wtorek, 22 stycznia 2013

dzień 310.

Józio niechętnie bierze telefon do ręki. Każda rozmowa jest dla niego trudna, a kawałek plastiku z przyciskami wcale tego nie ułatwia. Przyciski kuszą do tego, żeby je naciskać, a rozmówcy nie widać.
- hallo - niemalże gniewnie woła do słuchawki.
- hallo - czy to ty Jasiu? - pyta i patrzy uważnie na telefon.
Co roku mój starszy syn wyjeżdża na zimowisko. Dla Józka oznacza to wielką zmianę. Nie może zasnąć, markotnieje. Jasiek po tygodniu wraca do domu i nigdy nie wierzy naszym opowieściom o tęsknocie Józia. Nawet podczas tej rozmowy trudno by uwierzyć w to, że Józio w ogóle zauważył wyjazd brata. A jednak po raz pierwszy, oprócz przywitania, padło pytanie - niezaaranżowane przeze mnie:
- gdzie jesteś, Jasiu?
- na zimowisku... - zaczyna Jaś, ale Józek od razu chce skończyć rozmowę. Dużo kosztowało go samo postawienie pytania, teraz pojawiło się słowo niezrozumiałe: "zimowisko". Józio próbuje jak kawałki układanki dopasować to, co powiedział mu Jaś:
- aha, jesteś na lodowisku - szybko dopasował nieznane słowo do tego, co zna i oddał mi telefon. Wybieram jeszcze jeden numer. Z okazji Dnia Babci dzwonimy tradycyjnie z życzeniami. Najpierw krótkie przygotowanie:
- Józio, złóż życzenia babci. Powiedz: wszystkiego najlepszego!
- eeee - zaczął jak zawsze Józek - babciu! - zawołał do słuchawki. Widać było, jak intensywnie myślał, starał się dopasować wszystkie znane mu obrazy do tego, co ja mu powiedziałam. Babcia zawsze kojarzy mu się z tortem, a tort z różnymi urodzinami, więc logika, jak to często bywa poddała mu od razu obraz urodzin - Józka urodzin:
- babciu - przywieź dużo prezentów - mówi Józio, który nigdy nie jest zbytnio zainteresowany prezentami.
- to nie Twoja uroczystość, tylko babci: złóż jej życzenia - jako sufler nie ustaję w tłumaczeniu sytuacji.
- czego życzysz sobie? Babciu? - znów tubalnie i znów woła Józek.
- żebyś pięknie się uśmiechał... - zaczyna babcia, a Józio od razu wypełnia życzenie babci - uśmiecha się szeroko i oddaje mi telefon. Rozmowę uznał za skończoną.

Od kilku dni oglądam (fragmentami - bo materiał jest dostępny tylko w języku angielskim) świetny program BBC. O autyzmie opowiadają dzieci, narratorką jest Rosie z Zespołem Aspergera, która w przyszłości chciałaby zostać aktorką - sławną aktorką. Polecam Wam wszystkim!
 

14 komentarzy:

  1. Obejrzałam ten program. Czego nie zrozumiałam to pomogły obrazki :) Bardzo sympatyczna dziewczynka...Jest przykładem (kolejnym zresztą), że autyzm to nie jest choroba psychiczna, która wyłącza daną osobę ze społeczeństwa. Jak to dobrze wiedzieć na temat tej choroby coraz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Józio!!!!I rozmowa z Bratem i z Babcią bardzo fajne:) Zupełnie jakbym słyszała Maję w rozmowie z Babcią i w patrzeniu na telefon." O słyszę głos Babci,gdzie Ona jest? Może zaraz wyskoczy z telefonu?". A jeśli chodzi o sposób wyrażania tęsknoty? Po powrocie Babci z sanatorium przekonam się czy nastąpiła jakaś zmiana, bo do tej pory zamiast radości, była kara dla Babci w postaci ignorowania Jej. To samo jest z Paniami z Przedszkola,gdy spotyka Je na korytarzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józio mówi do Jaśka cześć! po powrocie i zbytnio nie zwraca na niego uwagi -stąd ten brak wiary u Jaśka, że on za nim tęskni

