poniedziałek, 21 stycznia 2013

dzień 309.

- Kościele, zawalcz o naszych autystów! - chciałabym zawołać głośno po tym, co wydarzyło się na dziecięcej Mszy świętej. Od wczoraj, od kiedy opisałyśmy z Moniką niedzielne "gromy z ambony", słyszę różne historie od Was. Po pierwsze: nasze dzieci są postrzegane jako stwarzające problemy i zdarza się, że są wypraszane z kościołów. Po drugie: rodzice dzieci autystycznych nie przyprowadzają dzieci na Msze święte - chociaż chcieliby - ponieważ są zbyt zmęczeni komentarzami innych osób i tłumaczeniem im zaburzeń dziecka. Po trzecie: są pojedyncze osoby, które nie zważając na to wszystko przychodzą nadal do kościoła i to z dumnie podniesioną głową - i chwała im za to! Dużo tych słów o Kościele u mnie - a to dlatego, że jest dużą częścią mojego życia i dlatego właśnie wołam:
- księża! - rozejrzyjcie się - ile autystycznych dzieci przychodzi na Msze? Łatwo je będzie zlokalizować - to są te najgłośniejsze!
- ile dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu przystępuje do Komunii świętej?
- ile jest Mszy św., których oprawa byłaby dostosowana do specyfiki naszych dzieci?
Mało, mało, zero! - to jest moja odpowiedź na te pytania.
A ile jest osób zainteresowanych tematem? Od wczoraj na moim blogu zarejestrowałam 700 wejść, przeczytałam u siebie i u Moniki wiele komentarzy, dostałam mnóstwo maili i telefonów.
W takim razie to jest ten czas, żeby coś zmienić - na lepsze - dla naszych dzieci - i dla nas. Rozmawiałam z dziennikarzem Gościa Niedzielnego i z rzecznikiem prasowym kurii. To, co jeszcze z tych rozmów wyniknie, na pewno opiszę. A na razie mam jeden ważny wniosek: nasze dzieci ze swoimi trudnymi zachowaniami łamiącymi wszelkie schematy społeczne jednocześnie wywołują głęboką - duchową przemianę osób, które nimi opiekują się. I tego życzę każdemu, kto spotka nas w następną niedzielę na Mszy św.

29 komentarzy:

  1. Nic dodać, nic ująć!!!!!!Wspaniały post Bogusiu:)Jak zresztą zawsze:)Jesteś WIELKA!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw usiadłam przed laptopem i myślałam o kilku przykrych sprawach, które dziś się wydarzyły u Ciebie - ale zaraz później pomyślałam, że chcę teraz skupić się na tylko na potrzebie duszpasterstwa dla nas i naszych dzieci.

      Usuń
  2. Życzę osiągnięcia zamierzonych celów, "świętego spokoju " na mszach i...więcej asertywności.Bogusiu,muszę:jak Józio a z nim Staś zaczną tupać w miejscu nóżkami bo stopy im zmarzną-będą niegrzeczni czy mądrzy???:))))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym, żeby powstało duszpasterstwo dla naszych rodzin, z opieką nad rodzinami i wspólnymi mszami.
      A tupanie podczas Mszy - temat przez pewien czas będzie bardzo drażliwy w pewnych środowiskach, potem o tupaniu będzie coraz ciszej, choć dzieci będą to robić tak jak zawsze to robiły...

      Usuń
  3. ale widzisz, Kościół nie może zmieniać dowolnie tego, jak przebiega Msza, modyfikować wg potrzeb. Msza jest uniwersalna i ma b.podobny przebieg na całym świecie. należy zmieniać tylko podejście księży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro dla naszych dzieci barierą są wypowiadane słowa (które rozumieją dosłownie lub w ogóle nie potrafią ich przetworzyć) to myślę o czymś takim - kazania w formie obrazów, żadnych listów pasterskich i zwiększenie aktywność naszych dzieci, które są ruchliwe - piosenka z pokazywaniem i podskokami, niesienie darów, modlitwa wiernych czytana przez nich - nie mamy takiej Mszy u nas w Olsztynie -dla autystów -a u Ciebie?

