czwartek, 10 stycznia 2013

dzień 298.

Mój plan naprawdę miał szansę się udać: Józek ubrany właśnie wychodził do szkoły, a ja miałam nadzieję jeszcze na półgodzinny sen. Właśnie położyłam się do łóżka, gdy usłyszałam Józka przy drzwiach:
- otwórz mamo, szybko otwórz!
Otworzyłam.
 - nie mam żetonu! - żalił się mój syn, który wrócił właśnie z samochodu. Siedział już gotowy do drogi, gdy po krótkiej ocenie swojego worka z żetonami stwierdził, że jednego z nich brakuje.
- gdzie jest ten, który wczoraj mi dałaś? - zapytał z wyrzutem.
Mam na takie okazje w tajnej skrytce różne żetony. Wyciągnęłam pierwszy lepszy i podałam mu, patrząc jednocześnie na zegarek: zostało mi jeszcze dwadzieścia pięć minut snu.
- to nie jest ten żeton - powiedział Józek - szukaj mamo!
- tak, będę - a teraz szybko idź do samochodu! - powiedziałam, zamknęłam za nim drzwi i położyłam się do łóżka. 
Po chwili usłyszałam krzyk na podwórku, zerwałam się i podbiegłam do okna.
Na ławce siedział Józek i skarżył się z płaczem:
- nie ma mojego żetonu!
- już szukam! biegnij do samochodu! - krzyczałam przez otwarte okno.
Rozejrzałam się tu i ówdzie: obejrzałam Józka łóżko, zajrzałam pod łóżkiem - żetonu nie było. Położyłam się spać. Prawie od razu zadzwonił telefon:
- gdzie jest Józio?! ...już go widzę...co on tak powoli idzie? - Jarek, nie czekając na moją odpowiedź, rozłączył się.
Odkąd mam dzieci, nie mam żadnych kłopotów z zasypaniem, dopóki jest taka możliwość - śpię.
Teraz zdecydowanie zbyt krótko spałam, obudził mnie znów telefon:
- Józio krzyczy i płacze w szkole - relacjonował Jarek - czy ktoś może w końcu zrobić porządek z tymi jego żetonami? - zadał retoryczne pytanie, ale już Józek wyrywał mu telefon:
- mamo - zapytał przez łzy - szukasz?
- będę szukać - westchnęłam - obiecuję, Józio nie płacz, bądź spokojny w szkole.
- no dobra - zapewnił mnie Józio i rozłączył się.
Długo i solidnie szukałam, ale żetonu nigdzie nie było.
Po swoim powrocie do domu Józio nic nie wspominał o naszej umowie, ani o porannym płaczu.
Przed położeniem się spać, gdy wchodził po schodkach na swoje łóżko, nagle odwrócił się do mnie:
- wczoraj - granatowe spodnie, do kieszeni włożyłem ...żeton! - krzyknął radośnie.
Pobiegłam do łazienki i wyciągnęłam z kosza spodnie, a z kieszeni żeton. Ten właściwy, wczorajszy.

12 komentarzy:

  1. Matko zawsze zadziwia mnie ta jego pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamięć niesamowita i oczywiście sytuacyjna - przypomniał sobie dopiero wieczorem, bo wczoraj wieczorem włożył żeton do kieszeni.

      Usuń
  2. Bogusie trzeba podziwiać za wszystko. Wczoraj pisałem o opóźnieniu a tutaj już nasz blogowy ekspres nadrobił opóźnienie i mknie zgodnie z rozkładem. Takie rzeczy sie zdarzają , ale niestety nie na kolei. Tam opóźnienie nigdy sie nie zmniejsza a wręcz zwiększa. Dzisiaj siedzę w domu mała zrobiła sobie wolne od przedszkola złapała przeziębienie i musi posiedzieć w domu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjacielski kuksaniec wystarczył, gdy już zasnęły moje kaszlące dzieci usiadłam do laptopa i nadrobiłam zaległości. Tak, tak u nas też jakiś wirus

      Usuń
  3. hehe, otwieranie i zamykanie okienek i teczek z informacjami;) Oczywiscie, ze sobie Jozio o zetonie przypomnial jak zdejmowal spodnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pisałaś kiedyś o tym - już sobie przypominam.

      Usuń
  4. Wczoraj wieczorem zobaczyłam, że link do mojego bloga pojawił się wśród czytanych blogów. Położyłam się dumna jak żyrafa ;-) i z wrażenia długo nie mogłam zasnąć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Znów jak bliźniaki - Aspik też często płacze bo nie może czegoś znaleźć, uspokaja się dopiero jak znajdzie tę rzecz (albo ktoś znajdzie to za niego).
    Wyśpisz się następnym razem (może już dziś - tego Ci życzę).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek i Aspik są wyjątkowo podobni do siebie!

      Usuń
  6. Wiesz - zachowania dzieci to jedno/ pomijam właśnie te szufladki i pamięć sytuacyjną- miejsca/, ale zachowaj zimną krew, wytłumacz to sobie racjonalnie i nie zwariuj .... niby taki drobiazg, ale w tym konkretnym momencie rzecz najważniejsza na świecie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...i nie zwariuj...no właśnie...zawsze w takich sytuacjach z Józkiem czuję się tak, jakby wszystko stało na głowie, nie wiadomo, co za chwilę się wydarzy...

      Usuń