czwartek, 13 grudnia 2012

dzień 270.

Dzień zaczął się trochę niezwykle, chociaż w naszej rodzinie takie poranki aż tak bardzo już nie zaskakują:
- nie chcę tej gliny na oczach! - zawołał Staś od razu po przebudzeniu.
- ropy, Stasiu, ropy, a nie gliny - powiedziałam patrząc na jego sklejone powieki. Wyglądało to na zapalenie spojówek i wymagało porady lekarza. Od razu umówiliśmy się na wizytę, zabraliśmy ze sobą Elę z wysypką i Józka z "kartą profilaktycznego badania lekarskiego ucznia trzeciej klasy". Kartę dostaliśmy w szkole i musieliśmy ją przedstawić lekarzowi rodzinnemu w najbliższym czasie. Nasz plan zabrania Józka do lekarza bardzo go zaskoczył:
- do lekarza? ja? ja jestem zdrowy!
Słuchał naszych tłumaczeń pełnych takich słów, jak: "profilaktyczne" i "to tylko badanie!", ale nie kojarzyło mu się to z niczym bezpiecznym. Próbował to jakoś oswoić, usystematyzować po swojemu:
- czy Michał K. też ma taką kartę i musi iść do lekarza? Czy Igor ma też taką kartę? A Mateusz? A Szymon? A czy Krzyś...? 
Upewnił się, że każdy z jego klasy ( na szczęście tylko sześcioosobowej) ma taką kartę i każdy prędzej czy później będzie musiał pojechać do lekarza. Wtedy ubrał się i wyszedł z nami. Tylko pod nosem mruczał coś o swoim zdrowiu.
Przy wejściu do przychodni lekarskiej robimy zawsze wrażenie. Wrażenie oraz tłok. Idziemy gęsiego: troje dzieci, czwarte na rękach, dwoje dorosłych. W gabinecie zajmujemy każde możliwe siedzenie, a i tak niektórzy stoją.
Pierwszy do badania był Staś:
- nie chcę już tej gliny, raczej - ropy na oczach!
Diagnoza krótka: zapalenie spojówek!
Potem pani odwróciła się do Józka:
- co tam Józku u Ciebie słychać?
- ja? ja jestem zdrowy... - prawie obrażony odpowiedział Józek.
Na wszystkie pytania odpowiadał podejrzliwym, ostrożnym tonem:
- ja? ja chodzę do 3 klasy...
- ja? ja dobrze się uczę!
W drodze powrotnej Staś, który po diagnozie poczuł się lepiej powiedział:
- muszę wziąć się w garść!
I rozpoczął planowanie urodzin, które odbędą się za pół roku w czerwcu:
- wiem, kogo zaproszę na urodziny! Wiesz mamo, ile osób zaproszę?
- nie, nie wiem, ile osób zaprosisz...
- tyle, ile się zmieści!
Czujcie się zaproszeni - do ostatniego miejsca!

4 komentarze:

  1. laptop już jest po naprawie, za chwilę jedziemy zobaczyć rzeźby na Jarmarku świątecznym, ale później siedzę i piszę - uzupełniam zaległe dni!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogusia co masz zrobić dziś zrób pojutrze będziesz mieć dwa dni wolnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,Oj!ciasno będzie na tych urodzinach Stasia,ale zapewne wesoło:)
      Popieram Józka ,nie ma co chodzić do lekarzy bez powodu-choroby! pozdrawiam:W:

      Usuń
    2. Kinga pozdrawiam!
      W - do urodzin Stasia coraz bliżej:)pewnie coraz częściej o nich będzie na blogu:)

      Usuń