sobota, 10 listopada 2012

dzień 237.

Łatwiej o listopadowe zniechęcenie, gdy wcześnie robi się ciemno, a poranki są wyjątkowo zimne i nieprzyjemne. Nie wiem, jak Wy, ale ja zaczynam odczuwać jakiś niezidentyfikowany bliżej smutek i ogólny brak sił na coś więcej niż zwykłe sprzątnięcie pobojowiska w pokoju dziecięcym. Ratuję się rozmowami z przyjaciółmi i przysłuchiwaniem się temu, o czym mówią moje dzieci. Takie na przykład zdanie Stasia: "niemożliwe stało się możliwe" brzmi świetnie, a jest tylko cytatem z bajki o kucykach pony. Ważne, że poprawia humor. Jeszcze tylko wspomogę się magnezem, doczekam się mniej deszczowego dnia z większą ilością światła, a wtedy ruszę jak burza, zrobię porządek wszędzie, napiszę zaległe teksty do "Autyzm portrety", a nawet może przekopię się przez naszą piwnicę? O ciężkiej fizycznej pracy, która jest naturalnym sposobem na wszystkie smutki wiedzą nawet moje dzieci i chyba dlatego serwują mi ją nieustannie. 
Przykładu nie muszę daleko szukać: sobotnie urodziny Szymona, kolegi z Józka klasy. Lubię te dwie godziny ze znajomymi rodzicami ze szkoły, rozmawiamy wtedy o autyzmie i nie tylko. Nasze dzieci w tym czasie krążą po "Małpim Gaju", z tuneli wysoko pod sufitem zjeżdżają prosto w plastikowe kulki, ścigają się policyjnymi samochodami wywołując kontrolowane kolizje. W tym roku udało mi się zamienić może dwa słowa z koleżanką, usłyszeć ćwierć rozmowy. Resztę czasu spędziłam pchając samochód z Elą, biegnąc za nią pomiędzy przeszkodami i asekurując jej zjazdy z najwyższych zjeżdżalni. W swoich zabawach Ela sprytnie omijała malutki, wydzielony dla najmłodszych placyk zabaw. Wyszłam z bardziej mokrymi włosami niż moje dzieci. Ale też mogłam powtarzać za Stasiem: "niemożliwe stało się możliwe". W tym samym Małpim Gaju zawsze nie mogłam odciągnąć od zabawy Józka, musiałam chodzić za nim krok w krok, na mokre włosy nakładaliśmy czapkę, bo suszarka wywoływała jego złość. Teraz świetnie się bawił, spokojnie udał się do wyjścia na hasło: koniec urodzin.  Włosy wysuszył sobie sam. Ubrał się w szatni, nie zakładając żadnej rzeczy tył na przód, jak robił to całkiem niedawno i wyszedł bez słowa, chociaż okazało się, że nie ma balonów, zawsze obecnych na tego typu imprezach. W drodze powrotnej zaproponował mi wycieczkę do Warszawy, choć do niedawna strach wywoływała w nim rozmowa o wyjazdach. W Warszawie chciałby zobaczyć Muzeum Kolejnictwa, stare samochody i samoloty.
To nie ten Józek, co rok temu i już.

7 komentarzy:

  1. Józio nie przestaje zadziwiać:)A Staś ma rację ;wydawało Ci Się ,że nie masz sił a tu Ela dała radę wycisnąć z Ciebie siódme poty:)))
    Pozdrowienia.Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak dziś pomyślałam, że niedługo nie będę miała o czym pisać, bo Józek zrobił się taki poprawny i politycznie i społecznie! Oczywiście wtedy będą inne pomysły, może inne dzieci do opisywania,zobaczymy, jak to się będzie rozwijać. Siódme poty podobają mi się!

      Usuń
  2. Witam i zapraszam do zabawy:

    http://ojcieckarmiacy.blox.pl/2012/11/11-pytan-11-odpowiedzi.html

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany - nareszcie trafiłam na prześmiewcze podejście do łańcuszków blogowych i cóż - podoba się mnie to! - w dodatku zostałam wybrana na ofiarę - pytania naprawdę niezłe wymyśliłeś, nad odpowiedzią o błękitną rapsodię spędzę teraz tydzień. Pozdrowienia!

      Usuń
    2. Cieszę się, że się podoba:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. ha ha jest nas więcej- ja tylko wybierałam blogi o mniejszej popularności, ale cieszę się, ze i do Ciebie i Ojca już doszło, moje ulubione blogi :-)
    a jeżeli chodzi o nastrój- cóż byle do wiosny, wena się kończy zmęczenie dopada, teraz poczejkam na Twój łańcuszek pytań ;-)
    padam uciekam spać i pozdrawiam Całą Rodzinkę z Olsztyna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmęczenie- właśnie tak!Tylko jak pozwolić sobie na zmęczenie przy naszych dzieciach? dlatego właśnie śpię, gdy oni śpią - i to od razu bez problemów z zasypaniem; sprzątam, gdy...zaraz, czy ja w ogóle sprzątam? odrabiam z nimi lekcje, grożąc odłączeniem komputera itd itd. Dziś policzyliśmy z Józkiem dni do Świąt i tak mi trochę już lepiej. A tak w ogóle to szkoda, że tak jesteś daleko, no!

      Usuń