      Usuń
  3. A jak pięknie zadał pytanie Babci!!!!!!!!!!Wspaniale:)" czego sobie życzysz Babciu"- wzruszyłam się oczami wyobraźni widząc mówiącego to Józia. I uśmiechnął się. WYJĄTKOWY!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak będę zadawać pytanie -czego sobie życzysz? -zamiast życzeń wszystkiego najlepszego. Proste i wsłuchujące się w innych

      Usuń
  4. A Skype?to pomoc czy jeszcze większe utrudnienie?
    Skojarzenie babci z tortem-Józiu ,nie wyrastaj...Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skype byłby najlepszy, tylko tak jakoś zawsze mi brakuje czasu, żeby w niego się wgłębić...w dodatku jedna z babć bez internetu, ale za to z komórką...
      czytam często o Emilu z Autystycznego wybrzeża - M- zajrzyj koniecznie do nich - Emil niedawno skończył naście lat, ale wciąż na fali! -co nam daje nadzieję, że jeszcze przeczytamy nieraz o Józku i jego skojarzeniach.

      Usuń
  5. Na zachowanie księdza nie mam słów. Po to są msze dla dzieci by dzieci nie przeszkadzały na innych mszach zresztą kazania są dla nich dostosowane co też jest ważne w ich rozwoju duchowym. Podstawa naszej wiary jest biblia a wniej jest napisane że kiedy uczniowie odganiali dzieci od Jezusa ten powiedział ,,Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie , ponieważ do nich należy królestwo Boże" warto by było ten cytat przypomnieć księdzu. Kiedys byłam na mszy świetej u franciszkanów w małym miasteczku trafiłam na msze dla rodzin z małymi dziećmi i to co zobaczyłam podobało mi się, mamy karmiące maluszki w ławce, dziecko raczkujące po dywanie pod ołtarzem maluch ciągnacy ksiedza za ornat tata spacerujący z wózkiem po kościole msza krótka z dobrym kazaniem i dzieci nikomu nie przeszkadzały bo to bylo dla nich i ich rodziców, i nikt nie miał prawa zrócic dzieciom i ich rodzicom uwagi. Jestem we wspulnocie neokatechumenalnej mamy sporo dzieci i nikt nie oburza sie ze chodzą też mamy niepełnosprawnych intelektualnie i moga być i nikt ich nie wygania tylko czasmi sie pod nosem człowiek usmiechnie na ich zachowanie bo każdy do wspólnoty wnosi to co może i każdy może być. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo ważne słowa w sprawie, która od kilku dni nas nurtuje. Pozwoliłam sobie skopiować Twój komentarz i umieścić go jeszcze pod poprzednim postem -pomyślałam, że jeśli ktoś będzie wracał do tej sprawy, to chętnie jeszcze przeczyta to, co napisałaś.

      Usuń
  6. ps zapomnialam dodać ze w we wspulnocie innej jest autystyk na wspolnej eucharysti ja wiedzialam że on nie przyjmie komuni w postaci opłatka więc przyjął tylko w postaci wina bo u nas jest w dwuch postaciach i nikogo to nie dziwiło i dla ksiedza bylo to oczywiste tylko sie liczylo że chciał Boga do serca przyjąć a to jest najwazniejsze a specjalne msze nie jestem za tym bo to pachnie wykluczeniem zamieceniem problemu pod dywan przez kosciul bo po co douczac księzy kiedy jest paru niech oni się tym zajmuje. Niewidoma przyjaciółka ma psa przewodnika i nie raz została wyproszona z kościoła teraz chodz do jednego gdzie nikt nie zwraca na to uwagi tylko czasmi starsza pani wygania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie martw się o wykluczenie - nadchodzimy z tak nowatorskim pomysłem,który zaskoczy wszystkich. A teraz trochę o tym psie...i tej staruszce...odważna kobieta...tak się postawić psu...chyba trenerzy muszą uczyć psy -jak mają się zachowywać, gdy ich niewidomego atakuje staruszka:)

      Usuń
  7. Bogusiu- jak zawsze można się od Ciebie wiele nauczyć- to takie proste oczywiste- rozmowa przez telefon- nie widać, dopasować słowa, do znanych obrazów- dziękuję....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że ja takie rzeczy zaczęłam zauważać dzięki blogowi -wiwat pisanie -to świetny sposób na autoterapię, emocje i kontakty z innymi.

      Usuń