piątek, 21 grudnia 2012

dzień 278.

Prawie już dochodziliśmy do bloku, gdy przypomniało mi się, że zawsze lepiej jest poinformować Józka o obecności gości w naszym domu. Niespodzianki nie są przez niego dobrze przyjmowane. Zamyka wtedy oczy i ucieka przed wyciągniętą na przywitanie ręką.
- spotkamy się dziś z Dorotką, już czeka na nas w domu - zaczęłam powoli rozmowę, nie używając za dużo słów.
- nauczyciel? - Józio spróbował dopasować naszego gościa do wychowawczyni o tym samym imieniu.
- nie, dziś zobaczymy się z Dorotką, moją przyjaciółką.
- tak? - trochę nierozumiejącym wzrokiem popatrzył na mnie. 
- na pewno pamiętasz: Dorotka przyjechała do nas w wakacje, gdy była jeszcze w ciąży. Od tamtego momentu rysowałeś rozwój życia płodowego - podpowiedziałam mu to, co najszybciej przyszło mi do głowy.
- tak - uprzejmie zgodził się ze mną Józek.
- ... bardzo chciałeś uczestniczyć w porodzie, ale rozmawialiśmy o tym, że to niemożliwe.
- no, dobra - nadal uprzejmym tonem prowadził ze mną rozmowę Józek.
- ... potem urodziła się córeczka Dorotki, a może pamiętasz kiedy to było? - zapytałam ot tak, po prostu, dla podtrzymania rozmowy.
- pierwszego września - odpowiedział szybko, bez wahania  i zgodnie z prawdą.
Już w domu, razem z Dorotką próbowałyśmy przypomnieć sobie moment, w którym Józek usłyszał o dacie narodzin jej córeczki. Rzeczywiście była taka jedna rozmowa. Okazuje się, że wystarczyło mu tylko raz usłyszeć o dacie, żeby ją zapamiętać.
Józio podaje bez zastanawiania się daty związane z Konstytucją 3 Maja, z Rewolucją Francuską i Mikołajem Kopernikiem.
Nie zapisuje nigdzie dat, nie uczy się ich przed snem. Mówi o nich tak, jakby wyświetlały się mu przed oczami.
Czasem zapyta mnie:
- czy to prawda, że Konstytucja 3 maja była w 1791 roku?
Po sprawdzeniu w niezastąpionym internecie wiem, co mu odpowiedzieć:
- Józek - to prawda, a Ty - jesteś najlepszy!
- uhm - lakonicznie kończy ze mną rozmowę mój syn.

Tym razem rysunek inny niż zwykle - Józio narysował go długopisem na kartce.

































Po zeskanowaniu zrobiłam negatyw rysunku, żeby lepiej był widoczny.

8 komentarzy:

  1. O wiele dokładniejszy rysunek niż tradycyjne USG. U nas Justynka, jak zauważyłam ostatnio, ma pamięć do tekstów, raz tylko słyszała próbne jasełka w przedszkolu, po czym w domu powtarzała rolę każdego dziecka prawie bez zająknięcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki dokładny rysunek...nawet dziecko na końcu jest obrócone :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rysunek! jak kredą na tablicy (ta wersja ciemna mi się bardzo podoba)...Kolejna praca do wystawy? ;) pozdrawim -doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie wyobraziłam to sobie jako planszę wiszącą na ścianach w gabinetach ginekologów!!!

      Usuń
  4. ha ha zgadzam się- i to rysunek długopisem Józek mówiłam Ci że Jesteś Geniusz? Brawo Bogusiu- dochodzi jeszcze pamieć do dat- jak nic Matematyk Ci rośnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki wybiórczy historyk i matematyk - pamięta tylko, to, co go zainteresuje! pozdrowienia

      Usuń