piątek, 4 stycznia 2013

dzień 292.

Za kilka godzin wyjeżdżamy do Warszawy na wymarzony Józkowy wyjazd. Oczywiście marzenia marzeniami, ale już wieczorem przed snem zaczęły się niespokojne pytania:
- a ile jest do Warszawy kilometrów? Mogę mapę?
Tylko odwołując się do jego pasji możemy go zachęcić do wyruszenia z Olsztyna. Tym razem jako wabik zostały zaproponowane Muzeum Techniki, Kolejnictwa oraz Centrum Nauki Kopernik. Oczywiście nasz wyjazd nie będzie miał zbyt wiele wspólnego z długimi spacerami, nieśpiesznym oglądaniem Starówki, wałęsaniem się gdziekolwiek bądź. Będzie to wyjazd z autystą - zaplanowany szczegółowo - żadnych wizyt, minimum spotkań z ludźmi znajomymi - tylko technika i nauka.
Spróbujemy dostać się do obleganego przez tłumy Centrum Nauki Kopernik. Opowieści o czterogodzinnych kolejkach dotarły też już do nas. W kolejce stać z Józkiem nie będziemy. Józio raczej z tych, co pod drzwiami krzyczą głośno, gdy nie zdążę otworzyć mieszkania w ciągu kilku sekund. W razie problemów od razu śmigamy dalej do Muzeum Techniki, potem Kolejnictwa.
Warszawa i wyjazd to dobry moment na włączenie jabłka do wybiórczej diety Józka. Oczywiście mam na myśli niecne podchody, bo najzwyklejsze proponowanie mu jabłek już dawno zamieniło się w porażkę.
Zaczęłam od angielskiego powiedzenia: "one apple a day keeps a doctor away". Józek, który kiedyś nie chciał wypić mleka, gdy na kartonie zobaczył napis "milk", także i tym razem wykazał brak zainteresowania językiem angielskim.
Przetłumaczyłam mu wiersz o mocy jabłek, które potrafią trzymać na dystans wielu lekarzy.
Dodatkowo powiedziałam, że jabłko zwiększa jego szanse pojechania do Warszawy. Zachrypnięty od dwóch dni Józek przejął się tą informacją i wziął ode mnie jabłko. Odgryzł kawałek wielkości paznokcia.
- mmmm pyszne - powiedział grzecznie i czym prędzej uciekł z kuchni.
Zawołałam go z powrotem i podałam mu odkrojoną ćwiartkę jabłka. Popatrzył na mnie smętnie, włożył do buzi otrzymany kawałek i odszedł. Gdy go widziałam po jakimś czasie policzki wciąż miał wypchane tym samym owocem.

17 komentarzy:

  1. Jesli ma orzeczenie o niepełnosprawnosci lub o ksztlko kształceniu specjalnym ma prawo wejść z tego powodu bez kolejki a wy jako opiekunowie razem z nim wiem to bo będąc z niewidomą cureczką i jej mamą mieliśmy taką mozliwość tylko do okienka i delikatnie przypomnieć o takiej mozliwości może też być legitymacja szkoły specjalnej pozdrawiam i udanego zwiedzania pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wczoraj wieczorem znalazłam tę informację na stronie Centrum - a dziś przekonałam się, że to prawda- indywidualne podejście do naszych dzieci - to cieszy!

      Usuń
    2. zaczyna być to normą. Jestem z Lublina i nagle z przyjaciółką na wózku zachcialo się nam wejśc do zamku swiezo po remoncie podjazd oznakowany panie miłe pokazały od razu gdzie winda jak gdzieś schody to platformy i pracownicy przeszkoleni w obsłudze i bez proszenia jak nas tylko widzieli rozkładali i przepraszali najmocniej ze jedno pietro niedostępne ale juz tam montuja platforme by było. zwiedziliśmy przyjemn ie cały prawie i tak powinno być wszędzie a miłe zaskoczenie bo ja jako opiekun nie płaciłam za wejście. To powinna być norma. Piozdrawiam

      Usuń
  2. Bogusiu, powodzenie na wyjeżdzie! i oby ilość odgyzanych kawałeczków jabłek się zwiększała;P) doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,ja przegrałam walkę z wprowadzaniem nowych pokarmów:( Wojtek je to co chce,a ja cieszę się,że w ogóle coś je:) Może teraz trochę dokładniej i spokojniej obejrzycie ekspozycje,a nie w tak zawrotnym tempie jak w Pieniężnie;))powodzenia :W:

      Usuń
    2. to tak jak my -większość prób przegrywamy, potem znów próbujemy i czasem coś nowego Józek zacznie jeść - ostatnio są to orzechy.
      Doris -całusy!

      Usuń
  3. Bogusiu życzę Wam udanego wyjazdu oraz dążenia do celu z tym jabłkiem. Warto próbować :) Małymi kroczkami a dojdzie się do celu, to tak jak ludzie mówią, że nie warto wpłacać 1zł , bo to wstyd, wstydem jest nie wpłacić tej 1 zł , bo gdyby każdy zaczął pomagać w ten sposób ludziom w trudnych sytuacjach oraz wielu potrzebującym ciężko chorym dzieciom, to świat wyglądałby inaczej. W sumie taka odskocznia, ale jakoś mi przypasowało do Twojego wpisu :) Pozdrawiamy całą rodzinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! niby odskocznia -a pasuje

      Usuń
    2. Bogusiu pisałam o tym, że warto nawet 1 zł wpłacić, żeby pomóc. A tu właśnie tej 1 zł potrzebuje Ania i Nikodemek-mam nadzieje, że szybko pomoc do nich dotrze. Pozdrawiam

      Usuń
    3. jak czytałam Twój komentarz to myślałam właśnie o Ani i Nikodemie! zresztą nie sposób o nich nie myśleć w tych ostatnich dniach -szczególnie w środowisku rodziców dzieci z autyzmem

      Usuń
  4. i jak tam? wrociliscie juz? jak bylo ??? mam nadzieje , ze super:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już w domu - było świetnie -jutro więcej -teraz spać!

      Usuń
  5. Udanej wyprawy i czekam na relacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przespaliśmy zasłużone 10 godzin, a teraz siadam do laptopa i jeśli nikt mnie nie będzie ciągnął za rękę i wszyscy naraz nie zażądają jedzenia - to napiszę

      Usuń
  6. ooo to czekam na relacje. Biedny Józio, wyobrażam go sobie z tym wypchanym policzkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak chomik - dlaczego po prostu nie wypluł?

      Usuń