sobota, 24 listopada 2012

dzień 251.

- co zjadło? - skarga Józka rozbrzmiewała w całym domu.
- co zjadło? - dołączył się nic nie rozumiejący tata - o co Józkowi chodzi?
Trochę wiedziałam, o co chodzi, ale nie mogłam wykrztusić za wiele z siebie. Najpierw musiałam przestać się śmiać.
Przygotowywałam właśnie ulubione śniadanie Józka: kiełbaskę z jajkiem. Kiełbaska odmierzona i starannie przez niego pokrojona czekała już podgrzana na patelni. Zadowolona z szybkiego zakończenia śniadania zajrzałam o lodówki, ale krótka inspekcja tejże wykazała brak jajek. Zapach smażonej kiełbasy zwabił Józka, który spacerował po wszystkich pokojach, w oczekiwaniu na śniadanie. Nie zdążyłam jeszcze nic mu powiedzieć o jajkach, a już Józio 
doszedł do własnych - lekko załamujących - wniosków:
- co zjadło?
Józio zawodził, ja się śmiałam, a inni jeszcze zaspani nadciągali do kuchni, nieświadomi tego, że właśnie nam się pojawiło nowe hasło do Józkowego słownika zabawnych powiedzonek. Każda z rzeczy zagubionych będzie teraz przeze mnie analizowana także pod tym kątem: - czy coś ją czasem nie zjadło?
Krzyż harcerski, przyniesiony ostatnio przez Jaśka też dostał dzięki Józkowi nową, piękną nazwę: 
- złota gwiazda! - zawołał Józek, gdy zobaczył Jaśka w mundurze z przypiętą odznaką. Może miał skojarzenie z westernową gwiazdą szeryfów z Dzikiego Zachodu? Krzyż nie przypominał w niczym gwiazdy, ale już zyskał nowe określenie w naszym domu. Zwłaszcza, że za chwilę został podkreślony dramatycznym Józkowym okrzykiem:
- o my God!
To tylko my zapaliliśmy dodatkowe światło w przedpokoju, żeby móc podziwiać odznakę Jaśka. Dla Józka błysk światła odbity o odznakę był dodatkowym przeżyciem.
Do powiedzeń nieodmiennie zabawnych dla nas, ale traktowanych zupełnie serio przez Józka należy ciąg zdań uznanych przez niego za formę przepraszającą.
Cokolwiek nieprzyjemnego zdarzy się w domu Józek biegnie do nas wołając:
- to nie ja zrobiłem, przepraszam, to nie moja wina, to był wypadek!
Wszystko wypowiedziane jednym ciągiem i na jednym oddechu.
Najciekawsze jest to, że mówi to też w sytuacjach, gdy rzeczywiście nie jego dotyczy awantura w domu, a winowajcami są rozrabiające maluchy Staś i Ela. Józio widzi moją marsową minę, nie rozumie kontekstu sytuacji, ale podejmuje szybką decyzję i woli dla świętego spokoju przeprosić.
Gdy tylko zniszczona zostanie jego rzecz, nie pozostawia tego bez konsekwencji i bez odpowiedniej nazwy. "Dlaczego Ela jest takim drapieżnikiem?" - też czasem zastanawiam się nad tym, po tym jak Józek raz nazwał tak swoją siostrę. Któż inny zasługuje na takie miano, jak nie Ela? Podejrzała ostatnio, jak oglądamy zrobiony przez Józka papierowy zegarek. Schowaliśmy go od razu z powrotem do plecaka Józka, ale nie takie zamki Ela już od dawna otwiera. Porwany na drobne kawałki zegarek odnalazł się później w zupełnie innym miejscu. Drapieżny charakter naszej prawie dwuletniej córki został oficjalnie potwierdzony. 
- mogę pij wodę? - pyta zawsze Józek przed zaśnięciem. Wypija wodę ze szklanki i zasypia jako pierwszy w naszym domu. Ja w tym czasie szybko zapisuję jego powiedzonka, zanim przepadną w codziennym zamieszaniu.

9 komentarzy:

  1. zjadł bez jajek?
    jesteś niesamowita, pozwoliłam odnieść się do Twojego posta z wczoraj na swoim blogu
    Pozdrawiam Całą Cudowną Rodzinkę, a Tobie Bogusiu życzę choć nocnej "wylegiwanki" w wannie z książką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciągle się śmiejąc popędziłam do sklepu po jajka.
      a na bloga zaraz zajrzę:)

      Usuń
    2. Witam,zapisuj Bogusiu,zapisuj - słówka Józka,Stasia,Jasia i Eli:))
      Później na rodzinnych spotkaniach będziecie czytać i głośno się śmiać,wspominając kiedy i w jakich okolicznościach zostało to powiedziane:)))
      Ja też mam taki "kajecik" z powiedzonkami:) :W:

      Usuń
  2. :-))) ja tez sie dzis smialam bardzo dlugo z tekstu tadeuszkowego:-))) - nawet jak bysmy sie bardzo staraly , nie wymyslilybysmy takich fajnych i trafnych powiedzonek jak nasze dzieci :-)
    pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam dzisiaj Twój wpis:
      "tadeuszek: - a co jedzą dziki?
      andy:-wszystko !
      tadeuszek:- na przykład pingwiny..."
      hihihi

      Usuń
    2. zgadzam się czytałam :-)))

      Usuń
  3. drapieżnik Elcia;) to mi się podoba! doris

    OdpowiedzUsuń