niedziela, 20 stycznia 2013

dzień 308.

...dzisiaj pobiłam wszystkie rekordy gadulstwa - od godziny 14:00 mówię non stop, a już dawno po północy. Śpią wszyscy moi słuchacze i rozmówcy z tego dnia, czas usiąść do pisania...
...wszystko zaczęło się w momencie, gdy zadzwonił telefon. Moja koleżanka powiedziała, że wydarzyło się coś nieprzyjemnego w kościele. Pytała, czy Jarek z chłopcami wrócił już ze Mszy św...i czy znam dziewczynę, której córka nosi znaczek z napisem "Mam autyzm"?:
- jeśli ją znasz, to przekaż, że całym sercem byłam razem z nią w tym wszystkim, co się działo... 
- zaraz przekażę - przerwałam - właśnie wracają: Jarek z chłopakami i Monika z Mają! Maja ma nawet dwa znaczki "Mam autyzm"...
Monika, która wybrała się tej niedzieli z Mają do kościoła, na początku zapomniała o znaczkach, które zawsze zabiera ze sobą. Maję zaniepokoiłoby wyjście bez znaczka, więc wróciły i zabrały je z domu. Do tej pory kilka razy zdarzyło się, że w przychodni, czy na spacerze ludzie patrząc na napis: "Mam autyzm" z większym zrozumieniem podchodzili do Mai autystki.
Szkoda, że w kościele znaczek nie pomó.
Traf chciał, że Msza św. dla dzieci, na którą wybrały się dziewczyny, tym razem nie była taka, jak zawsze. Ksiądz, który zawsze ogarnia tłumek dzieci pod balustradkami, wyjechał na zimowisko.
W jego zastępstwie kazanie wygłosił inny ksiądz, któremu przeszkadzało tupanie Mai. Nie zauważył, że Monika była cały czas przy niej i że zajmowała się córką. Możliwe, że nie wiedział, czym jest autyzm albo nie spostrzegł żadnego ze znaczków.
O tym, jak zachował się ksiądz i co dodały od siebie starsze panie opowiada Monika na swoim blogu Pszczółka Maja. 
Zganione publicznie dziewczyny wyszły z kościoła, a Jarek od razu pobiegł do zakrystii. Zaczął opowiadać o Mai i autyzmie księdzu, który zakończył już kazanie, ale ten - zdenerwowany nie chciał go słuchać.
Monika od początku zachwycona była tym, że jej córka zachowywała się całkiem dobrze, jak na swoje trudności z odbiorem wielu nowych bodźców. Przestała się cieszyć, gdy z ambony padły ostre słowa. Gdy wyszły z kościoła Maja zdziwiła s, płakała - "bo przecież przyszła do Jezuska".
Wtedy Monika zrobiła to, na co ja się nigdy nie zdobyłam: wróciła z Mają do kościoła. Po Mszy spotkała Jarka z chłopcami, razem przyszli do nas opowiedzieć o wszystkim.
- czy to jakiś cyrk?! co Pani dziecko wyczynia? - usłyszałam kiedyś od starszej pani, której zachowanie Józka przeszkadzało w kościele. Przez kilka lat nie przychodziłam z nim na Mszę.
Teraz Monika usłyszała nagłośnione przez mikrofon: - to nie jest plac zabaw! - i mimo tego jest przekonana, że za tydzień pójdzie jeszcze raz z Mają na Mszę św. 
- "jeszcze niedawno pewnie bym znów przepraszała, że dziecko niepełnosprawne itp. Ale do jasnej ciasnej, DOŚĆ!" - napisała Monika, a na jej blogu pojawiły się krzepiące komentarze od czytelników
Cała sytuacja mną wstrząsnęła, ale też podziała mobilizująco. Niedługo mam nadzieję zobaczyć efekty wielogodzinnego gadania przez telefon, szukania rady u osoby, która jest dla mnie autorytetem w działaniu. Myślę, że ciąg dalszy tego posta jeszcze nastąpi...  

44 komentarze:

  1. Jestem tym kompletnie zdruzgotana. Ja jestem nie wierząca, ale nie pojmuje tego co się stało. Kiedy jeszcze uczęszczałam do kościoła na mszę dla dzieci to one różnie się zachowywały jak to dzieci i nawet jeśli zwrócono im uwagę to sympatycznie, żeby uśmiechneły się i posłuchały słów księdza. A później się pobawią i po mszy śpiewali piosenki czy zadawali pytania mimo iż wiadomo połowa i tak najgrzeczniejsza nie była. w końcu to msza dla dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takiej Mszy się spodziewałam!! No cóż, chyba potraktuję to jako kolejną kłodę pod nogi, którą.....można obejść:):):)

      Usuń
    2. Monika -Ty to nie tracisz poczucia humoru -nawet w tak trudnej chwili!

      Usuń
    3. Życie z humorem jest fajniejsze:). Od wczoraj towarzyszą mi dwie myśli:
      1) "Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło".( mając nadzieję, że wyniknie z tego coś dobrego),
      2) Co mnie nie zabije to mnie wzmocni".
      I tego się trzymam, bo pielęgnowanie w sobie rozgoryczenia gniewu nie ma sensu(o czym z kolei napisała też Ela Kojtek.

      Usuń
  2. Niby ksiądz, niby autorytet...Brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby z tej trudnej sytuacji wyszło coś dobrego

      Usuń
  3. kurcze , co za idiota!!!i co za cholerne stare dewotki - niestety zawod ksiedza nie wiaze sie jednoznacznie z dobrym sercem i jasnym rozumem ( i piszac to nie ma to nic wspolnego z wiara moja , czy jej brakiem!)
    gotuje sie tak strasznie, ze pewnie napisalabym jeszcze duzo przykrych slow , a nie chce sie znizac do poziomu tego czlowieka.
    kurcze siedze tu i rycze , bo tak bardzo rozumiem ten bol i ta sytuacje! przeciez to jak zdrada!!!
    bogusiu - jak dobrze , ze sie jednoczycie , kurcze- murem zawsze latwiej czegos osiagnac, zjednoczona sila jest najlepsza obrona przed glupota i ludzka znieczulica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, że jesteś z Nami, bardzo to pomaga!!!!!

      Usuń
    2. obie wzruszyłyśmy się, czytając Twój komentarz - jesteś daleko i jednocześnie blisko

      Usuń
  4. ok. 2 lat temu widziałam w teatrze W.Malajkata jak się "zagotował ".Cisza,każdy wstrzymał oddech, Malajkat filozoficznie:dokąd uciekasz ławeczko?-a z 1 rzędu dziewczynka w głośny śmiech:)3 min. ciszy i gotujący się ,wytrącony z roli ,aktor...Wrócił do roli.przywrócił nastrój i jak gdyby nic pojechał do końca..Przy ukłonach serdecznie uśmiechał się do mamy i dziewczynki ,małej z uśmiechem pogroził palcem:)))Piszę to ,bo chce powiedzieć ,że człowiek ma klasę ..albo nie:)Ksiądz,też człowiek.Czy ten był mądry?Babcie w kościele ?też różne:)
    Jest Kuria,powiadomcie .Ksiądz ma wiernych do siebie przyciągać a nikt nie ma prawa wyganiać nikogo z kościoła.
    I kościół to nie teatr a msza dla dzieci jest dla dzieci,wszystkich!!!Na tej mszy jak dziecina chce tańczyć ,śpiewać albo drapać sie po d..ie to niech sobie to robi:)W wieku babci-Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Małgosiu! Są różni ludzie i nie można tu wszystkich księży wrzucić do jednego worka z "życzliwymi babciami". Są wspaniałe babcie( i tym wszystkim, samych wspaniałości życzę z okazji Ich święta!!!). Znam też kilku Księży z powołania. Jeden z nich( niestety nie znam osobiście) napisał w komentarzu na moim blogu zasłyszaną kiedyś myśl: "spotkałaś pastucha, szukaj swego pasterza".

      Usuń
    2. M: dzięki za ten obraz Malajkata, będzie mi towarzyszył w tych dniach

      Usuń
    3. No w samo sedno,Moniko:)))
      A ja cywil mogę dodać ,że "waszemu" księdzu się "role" pomyliły:) .Pozdrawiam:)Małgorzata

      Usuń
    4. Ja poznałam księdza, który był napisał ten komentarz o pasterzu i pastuchu. Przynajmniej myślę, że to ten.
      Powiem Wam szczerze dziewczyny, że nie wiem czy dobrze tę sprawę rozdmuchiwać. We mnie też zagotowało się po przeczytaniu posta na blogu Pszczółki. Wiem, że inni rodzice też mają przykre doświadczenia. Wiem, że to nie w porządku. Myślę, że wypraszanie z kościoła ludzi, jakichkolwiek, autystycznych czy nie, jest nie w porządku.
      Ale z tego przypadku robi się nagonka na jednego człowieka. Ten ksiądz zwykle nie odprawia mszy dla dzieci. Może piekielnie bolała go głowa, miał bardzo zły dzień, dowiedział się o śmierci kogoś bliskiego i miał nadzieję jak najszybciej skończyć tą mszę i ten dzień?
      Myślę, że ks. Marek wstydzi się swojego zachowania dlatego teraz nie chce rozmawiać.

