sobota, 22 grudnia 2012

dzień 279.

Dziecięce pytania zaczynające się od słowa "dlaczego?" pojawiają się często w naszym domu. Pytania różnią się od siebie tak bardzo, jak różne są nasze dzieci. Najstarszego Jaśka interesowały zawsze deszcze i sople, podobieństwa między szadzią a szronem oraz trawienie u roślin owadożernych. Im był starszy, tym na pytanie "a dlaczego...?" coraz częściej brakowało mi odpowiedzi. Wertowaliśmy razem książki i strony internetowe, potem czytał już oczywiście sam. Młodszego Stasia interesuje technika. Jego pytania są bardzo konkretne:
- dlaczego tak wbijasz młotek?
- do czego służy ta piła?
- jak to się robi?
Właściwie nie oczekuje odpowiedzi, woli obserwować pracującą osobę. Gdy tata przygotowywał choinkę do osadzenia w stojaku towarzyszył mu tylko Staś. Trochę pytał, ale potem stwierdził:
- już wiem! Jak popatrzę - jak się to robi, to będę to umiał!
Józio nigdy nie zadawał pytań. Może wynikało to z tego, że poznaje każde owo tak, jak robią to obcokrajowcy uczący się języka polskiego. Nauczenie sstawiania pytań zajęło mu trochę czasu, ale teraz prawie każda rozmowa z nim rozpoczyna się od "dlaczego?". Odkrył, że pytania i odpowiedzi porządkują różne sprawy. Pyta o przedziwne rzeczy - niektóre tak oczywiste dla nas, że nigdy nie zastanawiamy się nad nimi.
- dlaczego to jest u nas w domu? - wskazał na przyniesioną przez gospodarza bloku gazetkę ze spółdzielni - dlaczego to kupiłaś?
Jak zwykle w rozmowie z nim muszę przestawić się na zupełnie inny tor myślenia. Czasem zajmuje mi trochę czasu:
- eeee - jak mu to w prostych słowach wytłumaczyć? Czy zacząć od samej gazetki, czy od spółdzielni? Czy w ogóle on potrzebuje odpowiedzi w sprawie gazetki?
- eee... - nic w końcu nie wymyśliłam.
- dlaczego ten kot zniszczył całą choinkę? - pada kolejne pytanie, zaraz po obejrzeniu na blogu mamy Aspika bajki o kocie Simonie. Bajka jest bardzo zabawna i śmiejemy się z niej wszyscy. Prawie wszyscy, bo Józek w tym czasie szuka słów, które wyjaśniałyby sens działania kota:
- jest złośliwy - ocenił go krótko - nie ma już choinki - zostały tylko patyki...  - podsumował całą bajkę, nie zważając na to, że sam kilka lat temu był sprawcą przewrócenia przystrojonej już choinki i potłuczenia wielu bombek.
- dlaczego król Julian zamienił się z pingwinem - następna bajka rodzi następne pytania - pingwin teraz to lemur, a lemur to pingwin - dodał tonem wyjaśnienia, na wypadek, gdybym nie domyśliła się, że chodzi o skomplikowany eksperyment z zamianą osobowości w "Pingwinach z Madagaskaru".
Gazetka, pingwiny i kot zaciekawiły go - natomiast o wydarzenia związane z nami nigdy nie pyta. Przyjmuje rodzinne plany jako coś oczywistego, potrzebuje tylko określenia czasu i punktualności z naszej strony.
Gdy powiedziałam mu rano, że przyjdzie do nas fotoreporter z "Gazety Olsztyńskiej", żeby zrobić zdjęcia do artykułu o nim i o blogu, przyjął to normalnie:
- no dobra! - powiedział i usiadł z nami na łóżku piętrowym, bez żadnych pytań: po co? dlaczego?

zdjęcie: Grzegorz Czykwin


zdjęcie: Grzegorz Czykwin

Artykuł ukaże sjuż w czwartkowej "Gazecie Olsztyńskiej".

13 komentarzy:

  1. Kochana Rodzinko i Wam cudownych świąt, dających radość wytchnienie i to co ważne bycie razem- Wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu - rzeczywiście Święta spędzamy razem - w dodatku z całą rodziną u nas!

      Usuń
  2. To drugie zdjęcie robiła Ela?Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to samo przed chwilą moja koleżanka powiedziała!

      Usuń
    2. Elu,świetne ujęcie;) A sprawdziłaś co aparacik miał w brzuszku;D;D;D ?

      Usuń
  3. Fajowe rodzinne zdjęcia :) Właśnie na ostatnim brakowało mi Eli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to była seria zdjęć, nie chciałam wrzucić ich wszystkich, żeby Was nie zanudzić, ale na każdym kolejnym widać ucieczkę Eli. Na przedostatnim kawałek stopy, a potem już nie było Eli.
      Wreszcie mamy rodzinne zdjęcie - też się ucieszyłam!

      Usuń
  4. Ale fajnie Was widzieć całą bandą :) Ściskamy świątecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba po raz pierwszy taka rodzinna odsłona...ktoś zawsze musi trzymać aparat w ręku, teraz akurat był to fotoreporter. Dzięki za życzenia!

      Usuń
  5. Więcej zdjęć prosimy!!:)

    Kochani, zdrowych spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia Wam zyczymy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ja zawsze gdzieś zgubię ten kabelek do aparatu;)
      dzięki za życzenia - całusy dla Twojej rodziny! Wszystkiego najlepszego!

      Usuń
    2. Witam,pytania "dlaczego" są często tak zaskakujące,że człowiek "zapomina języka".
      Zawsze trzeba odpowiadać zgodnie z prawdą,często "posiłkując" się podręcznikami:)
      Pytania "dlaczego" rozwijają dzieci,ale i rodziców:)))
      Często razem z Wojtkiem szukałam odpowiedzi na nurtujące Go pytanie,często też stosował metodę Stasia-jak zrobię będę wiedział!:)
      SPOKOJNYCH,ZDROWYCH I PEŁNYCH MIŁOŚCI ŚWIĄT (jakie prezenty przyniósł Mikołaj?) :W:

      Usuń
    3. ...o prezentach pewnie jeszcze będzie. Józek napisał o nich w liście do swojej wychowawczyni - to jego pierwszy list...

      Usuń