      Usuń
    2. och, zrozumiałam, że chcesz, aby Msza była dostosowana pod dzieciaki - pominięcie czytań, brak kazania itd.
      Teraz rozumiem. W moim mieście na bank nie ma Mszy dla autystów, natomiast Msze dla dzieci przebiegają tak jak napisałaś - dary niesione przez nie, czytają też czytania, piosenki (nie pieśni!) z prostymi ruchami ... chociaż świadkiem kazań w formie obrazów byłam tylko raz :-)

      Usuń
    3. na Mszy dziecięcej u nas tez dzieci pod nadzorem katechetów uczestniczą aktywnie, z tym, ze Józek stojąc obok innych dzieci jest zawsze pomijany -trochę obawiają sie tego, co on zrobi. Gdy ksiądz podchodzi do dzieci z mikrofonem Józek łapie księdza za sutannę i bardzo chce tak jak dzieci powiedzieć modlitwę przez mikrofon. Ksiądz podaje mu mikrofon, ale wyłączony. Józek zaczyna się nudzić na Mszy coraz częściej.

      Usuń
    4. Może,może tylko wymaga to czasu,...Kiedyś ksiądz w czasie Mszy stał tyłem do wiernych i odprawiał Mszę po łacinie...Małgorzata

      Usuń
  4. Bogusiu, widzę, ze pojawiają się nowe "owoce" prowadzenia bloga...to bardzo, bardzo, bardzo dobrze!...kolejne pozytywne zamieszanie - ja czekam na zmiany w myśleniu o autyźmie w każdej sferze życia-także tej duchowej. Brawo dla Jarka, ze miał odwagę upomniec się o dzieci.doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś w Radiu Plus pojawiła się kilkuminutowa audycja dotycząca tego wydarzenia - bardzo pozytywna - było i o tym, że została skrzywdzona mama i córka,a także o tym, że potrzebna jest msza dla autystów. Jak dla mnie- super!

      Usuń
  5. wiecie co mysle ze nie trzeba tego tak uogólniać ze dla dzieci autystów, tylko po prostu dla dzieci niepełnosprawnych, do naszego przedszkola chodzi np taki chłopiec z UU, i wydaje dziwne dzwieki,bardzo głosne, mogę sie załozyć ze też matka nie chodzi z nim do kościoła, i nie chodzi tu własnie o zmiane w działaniu mszy tylko wiekszej tolerancji ze strony księzy, mogliby takze zaznaczyć ze w takiej mszy beda uczestniczyć takie własnie dzieci, wiec doniosłe starsze panie mogą iść na inną cichsza odmianę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś to samo przekazały mi katechetki ze szkoły Józka -żeby uogólnić do dzieci niepełnosprawnych -muszę zastanowić się nad tym. Tę audycję radiową słuchała dziś moja siostra -udało jej się -powiedziała, że padła taka propozycja, żeby przychodzić przed Mszą do księdza i podpowiedzieć, ze będzie tu takie dziecko. Jeśli ksiądz będzie wiedział, to nie będzie zaskoczony. Co Ty na to?

      Usuń
    2. ja wiem , ze przeginam , ale ja jestem za tym , zeby wszystkie dzieci mogly brac udzial w mszy - niech sie ksieza wysila i przygotuja msze tak , by byla ona mozliwa dla wszystkich dzieci, bo tak bedziemy stawiac nasze dzieciaki ( wszystkie niepelnosprawne) na specjalnej pozycji , odgrodzone od ogolu, na marginesie - wiecie o co mi chodzi?
      (dotyczy to nie tylko mszy , ale i innych dziedzin zycia , bo przeciez spoleczenstwo nie nauczy sie zyc razem z wszystkimi , kiedy beda osobne msze , osobne szkoly - to troche jak osobne lawki dla czarnoskorych i bialych w afryce poludniowej:-( )

      Usuń
    3. ja jestem za tym, żeby zaciekawiać i sprawiać, żeby to inni do nas dołączyli. Tyle lat z mojego otoczenia nikt nie interesował się Józiem, dopiero, gdy zaczęłam pisać o nim i pojawił się - niespodziewanie dla mnie tłum najlepszych czytelników świata - ci najbliżsi też zainteresowali się. Nawet niektórzy z naszego podwórka czytają i to mnie cieszy! A gdyby tak znaleźć księdza o mocnych nerwach, który zajmie się nami, a potem może się okazać, że na nasze Msze i spotkania będą przychodzić tłumy ludzi zainteresowanych.

