wtorek, 25 grudnia 2012

dzień 282.

Widok wigilijnych potraw wzbudził wiele emocji u moich dzieci. Dopiero po zjedzeniu tostów z serem, przygotowanych przez nich w tajemnicy, dołączyli do rodzinnego stołu.
- prezenty? - zapytał Józek, a pozostali kiwali zgodnie głowami.
Wymyśliliśmy w tym roku pewne utrudnienie: prezenty oczywiście będą, ale najpierw my chcielibyśmy usłyszeć wiersze świąteczne i kolędy.
Józek jako pierwszy wystąpił ze swoim wierszem z jasełek:
- "mój dobry Boże  - biada nam biada,
z piekła agentem zacząłem gadać, 
zakład zawarłem, nie wiem, co teraz 
siły anielskie muszę pozbierać!"
Zadowolony z siebie, nagrodzony oklaskami usiadł czekając na chłopaków.
Jaś ze Stasiem opracowywali w drugim pokoju wspólny występ. Zaśpiewali kolędę, a nawet dwie kolędy - jeśli ktoś się dobrze wsłuchał: w połowie jednej zwrotki pomylili słowa i gładko przeszli do następnej, znanej im kolędy. 
Szelest papierów i paczek od razu budzi wspomnienia - ja też kiedyś, tak jak oni, czekałam na prezenty i przełykając ostatnie kęsy pierogów odwracałam się w stronę choinki i leżących pod nią prezentów. Teraz, gdy oni rozpakowywali paczki, postawiłam na stole jeszcze jedną niespodziankę: zamówiony u koleżanki domek z piernika. Kolorowe szybki, otwierane drzwi, dużo białego lukru od razu przyciągnęły smakoszy. Przez uchylone drzwi domku zaglądaliśmy do środka i wypatrzyliśmy prostokątne kształty:
-  może meble? - zastanawiał się Jasiek. Coraz bardziej ciekawi zdjęliśmy dach. W środku były życzenia dla nas wszystkich, małe prezenty z piernika i piernikowa choinka. Paczuszki przechwyciła Ela i obdarowywała nas nimi przez resztę wieczoru.

zdjęcie Magda Nowakowska

Zdecydowaliśmy się jeszcze na sanki z dziećmi. Jeszcze nie wiedzieliśmy, że następnego dnia temperatura wzrośnie, śnieg stopnieje, a z naszego bałwana zostanie tylko jedna smętna kula.
Przed nami była jeszcze dziecięca pasterka i jedno z najlepszych spotkań ze Św. Mikołajem, ubranym w biskupie szaty. Św. Mikołaj opowiadał o sobie, o niebie i o tym, co kiedyś na Ziemi robił. Potem pytał dzieci, co znalazły pod choinką:
- telefon komórkowy - jeden z maluchów szybko odpowiedział, trochę sepleniąc.
- tablet - pochwalił się inny, niewiele większy. 
- co? tabletkę? - udawał, że nie rozumie nasz znajomy ksiądz w szatach Mikołaja.
- x-boxa! - ktoś zawołał.
- ...w jakimś dziwnym, obcym języku do mnie mówicie!- poskarżył się Święty Mikołaj.
- ja dostałam telewizor! - jedna z dziewczynek podeszła do Mikołaja, a wśród rodziców zapadła cisza.
- taki mały, telewizor - zabawkę, dla lalek? - upewnił się Mikołaj.
- nie, no taki duży, normalny - odpowiedziała stanowczo dziewczynka.
Trochę chichotaliśmy, niektórzy nerwowo.
- ja - Monster High! - następna dziewczynka cieszyła się z prezentu.
- ja też!
- i ja!
Ksiądz wzdrygnął się, ja też - na samo wspomnienie lalek Monster High, które widziałam na reklamach. Przeraźliwie drogie lalki dla małych dziewczynek zostały wystylizowane na potwory znane z horrorów: Dracula z wystającymi zębami wampira, Frankenstein. Do tego anorektyczne, chude kolanka i kabaretki na nogach. Brrr!
- hmmm... nie wiem dokładnie, o czym mówicie, my w niebie takich rzeczy nie mamy i nawet o nich nie słyszeliśmy! - ciągnął dalej ksiądz, który już nie pierwsze takie spotkanie animował i nie takie już rzeczy słyszał - ale za to dużo się śmiejemy, dobrze się bawimy i śpiewamy!
cdn.

