czwartek, 3 stycznia 2013

dzień 291.

Zawiłości języka polskiego są tak samo trudne dla obcokrajowców, jak i dla Józka - autysty. Mocno czymś poruszony, używa słów zgodnie ze swoją logiką:
- nie ma laptopa! - gdzie jest laptopa? - wołał dziś po wejściu do mojego pokoju. Laptop od kilku godzin znajdował się w serwisie. W laptopie, jak się za chwilę mogliśmy dowiedzieć, był niedokończony rysunek Józka. Żal wywołany brakiem pracy wylewał się z Józka przez resztę dnia.
- przywieźcie go z powrotem - wołał głośno - zabierzcie go - zniszczą mój rysunek!
Mnie też doskwierał brak laptopa - miałam pewne plany związane z pisaniem postów na blogu, szukaniem informacji dotyczących naszego sobotniego wyjazdu do Warszawy, kontaktu ze znajomymi. Dołączyłam do Józka, marudząc, że też by mi się już laptop przydał. Opowieści Józka nie poprawiały mi nastroju:
- zabrali go, wezmą ciężki młot i rozwalą laptop i mój rysunek - biadolił Józio, człowiek o wielkiej wyobraźni.
- ciach, ciach - chodząc po całym mieszkaniu pokazywał nieszczęsne dalsze losy laptopa.
- ciach! ciężkim młotem!
Gdy przez kilka miesięcy zbierał pieniądze na ulubioną konsolę, od ust sobie odejmując co lepsze przysmaki, nie był zniecierpliwiony. Codziennie liczył pieniądze wysypane ze słoika i widział, że jest w stanie uzbierać potrzebną kwotę. Teraz był w innej sytuacji: nic od niego nie zależało, nie miał wpływu na to, kiedy laptop wróci do domu i czy na pewno rysunek będzie jeszcze się w nim znajdował.
Bezradność i bezsilność to trudne uczucia. Pocieszaliśmy go i uspokajaliśmy. Wyciszał się tylko na chwilę, potem wracał do tematu:
- zabrali go! gdzie oni są?
- kto? - zapytałam, tracąc przez chwilę wątek.
- ludzie od laptopa, serwis
- nie ma ich, chodzą i szukają ciężkiego młota - zniecierpliwiłam się w końcu.
Laptop już następnego dnia był w domu. Józek od razu usiadł do swojego niedokończonego rysunku.
 

7 komentarzy:

  1. Oj a też bym denerwowała się brakiem laptopa...znów podziwiam cudny rysunek Józka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,katastroficzne wizje mają nasze dzieci jak coś jest nie po ich myśli,jak czas oczekiwania na coś się przedłuża:( najlepiej jakby wszystko było natychmiast ,tu i w tej chwili.
      Czasami można stracić cierpliwość... Wyobraziłam sobie ten młot i rozwalony laptop...nic dziwnego,że Józek martwił się. Jak wspaniale będzie wyglądał ten rysunek w powiększeniu,ile różnych postaci-
      widzę pielgrzyma,wikinga,jakiegoś biskupa oraz Mikołaja Kopernika:) :W:

      Usuń
    2. Wyobraźnia w takich momentach nie ma granic - skąd on pomysł z młotem wytrzasnął?
      a na rysunku nowa pasja Józka - historia

      Usuń
  2. Myślałam, że jesteś ostoją cierpliwości i że tylko mnie się zdarzają złośliwości "szukają młota"... Ech. Nasz laptop umarł zalany wodą, beztroska Bartka - bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...do tej pory ogarnia mnie dziki śmiech z tego młota...dobrze, że serwisanci nas nie czytają...

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. oj nie ma - a tak mi się jeszcze przypomniało o Twoim laptopie zalanym wodą, - u nas w rankingu najczęściej zniszczonych rzeczy wciąż na pierwszym miejscu stoliki komputerowe - kiedyś trzy pod rząd naprawdę w krótkim czasie

      Usuń