poniedziałek, 19 listopada 2012

dzień 246.

Na boisku sportowym niedaleko miejsca, gdzie kiedyś mieszkałam, wylądował helikopter. Stało się główną atrakcją dnia w naszej okolicy. Tłum ludzi biegł w stronę boiska, my oczywiście między innymi. Pierwsze osoby nie zdążyły jeszcze dobiec do siatki, a już nadjeżdżała na sygnale karetka. Wyniesiono na noszach chorego i umieszczono go w helikopterze. Za chwilę mogliśmy obserwować start maszyny. Tylko, że już nikt nie chciał oglądać tej atrakcji dnia. Staliśmy za blisko, hałas był nie do wytrzymania. Każdy przepychał się teraz w drugą stronę przez bramę boiska, jak najdalej od tego bólu, który wwiercał się w uszy.
To, co wtedy odczuwaliśmy jest naturalne. System nerwowy ostrzega nas przed dźwiękami o zbyt dużym natężeniu. Zdarza się jednak, że nasze dziecko reaguje zbyt silnie na zwykłe dźwięki, takie jak trzaśnięcie drzwiami, włączona suszarka, a nawet muzyka z radia. Fachowo nazywa się to nadwrażliwością słuchową, mniej fachowo: zmorą rodzin z autystycznym dzieckiem.
W domu przez kilka lat odzwyczailiśmy się od radia grającego w tle. Nie oglądamy telewizji. Kto chce posłuchać muzyki lub coś obejrzeć zakłada swoje słuchawki. Nie była to przyjemność słuchać przebojów muzycznych, obok Józka, który zatykając uszy kręcił się w kółko. Najtrudniejszy był dla niego dźwięk, który pojawiał się nagle, stąd też lepiej funkcjonował w domu, a gorzej na podwórku. Do tej pory zawsze przy ulicy idzie z głową w dół, czasem z zamkniętymi oczami. Tak jakby znalazł się w szumie dźwiękowym, z którego trudno mu wyłowić to, co jest w tej chwili potrzebne. Inaczej rozmawia się z nim w domu, na podwórku zdawkowo odpowie "tak", "nie" albo "cisza!"
Wiele razy chcieliśmy wprowadzić Józka do jakiegoś budynku, np. na zajęcia sportowe, ale nie mógł tam wejść, kładł się na ziemi i zatykał uszy, a my słyszeliśmy od obcych ludzi o złym wychowaniu i rozpieszczaniu dziecka. 
Kiedyś nie mógł wejść do jakiejś sali w szkole, słyszał zza drzwi dźwięk, który go drażnił. Nauczyciel stojąc z nim przed drzwiami namawiał Józka na wejście. Bezskutecznie. Dopiero po otwarciu drzwi okazało się, że w sali włączone jest cicho radio. U naszych znajomych Józek przesiedział kiedyś całą wizytę na balkonie, unikając pokoju z telewizorem.
Oczywiście na niektóre dźwięki tylko tak silnie reagował. Innych jakby w ogóle nie zauważał. Siedział jak gdyby nigdy nic, gdy neurolog z całej siły trzasnął grubą książką telefoniczną w stół - ja odruchowo podskoczyłam poprawnie przechodząc test - Józek nie poruszył się nawet. Dlatego naszym dzieciom stawia się na początku diagnozę dzieci niesłyszących. 
Zaskakuje ludzi to, że dzieci z autyzmem są z reguły głośne, mówią bez przerwy, piszczą, krzyczą, głośno klaszczą podczas rozmowy. Nieraz nam się wyrwało zdanie: "Józio, czy ty sam siebie słyszysz?" Najczęściej tak mówiliśmy, gdy po włączeniu bajki w komputerze Józek krzyczał z całych sił: "Cisza!" przekrzykując dźwięk. Podobno nasze dzieci właśnie dlatego robią wokół siebie dużo hałasu: żeby zagłuszyć te dźwięki, które im przeszkadzają, a krzycząc mają nad przynajmniej swoimi dźwiękami tak potrzebną im kontrolę. Przyczyna hałasującego Józka była jeszcze jedna: niedowrażliwość słuchowa - drugie zjawisko mogące doprowadzić rodzica do rozpaczy. Wyobraźcie sobie dziecko lubiące głośne dźwięki: młot pneumatyczny na przykład. Dziecko, które przykłada uszy  do pralki, miksera i śmieje się dzwoniąc dzwonkiem do drzwi. Dzwonek może dostarczyć zabawy na cały dzień, zwłaszcza gdy dziecko odkryje, że trzaskanie drzwiami wywołuje za każdym razem inny, interesujący dźwięk.

Na facebookowej stronie fundacji Synapsis znalazłam link do strony z animowanym filmem pokazujący problemy naszych dzieci:

11 komentarzy:

  1. pozdrawiam wszystkich zaniepokojonych moim zniknięciem- także tych dzwoniących:) Mam problemy z bloggerem. Wpisywany przeze mnie tekst ma poprzestawiane wersy i nie mogę tego zmienić. Dziś opublikowałam post i jest ok, może to była tylko przejściowa awaria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,tak to jest,że poza domem przeszkadza każdy dźwięk,nawet najcichszy szmer.
      Natomiast w domu w swoim pokoju z rozkręconym na cały(prawie)regulator komputerem,może siedzieć cały czas
      Trudno to pojąć:0 pozdrawiam :W:
      Ps.tekst komentarza też znika,pisałam kilkakrotnie:(

      Usuń
    2. komentarze znikają??!!! tego nie przeboleję:(

      Usuń
    3. Wojtek jest starszy od Józia, czyli coś z tej nadwrażliwości zostaje

      Usuń
  2. Suszarka, odkurzacz, mikser używany w innym pomieszczeniu... To było najgorsze. Już z tym jest lepiej, można przeżyć, Aspik nie wariuje.
    Z drugiej strony wysokie częstotliwości - piski dzieci, aparatury medycznej, określone tony w muzyce powodują natychmiastowy cichutki pisk Aspika. Taka podświadoma chyba odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z innej beczki: zapraszamy do blogowej zabawy Liebster blog. Szczegóły na http://aspikowy.blogspot.com/2012/11/blogowa-zabawa.html

      Pozdrawiamy :)

      Usuń
    2. u nas też jest lepiej niż kiedyś. Ten rezonans Aspika- cudowny! dzięki za zaproszenie do zabawy. Odpowiem w wolnej chwili w komentarzach.

      Usuń
  3. a tak wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy...

    Bogusiu, często klikam na Twojego bloga w konkursie :) czy mogłabyś mi oddać tylko 1 głosik w ankiecie na blog roku: http://www.urwiskowo.com.pl/2012/11/blog-tygodnia-blog-roku.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+com%2Fjgck+%28URWISKOWO%29 ? Mój blog: SŁOWEM LUKROWANE. Z góry dziękuję! Głosuje się tylko raz. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już klikam! trzeba było wcześniej dać znać, że piszesz bloga! chętnie zaglądam do znajomych

      Usuń
  4. Kamiś podobnie, slyszy najcichsze szmery, na które my nawet nie zwracamy uwagi, a sam czesto bardzo głosno halasuje i mu to nie przeszkadza. Dopiero teraz widzę, że jak był mały to uwielbiał trzaskać drzwiami, szufladami, im głosniej tym lepiej, a z drugiej strony panicznie bał sie odkurzacza czy miksera, wtedy tego zachowania jeszcze nie kojarzylam z autyzmem...

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też większość zachowań Józia - dopiero po przeczytaniu o nich - zaczęłam kojarzyć z autyzmem. Wcześniej myślałam, że to jego temperament!

    OdpowiedzUsuń