czwartek, 15 listopada 2012

dzień 242.

- wiesz, mamo, że to nie Mikołaj przynosi ludziom prezenty? To rodzice, gdy dzieci śpią, wkładają paczki do butów!
Jeszcze niejedno takie odkrycie przed Stasiem, zwłaszcza, że w tej chwili spędza 24 godziny na dobę ze starszymi braćmi. Już nie tylko Józio choruje, wirus grypy żołądkowej przelatuje przez całą rodzinę, co jakiś czas skutecznie zatrzymując kogoś w łóżku. Gdy tylko nastroje chorujących poprawiły się, od razu rozpoczęły się rozmowy o Świętach. Staś do niedawna z bajek amerykańskich czerpał wiedzę na temat istnienia tajemniczego człowieka w czerwonym płaszczu wchodzącego przez komin. Starannie przygotowywał się do szóstego grudnia, mówił o ciasteczkach i  ciepłym mleku, które postawi dla Mikołaja. Jego zastanowienie budził tylko brak komina u nas. Teraz, dzięki informacjom przekazanych mu przez starszego brata Jaśka problem komina sam się rozwiązał.
Cieszą mnie ich rozmowy, a nawet kłótnie. Dość już było bladych twarzy, markotnych min i biegania do łazienki. Marne są szanse na to, że pozostali nie zachorują, ale jeśli wykażą się wyjątkową odpornością, to na razie sezon chorobowy zostanie u nas zamknięty.
Józio z dużą wiedzą na temat budowy ucha niepokoił się nieokreślonymi bólami w okolicach uszu. Wystarczyła jednak wizyta u lekarza, biały fartuch i atmosfera przychodni, żeby niepokój przerodził się w radość:
- nie mam chorego ucha? - pytał co chwilę.
- nie, Józio, masz grypę żołądkową i bóle mięśni, także tych na szyi, niedaleko ucha - odpowiadała mu lekarka, znająca jego upodobanie do anatomii ludzkiego ciała. 
- nie mam chorego ucha, nie potrzebny antybiotyk! - Józio już w zupełnie innym nastroju wracał do domu. Nie ma to jak bezgraniczna wiara w lekarzy i ich słowa - to działa u Józia lepiej niż jakiekolwiek lekarstwo.

10 komentarzy:

  1. z dwojga złego to zgadzam się z Józiem- hura nie ma antybiotyku- ścisła dieta wystarczy :-)
    pozdrawiam Was Kochani i zdrówka wszystkim życzę, choć jak widać w koło chorujemy w dużym kręgu
    ale świeci słońce i jest piątek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesienią w sezonie chorób zawsze jestem w izolacji społecznej, a teraz - dzięki blogom - kontakty nadal są. I to jest piękne!

      Usuń
  2. Teraz wszyscy dookoła chorują...Moje przeziębienie na szczęście nie przerodziło się w grypę :) Ale wam zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, dzięki - krótko i dziś i ze spóźnieniem, ale udało mi się chociaż na chwilę zajrzeć do laptopa.

      Usuń
    2. Witam,no cóż z chorobami to u Was zawsze "razy sześć"(biorąc pod uwagę Ciebie i Jarka);)
      Józek "cudowny pacjent" - marzenie każdego lekarza.
      Wojtek nie darzył lekarzy takim zaufaniem,a po leczeniu chorego palca u nogi zupełnie stracił wiarę w ich możliwości. :W:

      Usuń
    3. nawet do gabinetu lekarskiego jak wchodzimy, to też razy sześć, robiąc przy tym spore zamieszanie.
      wydaje mi się, że to zaufanie też się skończy przy pierwszej fuszerce -ale na razie działa jak efekt placebo.

      Usuń
  3. Nie od dzisiaj wiadomo, ze wiara czyni cuda. Widocznie taka w lekarzy tez moze byc pomocna. W sumie to niewazne, co pomoglo. Wazne, ze jest duzo lepiej. Odnosnie mozliwosci uzyskania informacji na temat samopoczucia "naszych" dzieci, to bywa nielatwo. U nas podstawowym zrodlem informacji jast obserwacja. Filip ma przeszlo 10 lat i jeszcze nigdy nie slyszelismy od niego, ze boli go glowa, ucho lub brzuch. Na pytanie, jak sie czuje, prawie zawsze odpowiada, ze dobrze, nawet gdy jego twarz jest zupelnie biala lub czolo przypomina rozgrzana patelnie. Joag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypisz wymaluj Józek - "dobrze, wszystko dobrze":)

      Usuń
  4. ciasteczko i cieple mleko dal Mikołaja - cudne :))Trochę mi szkoda Stasia :)))
    Zdrowiejcie! Malgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mały jest jeszcze, czterolatek dopiero, jeszcze książki o Mikołaju czytamy, a tu taka wiadomość...
      dzięki za życzenia!

      Usuń