sobota, 8 grudnia 2012

dzień 265.

- kłócenie się jest nieeleganckie - wytłumaczył mi Staś, gdy ostrzej zareagowałam na jego skok z łóżka na fotel komputerowy. Rozpędzony fotel razem ze Stasiem przejechał przez cały pokój, ale na szczęście nic nikomu się nie stało.  Moda na eleganckie zachowania w naszym domu trwa, choć może nie zawsze łączy się z zasadami bezpieczeństwa. Chłopców zainspirowała obejrzana bajka, w której podano kilka przykładów wzorowych zachowań. Od tej pory po posiłku Staś pyta, czy może wstać od stołu, a wcześniej razem z Józkiem zgodnie wycierają usta w ręcznik papierowy. O zakupie serwetek jakoś wciąż zapominam.
Kłótnia nie jest elegancka. Wyjście na podwórko na golasa - według Stasia też nie. W tym przypadku brak elegancji mi nie grozi. Od razu czuję się lepiej, ubrana w ciepłe rzeczy wychodzę na plac zabaw z dziećmi, po raz pierwszy po naszej chorobie.
Chłopcy widząc śnieg biegają dookoła niczym stado młodych źrebaków, odgłosy też wydają podobne. Jedynie moja Ela z rzadką powściągliwością nie podchodzi do zasp śnieżnych. W domu nazywana drapieżnikiem, czasem Ellozaurem Rexem, zaskakuje nas odwagą i szybkością, z jaką ucieka ze zdobycznymi przedmiotami, nigdy nie należącymi do niej. Śnieg, który zasypał plac zabaw wyraźnie wtrącił ją z równowagi. Jej próby starcia go z huśtawki, ławki i drzewa prawie się udały, jednak zostało jeszcze tak dużo pracy... 
Ela sprząta świat ze śniegu, a ja sprzątam mieszkanie. Dość już tylko pobieżnego mycia podłóg i podnoszenia tych samych zabawek i ubrań: czas na zagłębienie się w szafy i wygarnięcie worków niepotrzebnych rzeczy, które zdążyły tam niepostrzeżenie dla wszystkich pojawić się i pozostać. Ładowarki od nieistniejących telefonów, ubrania nigdy nie założone i wszechobecne klocki lego. Wszystko segreguję i odkładam na tematyczne sterty: do oddania, do wyrzucenia, do szybkiego wyrzucenia tak, żeby nikt tego nie zauważył. Dziesięć zeszytów z komiksowymi historyjkami narysowanymi przez Jaśka odkładam na stertę: ważne! Dorzucę je do kartonu z pozostałymi historyjkami i z rysunkami naszych dzieci. Karton z roku na rok coraz bardziej pęka w szwach, a komiksy Jaśka zajmują w nim dużo miejsca. Kiedyś po kartkach zeszytów rozbijały się zawadiackie cebulki ninja, później dołączył do nich Stasioman. Ostatnio w komiksach pojawił się Józek, tajemniczy osobnik, który potrafi niepostrzeżenie przenieść się do innej historyjki obrazkowej i ma moc zmieniania myśli i słów innych osób. Jak dla mnie to brzmi prawie jak metaforyczna definicja autyzmu.
Koniec z szafą na dziś, nawet Ela już zasnęła ze Stasiowym hełmem strażackim na głowie. W poniedziałek ruszam z workami na śmieci do pokoju chłopaków. A co tam znajdę i co wyrzucę - to już będzie nowa historia.

8 komentarzy:

  1. takie sprzątanie przed Świętami i pozbywanie się daje duuużą satysfakcję :) tylko trzeba się zabrać. Gratuluję odwagi. Ja czasem też mam taki przypływ. Krzysia pokój to ok - jakoś łatwo się segreguje. Gorzej własne papierzyska, ubrania itp. Za moje szuflady najciężej jest mi się zabrać :((
    Ale Wam zazdroszczę śniegu. U nas na razie mróz, szron, ale nic poza tym. Może i dobrze, bo Krzyś jest na końcówce choroby (zapalenie krtani)... ale już za 2-3 dni niech nam sypnie :) a jak Wasze zdrówka? już ok?

    Elegancko się kłaniam i pozdrowienia przesyłam! :*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja myślałam, że tylko ja mam takie przypływy i odpływy dotyczące sprzątania...według prognoz śnieg już chyba u Was jest? Choroba niestety -jak bumerang- wraca, gdy tylko wychodzę na zimne powietrze. Głos mam jak piosenkarka - chrapliwy

      Usuń
  2. Wesoło masz,a ja z Wami:)))Chociaż przy skoku Stasia zamknęłam odruchowo oczy:)
    Poszłabym też do szaf i półek,ale nie mam... kontenera:))Czy ja mogę wstać od komputera?Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, że skok był straszny?!
      Nie - od komputera nie wstawaj, ja zaraz pospieszę się z pisaniem następnych postów...tylko poszukam jakiegoś wolnego komputera

      Usuń
  3. Och, ja nie lubię takiego codziennego sprzątania, odkładania...jest niezauważalne dla innych a dla mnie męczące . Natomiast takie dogłębne porządki dają satysfakcję a do tego moge poukładać w sobie myśli i emocje. I to lubię! Przyznam , ze tego drugiego rodzaju mi brakuje i o dziwo do niego tęsknię lecz póki co moje Maluchy uniemożliwiają mi skrycie się w szafach i zaszycie się w sobie...doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,najtrudniej pozbyć się różnego rodzaju "przydasiów",to się przyda,tamto się przyda i sterta rupieci rośnie;) Wojtka "rupieci" to nie ruszam,bo"głowę by mi urwał";) :W:

      Usuń
    2. jednak do pokoju chłopaków nie dotarłam, najgorsze jest to, że nawet z odkurzaczem trudno jest tam wejść. Ile razy już wyciągałam z worka odkurzacza unikatowy milimetrowy klocek lego. Zbiore siły, wynajmę kontener sugerowany przez M i wyruszę

      Usuń