poniedziałek, 10 grudnia 2012

dzień 267.

Są takie dwa pytania zadawane przez Józka, na które odpowiadam zawsze wymijająco. Dotyczą końca świata i mojej prawej ręki.
- czy masz już zdrową rękę? - chciałby wiedzieć Józek i próbuje moją rękę wykręcić do tyłu, żeby sprawdzić, czy już mnie nic nie boli. Jeśli trafi na lewą rękę, to mam szczęście tego dnia. Gorzej jest, gdy złapie mnie za nadgarstek chorej prawej dłoni.
- aaaa - krzyczę w odpowiedzi.
- uhm - wzdycha Józek i od razu przypomina sobie o drugiej, też wciąż nierozwiązanej sprawie:
- czy 21 grudnia będzie koniec świata? 
W kalendarzu już dawno zapisał przy tej dacie "koniec świata" i zdziwił się, gdy obok jego zwięzłej notatki postawiłam znak zapytania. Od tej pory pyta mnie od czasu do czasu: - czy będzie ten koniec, czy go nie będzie? Różne rzeczy słyszy ode mnie w odpowiedzi:
- nie wiem Józku, naprawdę nie wiem...
- nie mam teraz czasu tym się zajmować!
- a właściwie skąd Ty o tym wiesz?
Informacje o końcu świata nie przestraszyły go. Może dlatego, że trafiły do niego w formie ów, a nie obrazów. "Odwołujemy koniec świata" - usłyszał w jednej z reklam, "na koniec świata poczekajmy razem w planetarium" - przeczytał gdzieś indziej. Rzeczywiście trudno znaleźć w tym wszystkim logiczny sens. Kiedyś zobaczył wybuchającą Ziemię - naszą przyszłość w wyobrażeniu twórcy bajek animowanych. Tego widoku przez wiele dni Józek nie mógł pozbyć się z myśli. Bał się i ciągle o tym rozmawiał. Teraz epatowany zdaniami "koniec świata już niedługo" nie boi się, tylko chciałby się upewnić: czy to rzeczywiście będzie 21 grudnia, czy tego dnia koniec świata jednak nie przydarzy się nam wszystkim?
W pewnym stopniu - w przenośni - koniec takiego świata, jaki znałam, nastąpił dla mnie dwa lata temu, gdy zachorowałam na reumatoidalne zapalenie stawów. Zniszczony staw ręki uniemożliwił mi wiele czynności, które wcześniej były dla mnie normalne: pływanie, jazdę rowerem, prowadzenie auta. Teraz stoję czasem przed zamkniętymi drzwiami i myślę: jak mam je otworzyć: lewą ręką, czy łokciem? Z moją ręką lepiej już nie będzie, najważniejsze, że choroba została na jakiś czas zatrzymana. Tylko zawsze zastanawiam się, co odpowiedzieć Józkowi, gdy pyta o moją rę. Najczęściej pokazuję mu wtedy terminy wizyt u lekarzy i to go uspokaja. Czasem wyciągam zdjęcia rentgenowskie - fascynują go. Dziś opowiadałam mu o rehabilitacji, któ po raz kolejny rozpoczęłam. Józek uwielbia słuchać o medycynie w każdej postaci, natomiast okazało się, że Staś nie za dobrze się czuje z takimi informacjami:
- czy nie boisz się mamo? czy się nie boisz?  - zapytał, gdy byłam w połowie opowieści o laserze i prądach. 
- gdybym miała starszego brata Jaśka, który by mnie straszył spaleniem przez laser, jeśli czegoś nie zrobię - to pewnie bym się bała. A gdyby jeszcze mówił mi - ten starszy brat, że mnie prąd kopnie, gdy dotknę jego pudełka z lego, to pewnie z przerażenia nie poszłabym na rehabilitację. Ale to ja byłam starszą siostrą, dlatego właśnie ja się nie boję. Bracia i siostry czasem trochę siebie nawzajem oszukują -  zdradziłam Stasiowi jedną z pilnie strzeżonych tajemnic. A potem dokończam opowieść o moich zabiegach.
Józio podszedł do mnie pod koniec rozmowy, dotknął moich pleców i powiedział:
 - ale Ty masz twarde mięśnie! i tym stwierdzeniem mnie bardzo ucieszył.

4 komentarze:

  1. I tak najlepiej ma Ela (wiem,bo byłam najmłodszą:)
    Udanej rehabilitacji,a drzwi można chyba nogą???
    Małgorzata :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można nogą - sprawdziłam!
      na rehabilitacji dobrze mi się myśli, godzina bez moich dzieci na razie owocuje różnymi pomysłami związanymi z wystawą prac Józka.
      jeśli chodzi o rodzeństwo ja byłam tą najstarszą i też myślę, że Ela ma najlepiej

      Usuń
  2. Twój synek po prostu martwi się o Twoje zdrowie. Dlatego sprawdza, ile możesz wytrzymać.
    Mój też tak robi.

    Co do końca świata - nie będzie. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie minęły obiecane 365 dni z Józkiem. Nie wykręcisz się tak łatwo od pisania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wykręcę się, nawet nie próbuję - podczas zabiegów sobie rozmyślam, co dalej z blogiem po 365 dniach i już mam nowy pomysł!
      a jeśli chodzi o Józka, to masz rację - martwi się.

      Usuń