      Usuń
    4. "Nawet niektórzy z naszego podwórka czytają i to mnie cieszy!"
      ...np. ja:-) i też jestem pod wielkim wrażeniem tego, co się dzieje wokół Józka, ile wypływa spraw, które wcześniej były tak naprawdę tematem tabu, jestem za!!! Pozdrawiam i trzymam kciuki:-) Gosia "z podwórka";-)

      Usuń
    5. Uświadomienie ksiedza napewno jest dobre sek w tym czy chce byc uswiadomiony i czy ma w sobie tyle serca żeby wytrzymać ekscesy naszych dzieci

      Usuń
    6. Gosia! w podwórku siła! wiesz, wszędzie potrzebni są znajomi ludzie - Józio jeszcze nie jeden numer może wywinąć.

      Usuń
    7. Kaśka! mamy już pewien pomysł -niedługo o nim napiszę -jeszcze nasze dzieci zaskoczą niejedną osobę!

      Usuń
  6. Jestem całym sercem z wami! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo dobrego dzieje się na fali ostatniej niedzieli, zobaczymy co z tego wyniknie. A my z Mają będziemy mogły się o tym przekonać na własnej skórze już podczas najbliższej niedzielnej mszy dla dzieci ( w naszym Kościele), gdyż z naszego wyjazdu do szpitala w Chorzowie nic nie wyszło( ale o tym u mnie na blogu).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam,że pomysł z Mszą Św. dla niepełnosprawnych dzieci jest bardzo dobry. Wiem o czym piszę ponieważ w Radomiu od bardzo dawna takie Msze się odbywają. Przychodzą na nie nie tylko całe rodziny tychże dzieci, ale często nauczyciele i terapeuci z własnymi rodzinami. Kościół wypełniony jest na równi zdrowymi i chorymi. Atmosfera jest wspaniała. Także w Warszawie odbywają się takie Msze, gdzie nawet ministranci są niepełnosprawni.
    Co do starszych pań zwracających uwagi to były, są i będą. Mogę dodać, że takie osoby mają wiele do powiedzenia nie tylko w sprawie zachowania dzieci. Czasami wydaje mi się, że wiedzą lepiej niż ksiądz. Jest na to jedna rada - ignorować i robić swoje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na zachowanie księdza nie mam słów. Po to są msze dla dzieci by dzieci nie przeszkadzały na innych mszach zresztą kazania są dla nich dostosowane co też jest ważne w ich rozwoju duchowym. Podstawa naszej wiary jest biblia a wniej jest napisane że kiedy uczniowie odganiali dzieci od Jezusa ten powiedział ,,Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie , ponieważ do nich należy królestwo Boże" warto by było ten cytat przypomnieć księdzu. Kiedys byłam na mszy świetej u franciszkanów w małym miasteczku trafiłam na msze dla rodzin z małymi dziećmi i to co zobaczyłam podobało mi się, mamy karmiące maluszki w ławce, dziecko raczkujące po dywanie pod ołtarzem maluch ciągnacy ksiedza za ornat tata spacerujący z wózkiem po kościole msza krótka z dobrym kazaniem i dzieci nikomu nie przeszkadzały bo to bylo dla nich i ich rodziców, i nikt nie miał prawa zrócic dzieciom i ich rodzicom uwagi. Jestem we wspulnocie neokatechumenalnej mamy sporo dzieci i nikt nie oburza sie ze chodzą też mamy niepełnosprawnych intelektualnie i moga być i nikt ich nie wygania tylko czasmi sie pod nosem człowiek usmiechnie na ich zachowanie bo każdy do wspólnoty wnosi to co może i każdy może być. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam i kibicuję :) Gdybyście dziewczyny potrzebowały pomocy - służę. Msze dla osób niepełnosprawnych w Olsztynie już są...w Najświętrzym Sercu Jezusowym i u Saletynów, raz w miesiącu zdaje się. Przy jednym i drugim kościele funkcjonują wspólnoty Arka dla niepełnosprawnych i ich rodzin. Z tego co zaobserwowałam raczej są tam dorośli ale to juz jakiś punkt odbicia. Można się podłączyć albo skorzystać z ich doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń