sobota, 19 stycznia 2013

dzień 307.

W każdą sobotę tradycyjnie próbujemy odciągać naszego Józka od wpatrywania się w otwartą lodówkę. Dziś przespaliśmy jego poranną wizytę w kuchni i obudził nas dopiero jego stanowczy głos:
- mamo - zrób śniadanie!
- tato, idź i kup: chleb tostowy, ser żółty, jajka i kiełbasę!
Wywnioskowaliśmy, że zawartość lodówki tym razem nie była zbyt ciekawa. Chociaż nasza lodówka, oprócz swojej smakowitej zawartości, zawiera jeszcze jeden interesujący eksponat: słoik z napisem "koncentrat pomidorowy" z buraczkami i chrzanem w środku - prezent od jednej z babć. Czasem Józio otwiera lodówkę i patrzy na ten słoik. Kiedy indziej daje się nabrać i wyjmuje buraki z chrzanem, żeby uzupełnić swoją ulubioną pizzę, spaghetti i zupę pomidorową. Zawsze jest taki uważny w dostrzeganiu szczegółów, w przypadku tego słoika jego percepcja i umiejętność czytania etykietek gubią go. Zniesmaczony zagląda do środka, ale to wciąż nie jest spodziewany kolor i zapach pomidorów.
W upilnowaniu naszej lodówki w każdą sobotę pomaga nam zegar:
- drugiego tosta zjesz za godzinę - mówię i nawet nie muszę tego pilnować: to Józio w odpowiednim czasie przychodzi do mnie, głodny tak, jakby nic jeszcze tego dnia nie jadł.
Muszę stwierdzić, że dzisiaj Józek oprócz zarządzania domowym jadłospisem i punktualnością popisał się jeszcze asertywnością. Po mojej chorobie, która mija na szczęście w ekspresowym tempie, wystrój naszego mieszkania przypominał stajnię Augiasza. Według mitów greckich z zalegającym od lat brudem poradził sobie Herakles, my mieliśmy Jaśka, który zrobiłby wiele, żeby odzyskać dostęp do laptopa, zabrany  za różne przewinienia.
- 12 prac Heraklesa przed Tobą - zarządziłam i wielkie sprzątanie rozpoczęło się: Jasiek opróżnił zmywarkę, zdjął ozdoby choinkowe, załadował brudnymi naczyniami zmywarkę.
- Józek, pomóż! - zdesperowany zawołał brata.
- nie, dziękuję - uprzejmie odmówił Józek.
Jeszcze wyniesienie śmieci, zakupy. Jaś załamał się przy powtórnym opróżnianiu zmywarki:
- ile razy dziennie się to robi? - zadał retoryczne pytanie, które i ja często sobie powtarzam.
- a może zrobię tylko sześć prac? - zastanawiał się Jaś, tak jakby nie został ostatnio laureatem olimpiady mitologicznej i nie pamiętał już szczegółów mitów greckich.
Rozpędzony i zapracowany Jaś z własnej woli przyrządził dla nas podwieczorek z winogronami, kanapkami z nutellą i kostkami lodu w szklankach.
- nie, dziękuję - nieczule, ale asertywnie odparłzek, gdy tyko zobaczył chleb razowy posmarowany czekoladowym kremem. Podszedł do lodówki i otworzył szeroko jej drzwi. Tradycji sobotniej stało się zadość.


 

15 komentarzy:

  1. ten lód w miseczce jest wielce oryginalny :)) pożycz mi Józka - będziemy razem jadać :)) ja ostatnio też stale jestem głodna! :))) a najbardziej w nocy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ba! Jasiek ma zawsze oryginalne pomysły.

      Usuń
  2. PS Każda mama ma mało czasu na chorowanie ;) cieszę się, że już Ci mija choróbsko!!

    OdpowiedzUsuń
  3. cieszę się że zdrowiejesz, szkoda, że znowu wróci rytm dnia z jego obciążeniami ;-) dobrej nocy Bogusiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domowy Herakles - Jaś wyjeżdża na zimowisko - odpada w związku z tym część pracy, może jakoś pociągnę ten domowy kierat

      Usuń
  4. hhaha jaki smaczny posiłek i jakie dobre dziecko :-) pozazdrościć obu synów

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że choróbsko odpuszcza Ci już Bogusiu i zazdroszczę skrupulatności obu Synków.
    Jeśli chodzi o częstotliwość otwierania lodówki podczas weekendu, to u nas tak samo- Maja na okrągło głodna i wciąż domaga się swoich ulubionych kotlecików i ziemniaków, które po 7 latach omijania szerokim łukiem, teraz pochłania w każdej ilości i bez względu na ich temperaturę(ziemniaki, bo kotleciki uwielbiała zawsze).Do szkoły też zamiast kanapki domaga się kotletów-i tu Ją rozumiem, bo ja też mięsożerna jestem:)Buziaki Kochana!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jestem sama - a jak Twoja lodówka to znosi? Nasza tak jakby ma już dość

      Usuń
  6. Uczę się od Józia-będę mówić uprzejmie:nie,dziękuję:)Tylko ,że będę gadać do siebie:))Małgorzata
    PS ciekawe ,czy mi przejdzie komentarz,bo parę dni po kolei uciekał w eter:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,posiłek podany jak w ekskluzywnej restauracji;)ale nawet to nie przekona autysty do spróbowania:(
      Czasami wymyślam różne sposoby na nowe pokarmy ale nic z tego Wojtek je tylko to co mu odpowiada:(

      Jaśku trzymaj się,Twoja mama ma codziennie 12,a nawet więcej prac Heraklesa do zrobienia:( :W:

      Usuń
    2. Małgorzato - cieszę się, że Twój komentarz pojawił się, a nie zniknął - żal by mi było bardzo...zawsze wyłapiesz takie śmieszne słówka Józka- tak jak to: "nie dziękuję"- mówione oczywiście z elegancją właściwą Józkowi.
      W.- dokładnie tak -ani świece, ani kostki lodu w misce, serwetki zrobione z ręcznika papierowego - nie skuszą Józka, według niego chleb razowy nie zasługuje na uwagę i już!

      Usuń
  7. Bogusiu,to wręcz romantyczna kolacja przy swiecach! Jasiu - kolejny dyplom dla Ciebie! doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. praca wykonana i jeszcze ta kolacja - naprawdę brawa dla Jaśka

      Usuń