poniedziałek, 12 listopada 2012

dzień 239.

Kiedy ktoś puka do drzwi naszego mieszkania najczęściej muszę przepchnąć się przez tłum ciekawskich dzieci, zanim otworzę. Jedynie Józek nigdy nie jest zainteresowany ani przepychankami przed drzwiami ani wchodzącymi osobami. Nie biegnie do przedpokoju, żeby zobaczyć z kim rozmawiamy i z czego się wspólnie śmiejemy. Wołamy go zawsze do siebie, gdy mamy gości. Chcemy, żeby przywitał się i był przygotowany na to, że w swoich wędrówkach po mieszkaniu - a lubi spacerować, gdy nad czymś myśli - nie natknął się nagle na człowieka, o którego istnieniu nie miał pojęcia. To nasze intencje, ale to, co dociera do Józka i jak on to później przetwarza - to już inna sprawa.
Odwiedził nas ostatnio Mateusz, wysoki na dwa metry student z naszej rodziny. Józek chyba nawet nie usłyszał domofonu. Oderwaliśmy go właśnie od czytania jakiejś książki o dinozaurach:
- chodź, przywitaj się, Józek!
Przyszedł, ale widać było, że nie ma pojęcia, z kim się wita. Zaledwie dwa tygodnie temu wracaliśmy razem samochodem z naszej wyprawy zakończonej spaniem poza domem, a Józio pytał się wtedy, dlaczego Mateusz mieszka w jednym mieście, a uczy się w innym.
Teraz stał i patrzył z zastanowieniem.
Nie wytrzymałam:
- kto to jest, Józio?
- podobny do Tomka - odkrywczo stwierdził Józek.
- Tomek ma 11 lat i jest szkolnym kolegą Jaśka, a to - kto to jest?
Józek podszedł do Mateusza, dźgnął go palcem w brzuch i zapytał wprost:
- kto ty jesteś?
Zaczęliśmy się śmiać, potem wspominaliśmy wspólną podróż i śnieg, który nas zaskoczył w październiku. Józek nagle przypomniał sobie wszystko i powiedział nam, że nie będzie spał już poza domem i lubi tylko swoje łóżko. 
Wystarczyło to, że Mateusz był inaczej ubrany i już stał się nową, obcą osobą.
Pisałam kiedyś o tym, że założyłam polar mojego męża i jużzek nie do końca wiedział, kim jestem. Okazuje się, że nie tylko ubranie może zniekształcić obraz danej osoby. Rozmawiałam tydzień temu z Józkiem. Siedzieliśmy w pokoju, zaskoczył mnie tym, że pamięta, o której godzinie rozpoczyna się seans kina 5D w parku dinozaurów w Solcu Kujawskim. Potem zajął się czymś, a ja wyszłam do kuchni. Po kilku minutach Józio zachęcony zapachem smażonego mięsa też przyszedł do kuchni, ale na mój widok zatrzymał się zdziwiony:
- czy ty jesteś mamą?
- tak - potwierdziłam.
Pobiegł do pokoju, w którym mnie na pewno nie było, potem jeszcze raz do kuchni, w której ciągle stałam. Uspokoił się i rozmawiał ze mną o spaghetti, jak gdyby nigdy nic.
Czytam czasem bloga Ani z Holandii "Hura autyzm", która takie sytuacje zna i rozumie i sama ma autyzm. 
Ja za to czuję się, jakbym była bohaterką powieści science fiction z elementami komicznymi.
 
zdjęcia wykonane i przygotowane przez Jaśka

10 komentarzy:

  1. jak czytam o Twoej rodzinie to jakos tak musze o malgorzacie musierowicz i rodzinie borejkow myslec :-) - tak fajnie zionie od was cieplem i atmosfera domowa - tlum dzieciakow przy drzwiach , kazde z nich indywidualista :-), codziennosc pachnaca spaghetti, pizza i smarzonymi potrawami, zdjecia jasia i rysunki jozka - tak poprostu - wszystko pasuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trafione! zawsze czytałam i czytam Musierowicz. Jedną z jej potraw jajko Sherlocka do tej pory jadamy na śniadanie. Nawet opisywany przez nią nieład u Borejków, rzucona kurtka na obwieszony wieszak - też pasuje!

      Usuń
  2. (...)Jedynie Józek nigdy nie jest zainteresowany ani przepychankami przed drzwiami ani wchodzącymi osobami(...) Oj,tu się mylisz kochana Bogusiu:) Wprawdzie dopiero raz (miejmy nadzieję,że nie ostatni;p) ale jedno z moich przyjść do Was zostało uczczone żywiołowo i entuzjastycznie już na klatce schodowej przez młodzieżowy komitet powitalny,w skład którego wchodził właśnie Józek:)I jego mina wcale nie świadczyła o obojętności na moją obecność w Waszym domu.A wręcz przeciwnie,usłyszałam to rozczulające MAMA IGORA,JESTEŚ! PRZYSZEDŁEŚ ;D Matko,jak ja uwielbiam ten tekst;)!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo!ja dzisiaj też nie wiem gdzie jesteś-przebrałaś Się?:))
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pół godziny temu widziałam Twoją stronę na beżowym tle,granatowe litery i zupełnie inny układ!Serio.próbujesz zmiany?Czy wtrącił mi sie wirus?

      Usuń
    2. tak - próbowałam zmian, ale nikomu nie spodobały się i wracam do niebiesko-zielonych dmuchawców!

      Usuń
    3. dobrze,bo wolę Cię w starej bluzie:)))Małgorzata

      Usuń
    4. ja też! to nowe coś, czyli nowy wygląd strony był raczej obcy.

      Usuń
    5. Witam,dobrze że zostałaś przy "starym stroju".Niech ten rok zostanie tak jak jest,a później zacznij "coś" nowego w "nowej szacie":)
      Zdjęcie Jaśka świetne,tak obrazowo pokazuje zmiany u Józka np.jest lęk,a po pewnym czasie lęk znika;
      właściwie można dopasować wszystko,każdą zmianę.Tak ja odebrałam zdjęcie Jaśka,jestem pod wrażeniem.:W:

      Usuń