      Usuń
    5. tak jest - ja już zostawiam sprawę księdza, bo to rzeczywiście po prostu człowiek, który nieumiejętnie to wszystko załatwił. Jeśli będzie nagonka, nie przyłączę się, na parafii zostawiłam swoje dane, żeby zadzwonili, gdyby potrzebowali jakiejś pomocy. Teraz chciałabym zająć się sprawami duszpasterstwa dla rodzin dzieci z autyzmem. Wzburzenie zeszło.

      Usuń
  5. ja do tej pory nie odwazyłam sie iść tam z Miłoszem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,czytałam blog Moniki.. sama wiem jaki ból sprawiają komentarze w kościele:((
      Wojtek teraz sam decyduje o tym czy chce iść na mszę,a ja szanuję jego wolę
      -jak nie ,to nie,jak tak to tak;)
      Jak będą petycje ,podpisuję!!!! pozdrawiam :W:

      Usuń
    2. Odwaga sama przyjdzie. Mam nadzieję, że trafisz wtedy na fajnego Księdza i wyrozumiałych ludzi, czego Ci życzę z całego serca!!!!

      Usuń
    3. Za tydzień nie pójdę na mszę Bogusiu, będziemy wtedy w Chorzowie w szpitalu, ale z pewnością zrobię to w pierwszą niedzielę po powrocie do Olsztyna. DZIĘKUJĘ WAM ZA WSPARCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    4. Kaśka - napisałaś o bardzo ważnej sprawie -ile osób z dzieckiem z autyzmem nie idzie do kościoła, chociaż chce...i to trzeba zmienić! a jeśli zorganizujemy świetne Msze dla naszych dzieci w Olsztynie -to przyjedziesz?

      Usuń
    5. oczywiście niech tylko mąz wróci bo sama nie dojadę, ale przyjadę, przynajmniej bede miała okazje przy okazji was poznać:)

      Usuń
    6. to na razie plany -ale na pewno dam znać

      Usuń
  6. Rozumiem rozgoryczenie Moniki. Identycznie się poczułam przed laty, gdy zostałam wyproszona z Krzysiem. Otuchy dodały mi słowa z Ewangelii. To już Ewangelista Marek kiedyś opisał! Zwróć uwagę na słowa SZORSTKO i OBURZYŁ . Te przymiotniki pasują jak ulał do sytuacji z wczoraj. Myślę że nie ma co pielęgnować w sobie gniewu. Rzeczowa rozmowa oczyści całą sytuację. Ksiądz też człowiek. Modlę się,żeby z tego zdarzenia Pan Bóg wyprowadził wiele dobra. Wierzę, że nasze dzieci są szczególnie kochane przez Pana Jezusa. Monikę podziwiam za odwagę! Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Ewangelia wg św. Marka 10,13 Elżbieta Kojtek

    OdpowiedzUsuń
  7. smutne, bo tak na forum zwrócono uwagę :( ksiądz wykazał się niedelikatnością, ale pewnie złych intencji nie miał... czasem rodzice zdrowych dzieci w ogole nie zwrcają uwagi na swoje dzieci w kościele, więc pewnie ksiądz pomyślał, że ktoś mu po prostu przeszkadza i szybko zareagował... szkoda, że potem nie można z nim było pogadać, bo warto zgłaszać takie sytuacje. Nawet teraz najlepiej byloby pow. ksiedzu z parafii, to może przedzwoni do kolegi - żeby wiedział, na przyszłość, jak przyjdzie mu spotkać się z autystami... Ksiądz powinien zrozumieć, ale nie zawsze zna się autyzm... Skoro nawet (a może najbardziej) lekarze nie potrafią uszanować pacjenta... spotkałam się z takimi lekarzami, którzy nie powinni mieć kontaktu z ludźmi... dobrze więc, że informujecie, prowadzicie akcje! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie sadze , by ksiadz zachowujac sie w ten sposob nie mial zlych intencj- wlasnie - ksiadz to tez czlowiek! - mysle , ze msza dla dzieci powinna byc msza dla dzieci i nie sadze by ktokolwiek musial sie tlumaczyc slowami - bo moje dziecko jest autysta- ksiadz prowadzacy msze dla dzieci nie musi sie znac na autyzmie! ludzie , ktorzy zajmuja sie zawodami "socjalnymi" powinni wiedziec o tym najlepiej , ze to normalne , ze jestesmy rozni- roznie sie zachowujemy, mamy rozne kolory skory, dlugie lub krotkie nosy, zespol downa, autyzm, dobry lub zly humor . albo jestesmy dziecmi na mszy dla dzieci - i tez mamy rozne niezwyklosci wlasnie - to dla dzieci byla przeznaczona ta msza - dla WSZYSTKICH dzieci - Malgosiu widze , ze wierzysz w ludzi , to dobrze , ale sa tez granice- a tu granica zaufania, poczucia bezpieczenstwa ,i w ogole wszystkiego zostala zlamana :-( Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. mnie najbardziej zabolało to, że z ambony przy wszystkich został ktoś zbesztany. Ambona nie służy do tego. Można to było załatwić na sto innych sposobów i mój Jarek próbował to też wyjaśnić. Nie dało się, zero kontaktu, ksiądz w zdenerwowaniu już w zakrystii powiedział coś jeszcze bardziej nieprzyjemnego. Rano zadzwoniłam do parafii, nadal nie chcą o tym rozmawiać...

