszej rozmowy opisywać na razie nie będę - najpierw trzeba omówić szczegóły. Chcę napisać o jednym z pomysłów, z nadzieją, że dacie znać, co o tym myślicie.
Msza dla autystów byłaby pierwszym krokiem. Podczas niej dzieci w swoim tempie uczyłyby się tego, czego potrzebują, zanim pój na Mszę parafialną. Dostawałyby zadania do wykonania, postawilibyśmy na ich aktywność: niesienie darów, śpiewy, odpowiedzi na pytania przez ich ukochany mikrofon. Do tego dochodziłaby - małymi krokami - nauka zachowania, ze zrozumieniem z naszej strony tego, że ich nadmierna reakcja może być spowodowana bodźcem, którego my nie słyszymy lub nie widzimy. Czasem zdarza mi się myśleć tytułami, teraz też pojawiło się w mojej głowie hasło: "szkółka niedzielna dla autystów". A potem można już iść na Mszę dziecięcą - najpierw w tej samej parafii, później do każdego innego kościoła. Myślę, że nawet w swojej parafii warto, żeby nasze dzieci mogły dalej brać aktywny udział: np. niosąc dary, po uprzednim poinformowaniu księdza prowadzącego.
Mojemu Józkowi łatwiej byłoby wytrzymać kilkanaście minut w bezruchu, gdyby oczekiwało na niego konkretne zadanie.
Wymyślił to ksiądz, który na Mszy dziecięcej spotyka dzieci podobne do naszych - daje im mikrofon do ręki, nawet jeśli mówią niewyraźnie lub nie na temat. Inne dzieci słyszą później od niego - "to też była modlitwa!"

Umieszczam adres audycji dotyczącej sytuacji z ostatniej niedzieli. Wypowiada się Monika - mama autystycznej Mai, rzecznik prasowy Kurii i pani Agnieszka Jabłońska z Zespołu Placówek Edukacyjnych. Dodam jedną małą uwagę: użyto w audycji słów: ksiądz wyprosił mamę z dzieckiem z kościoła - oczywiście tego nie usłyszeli ludzie będący wtedy w kościele. Z ambony padły inne przykre słowa, szczególnie trudne dla rodziców dzieci z autyzmem, dla których prawie każde wyjście z dzieckiem oznacza społeczne potępienie.

9 komentarzy:

  1. Na taką szkółkę poszłabym nawet ja pd dawna nie chodząca do kościoła, kto wie może bym się nawróciła mając kontakt z księdzem z powołania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli pomysł chwyci, to utworzymy filię u Was:)))

      Usuń
  2. Jest szansa na "lepiej".Na szczęście Rzecznik Kurii nie " zamiótł pod dywan" :) Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas w domu też obowiązuje to powiedzenie...i też się cieszę, że nie tym razem...

      Usuń
  3. Cudowny pomysł BOGUSIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Już się nie mogę doczekać:) Tymczasem wybieram się w te niedzielę do naszego Kościoła, mając nadzieję, że tym razem będzie inaczej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam,czytam ....czekałam na taki wpis:) oby więcej było takich księży !!!

      Usuń
    2. pomysł jest jedyny w swoim rodzaju - taki jak i ksiądz

      Usuń
  4. Wiesz potrafisz zdziałać cuda :-) ale trafić na Kapłana z powołaniem..., trudniej niż zaakceptować autyzm w kościele... Cieszy mnie, że Monika jest silna i silna jest Jej wiara, dlatego uważam że warto to zrobić- tak mikrofon dla naszych dzieci jest ważny, ważny jest śpiew i chodzenie po kościele, ciekawość... Ale jak sama napisałaś o Józku, znam to też z innych przykładów z życia- jasne zadanie "w niedługim czasie" oczekiwania realizuje dużo naszych Dzieci, tylko trzeba dać Im szansę.
    Pozdrowienia dla Was wszystkich silnych w postanowieniach pomocy :-)

    OdpowiedzUsuń