niedziela, 30 grudnia 2012

dzień 287.

O tym, jak jesteśmy postrzegani przez studentów, którzy kiedyś - być może - będą pracować z autystycznymi dziećmi i ich rodzicami, mogłam przeczytać dziś w kilku pracach, które leżą teraz przede mną. Otóż studenci z oligofrenopedagogiki Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego dostali jako temat pracy zaliczeniowej opisanie na podstawie mojego blogu dziesięciu dni z życia Józia. Do wyboru był jeszcze blog o Mai lub recenzja książki "Inne, ale nie gorsze". Dzięki osobie, która wpadła na ten ciekawy pomysł, miałam okazję doświadczyć czegoś nowego. Dostałam dużo informacji zwrotnych o sobie, o tym, co piszę i o mojej rodzinie.
Studenci sumiennie odrobili swoją pracę: przeczytali uważnie moje teksty. Większość z nich zauważyła, że blog zawiera nowe dla nich informacje, chociaż znali już temat autyzmu z podręczników. Na nic zdają się suche definicje, gdy staje się twarzą w twarz z Józkiem - wiem to sama i zupełnie naturalne jest dla mnie zdanie: "dopóki nie przeczytałam blogu myślałam, że wiem już wszystko o autyzmie...".
O Józku napisali, że jest mądrym, ciekawym świata, zdyscyplinowanym chłopcem. Uroczym też, choć jednocześnie wcale go nie idealizują: potrafi być "dżentelmenem" - według jednego z określeń, ale też dyskutuje ze starszą panią o ustąpieniu mu miejsca w autobusie. Zachwycają się jego dobrą orientacją w świecie liczb i dat oraz jego rysunkami. Zauważają też inne jego cechy, które są charakterystyczne dla autystów i które mogą mu w codziennym życiu i w kontaktach z innymi przeszkadzać.
W każdej z napisanych prac wyrażana jest radość z tego, że blog istnieje  - nazywają go wsparciem dla nauczycieli oraz dla tych, którzy nauczycielami chcą w przyszłości zostać.
Według ich wpisów "historia Józka urzeka!", ale też widzą, że przebywanie z nim to praca na pełen etat, wymagająca wielu wyrzeczeń. Doceniają nasze pomysły na codzienne przebywanie z Józkiem, chociaż nie domyślają się, że wszystkie nasze pomysły rodzą się w desperacji: odpowiedzi na to, jak z Józkiem przetrwać wolny dzień raczej nie znaleźlibyśmy w żadnej z książek - nasze metody to tylko i wyłącznie próby zakończone powodzeniem lub totalną porażką.
Prawie w każdej pracy podkreślone jest zainteresowanie, jakie okazują mi czytelnicy - Wasze wsparcie i sympatia zrobiły na nich wrażenie! Pewnie, że tak - zupełnie inaczej czuję się, gdy mam za sobą cały czytelniczy tłum!
Zaliczeniowe prace miały dotyczyć dziesięciu dni z Józkiem. Tak naprawdę studenci przeczytali dużo więcej, oglądali zamieszczane przeze mnie filmy, wchodzili na listę blogów zamieszczaną obok wpisów. Jeśli zostaną kiedyś nauczycielami, to ten fakt dobrze o nich świadczy.
Dwa zdania najbardziej mnie w pracach poruszyły i zachwyciły - jedno wyrażało moje marzenie, a drugie - moją rzeczywistość:
"może Józek będzie wielkim artystą lub wynalazcą?" - zastanawiała się jedna z osób,
"widać, że mama Józka cieszy się z takiego życia, jakie ma!" - dodała kolejna.
Nic dodać, nic ująć!

2 komentarze:

  1. Witam,jak to dobrze,że 287 dni temu pomyślałaś o pisaniu bloga,czyta się go jak dobrą książkę
    i jak widać służy również studentom do zdobycia wiedzy:) Namawiam gorąco na wydanie książkowe.
    Aż się boję co będzie za 78 dni jak już dokonasz 365 wpisu. Już teraz pomyśl o czymś nowym.My czytelnicy jesteśmy uzależnieni od Twojego bloga.Trudno sobie wyobrazić brak codziennych "wizyt" Józka w naszych domach.
    Pozdrawiam,życząc wszystkiego dobrego w Nowym Roku :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też już nie mogę funkcjonować bez Was wszystkich - na pewno blog zakończy się po roku pisania, ale już następnego dnia ruszy następny pomysł: "stacja autyzm" - nazwa wymyślona przez Jaśka - będę pisać o rysunkach Józka, wystawach i tym wszystkim, co wokół tego się będzie działo

      Usuń