12 komentarzy:

  1. U mnie już jest taka tradycja, że żeby dostać prezent trzeba zaśpiewać kolędę. Obdarowany zaczyna i cała rodzina śpiewa resztę. Bardzo fajny zwyczaj :) Naśpiewaliśmy się w Wigilię :) Co do tych okropnych lalek to widziałam je w sklepie...coś okropnego, nie wiem kto pozwala na takie zabawki. A do tego ta wysoka cena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawialiśmy się, co będzie następne po tych lalkach (bo moda szybko mija...): malutkie duchy do przytulania????

      Usuń
  2. U nas prezenty gwiazdkowe są duże, ale telewizor i tablet przegięcie, lalki straszne. My tablet kupiliśmy ze względu na Olka, gfyż oczekując godzine na terapie moge ich czymś zająć, jednak uważam, że prezent dla malucha to jednak powinna byC zabawka. Choć chyba staroświecka jestem jak widać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ja też z tych staroświeckich...
      a na prezenty składamy się całą rodziną, tak, żeby kupić coś porządnego i takiego, co dotrwa do drugiego dnia Świąt, a może jeszcze trochę dłużej...
      tablety w ogóle są bardzo fajne - i mają dużo programów użytecznych na przykład dla dzieci autystycznych, ale patrzyłam na tamto dziecko i wydawał mi się tablet nieadekwatny do jego wieku.

      Usuń
  3. Piernikowy domek - przepiękny!

    A prezenty wymienione przez dzieci - brrr... Nie rozumiem. Według mnie prezent powinien być prezentem, nie kolejnym drogim gadżetem. A najcenniejszy jest czas spędzony z rodziną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i smaczny ten domek - a najbardziej okna z lizaka
      mnie najbardziej powalił ze śmiechu ten telewizor - co kupią dziecku za rok?

      Usuń
    2. No cóż,coraz trudniej będzie "Mikołajowi" z wyborem prezentów dla dzieci:(
      U nas tradycyjnie książki,kosmetyki i słodycze oraz trochę odmiany,ręczniki z wyhaftowanym imieniem:)
      Domek-dzieło sztuki cukierniczej!! Mój wypiek sernik na zakalcu -coś nie wyszło:( - został zjedzony,a opinia o nim "jest smaczny tylko ciasto trochę nie tego" Ha ha ha :W:

      Usuń
    3. co przebije telewizor? i do tego duży?! chyba tylko dwa telewizory
      wiesz, że ten domek to nie ja przygotowałam...miałam oczywiście w planach pierniki, które nam tak pachniały jeszcze w sierpniu, ale zabrakło czasu...

      Usuń
  4. :-) super domek :-) - my tez dostalismy domek piernikowy w prezencie - zrobil furrore :-D, co do toastow twoich dzieci , to moje jadlo biala kielbaske w wigilie, co do balwana - u nas bylo +16 stopni w cieniu ( powialo chuckiem norrisem ! ;-))
    jeszcze szczesliwych swiat wam zycze !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dla Was - jeszcze szczęśliwych Świąt- chociaż już Święta się kończą, ale życzeń nigdy nie za dużo. Biała kiełbasa i tosty, do tego bułka z serem Wojtka - nowe potrawy wprowadzają nasze dzieci, nie patrząc na post i tradycję.

      Usuń
  5. jejku..jak dobrze ze emil nie wie co to pasterka :)) a tak, nawet mu go głowy nie przyjdzie zeby chwalić się prezentami.ekko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie czułby się zdezorientowany - czy pasterka to jakaś forma promocji swoich zabawek?! Chociaż moim zdaniem Mikołaj stanął na wysokości zadania.

      Usuń