poniedziałek, 14 stycznia 2013

dzień 302.

Wykład o złudzeniach optycznych trwał już od kilku minut, czasem tylko przerywał go cichy stukot. To koledzy z klasy Józka po kolei sprawdzali możliwości składanych blatów, umieszczonych przed ich krzesłami. Każdy z ciekawością rozkładał i opuszczał przed sobą mini stolik. Jednocześnie starali się odpowiadać na pytania osoby prowadzącej wykład. Oczywiście odpowiadali zgodnie ze swoją logiką.
Na ekranie przed nimi pojawiły się kwadraty o tych samych kolorach, chociaż na różnym tle. Wskaźnik punktowy błądził po geometrycznych kształtach: 
- czy któryś z nich jest mniejszy? - padło pytanie dotyczące kwadratów, ale chłopców w tej chwili zainteresowało wyłącznie tło.
- tu chodzi o odwrót kolorów - wyjaśnił Michał, a inni kiwali twierdząco głowami i podawali nazwy kolorów.
Zapachy z sąsiedniego pomieszczenia, w którym później miały się rozpocząć warsztaty, rozpraszały ich:
- coś tu pachnie - rozglądali się, a ja - chociaż siedziałam tuż za nimi - nic nie czułam. Nie tylko bodźce zewnętrzne nie pozwalały chłopcom skupić się na słowach wykładowcy. Mój Józek prawie nie patrzył na wyświetlony obraz budowy oka. Co chwila powtarzał:
 - chcę cofnąć czas! - zamykał przy tym oczy i być może odtwarzał sytuację, która wydarzyła się przed naszym wejściem na salę.
Jeszcze w szatnizek zdenerwował się czekaniem na panią szatniarkę. Niecierpliwie rzucił swoją kurtkę na stół w portierni. Trafił w kubek, z którego wypłynął rosół. Szybko chwyciłam leżący na stole telefon komórkowy - niestety już po tym, gdy fala rosołu zalała go. Usłyszałam krzyk kobiety, Józek płakał, ja szybko wycierałam wszystko chusteczkami. Kalendarz leżący na biurku nie będzie się już do niczego nadawał w tym roku - pomyślałam.
- chcę cofnąć czas! - krzyczał Józek. Pani z portierni sprawdzała, czy jej telefon działa, ale gdy usłyszała Józka, zostawiła komórkę i próbowała go pociesz.
- zniszczyłem kalendarz - przepraszam! - wołał Józio, a pozostali chłopcy szykowali się już do zejścia na dół, gdzie miały odbyć się warsztaty w ramach Nocy Biologów.
Naszych chłopców, którzy dosłownie przyjmują to, co słyszą zaskoczyło niejedno podczas wykładów. Gdy usłyszeliśmy o plamce ślepej Krzyś przestraszył się:
- ja nie chcę być ślepy!
Później, podczas warsztatów, bezbłędnie omijał stoisko, na którym można było doświadczyć, w jaki sposób nasz mózg sprytnie „dorabia” sobie obraz tam, gdzie tak naprawdę nie powinno go być:
- mówiłem, nie chcę być ślepy! - tłumaczył Krzyś i nie uczestniczył w doświadczeniu z plamką ślepą.
Gdy badane były emocje, jakie pojawiają się podczas grania w gry komputerowe, każdy chciał usiąść pierwszy do laptopa i zagrać w wyścigi samochodów. Dzięki podłączeniu do aparatury na wykresie widoczny był wzrost emocji, które towarzyszą grze. Na wykresie Michała nic się nie pojawiło. Widocznie nie wszystko jeszcze wiemy o umiejętnościach naszych chłopaków!
Po tym, jak Józio zmierzył swoją wydolność oddechową, wywróżono mu karierę nurka.


Jajka, które po 24 godzinach wyjęto z octu, odbijały się jak piłki od stołu, a wymieszany z mlekiem barwnik spożywczy uciekał od wykałaczki zanurzonej w płynie do naczyń. Przy stoliku z doświadczeniem nazwanym: "czy wiesz, co jesz?" nareszcie poczułam zapach cytryny, o której już wcześniej mówili chłopcy.
Nie zabrakło widowiskowego suchego lodu, który zrobił ogromne wrażenie na chłopcach.

 

"Bo to jest potęga pasji! A chłopcy są dopiero na początku drogi poznawczej. Drżyjcie i pomagajcie naukowcy" napisała moja znajoma czytelniczka we wczorajszych blogowych komentarzach. Lepiej bym tego nie określiła!

16 komentarzy:

  1. No i właśnie z takich nieskupionych ciekawskich wyrosną nam nowi naukowcy! :)
    Renata

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjecia i opisy imponujace! :-)brawo! , ale sadzac po przygodach szatniowych , za lekko tez nie bylo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia dostaliśmy w prezencie od znajomego fotografa, który chciał pozostać anonimowy. Piękne są! A w szatni był jeszcze ciąg dalszy - gdy już odbieraliśmy kurtki, Józek znów rozżalił się i zaczął mówić o tym nieszczęsnym kalendarzu i o czasie, który chciałby cofnąć. Pani szatniarka kolejny raz mu tłumaczyła, że nic takiego się nie stało, w końcu wyszedł z nowym kalendarzem od niej w prezencie: żeby już tylko był spokojniejszy!

      Usuń
  3. Bogusiu ciekawe doświadczenia spotkały Józia, super, że go zainteresowały tak bardzo. Szkoda tylko tych przygód przed zajęciami...oby szybko zapomniał o nich. Pozdrawiamy serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak znam Józka, to nawet po kilku latach, gdy wejdzie do tego budynku, przypomni sobie zapach rosołku z kubka. Posiadanie niezwykłej pamięci ma swoje minusy...takie sytuacje zdarzają się, bo Józek jeszcze mało kojarzy prawo: przyczyna - skutek. Mam nadzieję, że nauczy się tego, zeby tym się nie przejmować: komórkę można odkupić, kalendarz rzecz nabyta - natomiast udział w doswiadczeniach jest bezcenny!

      Usuń
  4. Super, że takie wydarzenia mają miejsce i pomagają rozwijać się :) A ten rosół...trzymam kciuki za Józia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak po wsparcie- to tylko do czytelników!

      Usuń
  5. ale cudne zajęcia, sama bym w nich chciała uczestniczyć :)

    A rosół ach szkoda, że i ta przygoda miała miejsce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam jednym z opiekunów, więc za bardzo nie mogłam uczestniczyć, ale doświadczenie z jajkiem polecam do zrobienia w domu: surowe jajko 24 godziny w occie, skorupka znika, zostaje smieszna piłeczka, po przekłuciu wypływa żółtko i białko:)

      Usuń
  6. Fantastyczna inicjatywa! Sama chętnie wzięłabym udział w tych eksperymentach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja chyba jutro podeślę organizatorowi Nocy Biologów Wasze komentarze...bez nazwisk oczywiście- jest zapotrzebowanie na ciekawe pokazywanie nauki - i to wyraźne!

      Usuń
    2. Pamiętam jak w liceum Instytut Fizyki pokazał nam mini eksperymenty w ramach lekcji. I nagle ta fizyka, odległa, tajemnicza i niezrozumiała stała się bardzo ciekawa :) Zdecydowanie jestem za taką formą poznawania świata!

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Twój Bartek chyba nie pogardziłby taką wycieczką...okulary do eksperymentów już ma!

      Usuń