czwartek, 20 grudnia 2012

dzień 277.

Jeśli zdarzyło Wam się skakać z radości po całym mieszkaniu, to doskonale zrozumiecie stan moich uczuć. Gdybym mogła, to nawet wybiegłabym na podwórko krzycząc głośno, ale po przemyśleniu stwierdzam, że jednak przedstawienia dla sąsiadów robić nie będę. Już i tak robię zamieszanie w domu śmiejąc się co chwila głośno. Chłopcy przybiegają pytając się: co się stało? Zaglądają do laptopa, żeby zobaczyć, co ja zabawnego zobaczyłam? Opowiadam im o życzliwych komentarzach, które dostaję od Was i o tym, co czuję, gdy to wszystko czytam. Patrzą na mnie z wyraźnym brakiem zrozumienia i wychodzą. To mnie przekonuje, żeby jednak nie wybiegać na podwórko z okrzykiem radości. Wystarczy, że w rodzinie śmiejąc się łamię ich stereotypowe myślenie o mnie. Józek, który ze śmiechu spada z krzesła i leży na podłodze trzymając się za brzuch - to dla nich normalny widok. Ale mama? Mama chichocząca przed laptopem to coś nowego.
Prawdę mówiąc nie ma zabawniejszego widoku od Józka zaśmiewającego się z czegoś. Śmiejąc się macha nogami w powietrzu dotąd, aż spadnie z krzesła komputerowego. Potem wstaje, żeby za chwilę znów upaść na ziemię. Przebiegnie przez mieszkanie krzycząc i krztusząc się. Zapytany nie jest w stanie odpowiedzieć, co go tak rozbawiło?! Śmiał się kiedyś głośno z filmu o chłopcu, który zastawił pułapki na złodziei. Nieostrożni złodzieje po kolei wpadali do każdej z pułapek, a Józkowi łzy płynęły po policzkach i brzuch się trząsł jeszcze na samo wspomnienie ich min. Ostatnio podobnie reaguje na obrazek przedstawiający mamę Fryderyka Chopina. Jej ułożone wytwornie włosy w wyobraźni Józka utworzyły rogi i to przesądziło o tym, by obrazek oglądać codziennie, narażając się na pierwszy przypadek połamania nóg ze śmiechu. Oczywiście, solidaryzując się z wszystkimi mamami, zabroniłam Józkowi śmiania się z fryzury tej zacnej kobiety. Teraz tylko trzymający się za brzuch Józek krzyczący: no dobra! nic tu nie ma - wskazuje, że wbrew moim zakazom znów znalazł w internecie ten oto obrazek:  




W portalu natemat.pl pojawił się artykuł o wyróżnieniu dla blogu i moich planach na przyszłość. Polecam i obiecuję więcej o tym napisać już niedługo!

13 komentarzy:

  1. sama chyba bym się uśmiechnęła widząc tak ubraną Osobę na ulicy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja za tak pięknie utrefionym czepkiem też bym się obejrzała

      Usuń
  2. Wybacz Bogusiu ale tym razem stanę po przeciwnej niż Ty stronie barykady:)i poprę Józka....Babka wygląda komicznie;D

    OdpowiedzUsuń
  3. a co do obrazka - moje skojarzenie jest z "mamą owcą"..jak troszkę się przymróży oczy to...istna owieczka z rogami zatem to troszkę jak baran..no ale nie obrażając pani Chopinowej, mimo wszystko smieszna...doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie mogę już inaczej spojrzeć na ten obraz. Nie chcę, ale i tak widzę te rogi

      Usuń
  4. Witam,jak tak popatrzeć to naprawdę widać rogi:) U mnie też ten portret pani Chopinowej wywołał uśmiech:)
    Tylko nie mów Józkowi,bo to chyba nie wypada naśmiewać się z kogoś?!Chciałabym się kiedyś pośmiać z Józkiem,ma On takie inne spojrzenie,widzi to czego my nie widzimy i to jest fajne:) :W:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przygotuję Wam dwa krzesełka i wyjdę z pokoju - możecie się śmiać do woli i spadać z krzeseł, ile tylko chcecie!

      Usuń
    2. Witam,pokazałam portret pani Chopinowej Wojtkowi i zapytałam co widzi.
      -Co dziwnego... ta pani ma brodę!
      Wojtek nie zobaczył rogów,zobaczył natomiast "hiszpańską"bródkę.
      Jak dokładnie popatrzyć to można zobaczyć rogi i brodę.Może to nie jest portret kobiety??? :W:

      Usuń
    3. oni naprawdę widzą szczegóły!

      Usuń
    4. Pani Bogusiu. Cieszę się z Panią. I coraz bardziej podziwiam za ogarnięcie całego swojego życia w taki sposób, w jaki to Pani robi. Tak trzymać!

      Usuń
    5. dziękuję! jeszcze raz dziękuję!

      Usuń