niedziela, 23 grudnia 2012

dzień 280.

- zderzyłem się w szafce! - powiedział Józek. Stał z bardzo obolałą miną.
- co zrobiłeś? - mimo kilku prób nie potrafiłam wyobrazić sobie tego wypadku.
- szedłem, szedłem i - ałał - uderzyłem głową w drzwi szafki.
Nie byłby sobą, gdyby nie uściślił:
- czołem, nie głową!
Pamiętam ten wypadek, wydarzył się przedwczoraj, akurat następnego dnia byliśmy umówieni z fotoreporterem Gazety Olsztyńskiej. Nastawiłam się na rodzinne zdjęcie z Józiem z fioletowym sińcem na twarzy, ale po czołowym zderzeniu nie było śladu.
Czyżby dopiero teraz zaczęło go boleć? Dlaczego o tym wspomina? A może coś przeoczyłam?
- nie mogę pójść do kościoła - ciągnął dalej Józek - boli mnie głowa. Czoło! Zderzyłem się w szafce - popatrzył na mnie z wyrzutem.
Kombinator!
Od wczoraj próbował zadzwonić do wychowawczyni ze szkoły. Chciał jej coś ważnego powiedzieć, wagę tego podkreślał nieszczęśliwą miną. Znów nie potrafiłam sobie wyobrazić, o co chodzi.
Gdy udało nam się dodzwonić, Józek poważnym tonem zaczął:
- pani Dorotko!
- słucham Ciebie, Józio.
- przyjdę po Świętach do szkoły - w środę będę! - zapewnił ją uroczyście i zakończył rozmowę.
Widocznie, żeby spokojnie świętować dni wolne, musiał ustalić pewne sprawy.
Ja chyba też muszę nauczyć się ustalać sprawy z Józkiem. 
Ostatnio na jasełkach miałam możliwość posłuchania tego, jak Józio rozmawia z nauczycielką.
- Józio, mama przyjdzie po Ciebie o godzinie dwunastej.
- nie, zrobię dziesięć przysiadów i mama przyjdzie. Już zaczynam - jeden, dwa...
- Józio - mama będzie o godzinie dwunastej.
- ale... - próbował przerwać Józek, wciąż robiąc przysiady.
- nie ma: "ale"!
- ale...
- nie ma "ale".
- no dobra!
Szybko podszedł do mnie i szepnął:
- ale....
Doskonale wie, komu może powiedzieć "ale...".
Już jutro Wigilia - tak bardzo oczekiwana przez moje dzieci.
- na Wigilię na stole trzeba mieć chleb, a nie cukierki, zapamiętałaś? - upewnił się dzisiaj mój Staś.
Życzę Wam pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia!

12 komentarzy:

  1. Wzajemnie,zdrowych,radosnych Świąt!
    A nie zapomniałas przywiązać choinki?Mam obawy,że jeśli nie pozwoliłaś Stasiowi zaprosić całego Olsztyna do domu,to On zrobi przyjecie świąteczne na podwórku:)Ciepło,świątecznie pozdrawiam.Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. choinkę w tym roku zamykamy na klucz - podchodzi się do niej w towarzystwie osoby dorosłej, odkąd Ela próbowała zjeść bombkę w kształcie jabłka. Tak, Stasia zapędy towarzyskie mogą oznaczać ciekawe Święta.
      Dzięki raz jeszcze za życzenia!

      Usuń
  2. Ja również życzę zdrowych i pogodnych Świąt! Bogusiu napisałam Ci e-maila z życzeniami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czytałam, czytałam -jeszcze raz dziękuję

      Usuń
  3. Wszystkiego dobrego, radości i uśmiechu życzmy :) http://majakropiwnicka.eu/zyczenia-swiateczne/

    OdpowiedzUsuń
  4. ojciec.karmiacy24 grudnia 2012 18:44

    Zdrowych i wesołych świąt, wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Wam i nawzajem! całusy dla King Konga i dla Gandalfa

      Usuń
  5. I co, był chleb czy cukierki?

    Wszystkiego dobrego, dużo życzliwych osób dookoła, miłości i szczęścia, A także trochę pieniędzy i innych dóbr materialnych ;) Uściski dla całej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był chleb, smażone pierogi z makiem, pierogi z kapustą i grzybami, ryby, ryby i jeszcze raz ryby, kompot z suszonych owoców. Cukierki leżały pod choinką, a wokół niej stało kilku niejadków. Dziękuję za życzenia!

      Usuń
  6. hmm pierogi z makiem - u nas makówki.. Wam Też cudownych pełnych miłości , radości i szczęścia Świąt-
    Bogusia napisz książkę !!! Piszesz- ja czytam i widzę każdą scenkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu i dla Was: wszystkiego najlepszego! dzięki!

      Usuń