      Usuń
    3. No tak, najlepiej to uciszyć...........Jakby nie było sprawy...Mają pecha, że trafili na nas:).
      ŻĄDAMY SZACUNKU DLA NASZYCH DZIECI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  8. Wiara wiarą Pani Bogusławo ale ja bym takie zachowanie księżulka zgłosił do kurii. To jest niedopuszczalne aby kapłan tak się zachowywał, tym bardziej że Pani mąż rozmawiał z nim i ta rozmowa nie przyniosła skutku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już dziś rozmawiałam z rzecznikiem kurii. Właściwie, tak jak wczoraj, cały dzień rozmawiam i rozmawiam - ciągle jeszcze nosi mnie wzburzenie po tym wszystkim

      Usuń
  9. Mówiąc o tym, że będziemy walczyć o lepsze jutro dla naszych dzieci myślę właśnie o Tobie Bogusiu!!!!Ty po cichu( telefony do odpowiednich osób, blog), ja głośno( jak to nazwałaś "medialnie" - w tym NASZA SIŁA!!!:):):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Monia będzie dobrze jak masz przy sobie Bogusię- bo tego rzeczywiście nie wolno tak sobie zostawić, nie chcę wyrzekac na kosciół- bo to nie tędy droga, ale zastanawiam się dlaczego Caritas pomaga głównie za granicą a nie w Polsce? mylę się???,dlaczego nietolerancji jest tyle w miejscu hmm miłosierdzia? ja tylko słyszę trudną ma Pani sytuację.., albo czytaj księge Hioba....Bogusiu Aniole Stóżu Moni :-) choć z daleka myślę o Was

    OdpowiedzUsuń
  11. Moniko , Bogusiu , moze by opublikowac wasze posty na Damy-Rade.org? - bedzie jeszcze szersza publicznosc:-) , niech swiat wie , ze nie z wami takie numery - mamy bohaterki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli o mnie chodzi, nie mam nic przeciwko temu:). Ale ja bohaterką? " Celebrytko" już byłam , ale nie bohaterką:) Całusy!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś starsza pani zaczepiła Monikę, po tym, gdy ona w telewizji mówiła o autyzmie i przezwała ją od "celebrytek" hihihi

      Usuń
  13. juz podalam linki do was dziewczynom z redakcji ;-) - zobaczymy co sie da zrobic - ide sie uczyc - trzeba wykorzystac to , ze tadeuszek w przedszkolu - buziaki

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasem jest też tak, że człowiek chory nie jest "oznaczony". Czasem głośno nie mówi się o niepełnosprawnościach innych (szczególnie psychicznych!), żeby nie gorszyć innych. Ale też nie odsuwa się ich od "normalnego życia". Czasem pełnią oni posługę "publiczną". Może rzeczywiście nieodpowiednio ksiądz się zachował wobec Mai. Może było to z jakiegoś powodu o którym się nie mówi głośno? Może warto na tę sprawę też spojrzeć inaczej?

    OdpowiedzUsuń
  15. zagadkowo to zabrzmiało...może tak, może nie...nie znam zdania rodziców dzieci z chorobami psychicznymi na temat wyróżniania ich dzieci za pomocą znaczków. Może kiedyś poznam? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardziej chodzi tu o duchownego. Niekoniecznie kuria chce się chwalić że niektórzy z nich mają problemy. Ten konkretny niestety tak i polecam go Waszej modlitwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...a to sprawia, że wszystko w tej sprawie staje na głowie! dzięki za odwagę napisania tego komentarza. Myślę, że w takim razie zajmiemy się od tej pory tym, że nasze dzieci są trudno akceptowane przez ludzi w kościele i gdzie indziej, a księdza otoczymy modlitwą.

      Usuń