czwartek, 8 listopada 2012

dzień 235.

Któż z nas nie czuje zniecierpliwienia, gdy oczekiwany gość spóźnia się kilka godzin? Kogo nie zdenerwuje zbyt długie czekanie na nieobecnego lekarza? Czy zdarzało Wam się tupać ze złości nogami, gdy oczekiwana paczka pocztowa nie pojawiała się pomimo przechodzącego obok domu listonosza? Wszyscy podobnie reagujemy i dlatego tak dobrze rozumiem Józka, który opóźnień po prostu nie znosi. Spóźnialskich potraktuje z wyrzutem, lekarza rozliczy z każdej minuty, którą spędził pod jego gabinetem. A oczekiwanie na paczkę może poważnie zaszkodzić jego dobrym do tej pory relacjom z Pocztą Polską.
Wiedząc to wszystko mogłabym nie zamawiać przy nim wymarzonej konsoli. Wyjęłabym potem paczkę z szuflady, nie martwiąc się jej opóźnieniem. Mogłabym... - ale jak inaczej oswajać Józka z nieuchronnymi spóźnieniami, których jeszcze nieraz doświadczy?
Zamówiona przesyłka pocztowa z konsolą nintendo nie dotarła do nas w terminie. Od rana wyglądałam przez okno, łudząc się, że jeśli to paczka priorytetowa, to dostaniemy ją terminowo. Józio, zdegustowany opóźnieniem, z godziny na godzinę tracił zaufanie do listonoszy. Pokrzykiwał pod nosem, że: "wagony pocztowe są za wolne! Lepsze samoloty pocztowe i samochody!" Nastrój Józka udzielał się nam wszystkim. Podskakiwaliśmy nawet na dźwięk domofonu, z nadzieją, że może jakiś listonosz pracujący na drugiej zmianie jednak pojawi się w naszym domu, pomimo coraz późniejszej pory.
Nic takiego nie wydarzyło się. Paczki jak nie było, tak nie było.
Przygotowani byliśmy na krzyki, rzucanie się na ziemię, tupanie nogą, ewentualne wyprowadzanie się z domu - takich zachowań Józka doświadczamy, gdy tylko coś nie jest tak, jak być powinno. Trochę tego było i tym razem, ale całkiem nieźle to znosił. Rozczarowany powiedział kilka ostrych słów na temat niewinnych listonoszy, a potem zaszył się w świecie wynalazków. Otworzył w komputerze film "Byli sobie wynalazcy", Wikipedię z hasłami: Carl Friedrich Benz i Robert Stephenson oraz serię "Co i jak: samochody." Zatyczki do uszu, nad którymi wcześniej zastanawiałam się, nie były nam potrzebne.
- jutro będzie nintendo, na pewno będzie - pocieszał się Józek, a ja zmartwiłam się na samą myśl o ewentualnym większym opóźnieniu.
Chcąc go trochę pocieszyć, zajrzałam przez jego ramię do komputera. Jedna z pierwszych lokomotyw parowych właśnie ruszała po torze z prędkością:
 - ...8 kilometrów na godzinę? Józek - przegoniłbyś ją na rowerze! - zaśmiałam się.
- cicho - nie śmiej! - zgasił mnie Józek, widocznie  nadal w kiepskim nastroju.
Nie rozbawił go nawet Staś, który stwierdził:
- ja już wszystko wiem! Tylko na razie nie powiem tego, co wiem, bo mnie brzuch boli.
Józio położył się spać wcześnie, chcąc jak najszybciej obudzić się w dniu, w którym nintendo już na pewno zostanie dostarczone. Nawet rysunku tym razem nie dokończył, chociaż wróci do niego, wróci na pewno...

15 komentarzy:

  1. moich wiernych, czytających przy porannej kawie czytelników bardzo proszę: nie zniechęcajcie się do bloga, mimo moich opóźnień! spędziłam dzisiaj bardzo owocny dzień przy komputerze szukając dla Józkowego nintendo aktualizacji, co zresztą na pewno jeszcze opiszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie ,poczytamy przy wieczornej kawie:)))Przesyłka-jak katar-idzie 7 dni:))
      Małgorzata

      Usuń
    2. dziś już doszła - trochę długo jak na priorytet, ale cóż! Ale nintendo,które dobrze nie działa, wywołałoby jeszcze większą awanturę - dlatego właśnie po raz kolejny sięgnęłam do sprawdzonych źródeł: internetowych zapisków graczy w nintendo i rozpracowywałam przez dzień cały aktualizacje dla Józka. A co dokładnie robiłam - opiszę, choć to nudziarstwo pierwszej klasy!

      Usuń
  2. o rany a jutro juz sobota, współczuję- Józek wytrzymasz ? a może cud zdarzył się dzisiaj ??? oby
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przez moje opóźnienia opisałam dopiero czwartek - dziś w piątek listonosz dostarczył nam przesyłkę o 14:20, pięć minut przed moim wyjściem po chłopaków do szkoły.
      a gdyby nie? weekend byłby bardzo trudny...nie do wytrzymania...

      Usuń
    2. ufffff, nie przepraszaj, życie jest jakie jest, a doba za krótka, ja np.: wpisuję ten komentarz drugi raz, hmm poprzedni gdzieś wyparował :-( zgadzam się z Wandą- wydać album z pracami Józia- sama ów chętnie kupię- to są cudowne prace, dokładne, precyzyjne, rozwijają Józia i nas.
      Bogusiu mam nadzieję, ze wszystko się ułoży Józek będzie zadowolony, Ty znajdziesz w końcu czas na oddech, a i Pozostała Dziatwa :-) też da Ci wytchnąć.
      Trzymam Kciuki i klikam

      Usuń
    3. chciałabym sama sobie zrobić kiedyś prezent i Józka jedną z prac oprawić i powiesić i tak się nią cieszyć - ale jakoś...nie mogę znaleźć na to czasu - w ogóle nie ma ostatnio na nic czasu!!!tak się poskarżę i lecę klikać.

      Usuń
  3. rozumiem Józka w pełni :))) też się mocno niecierpliwię. Szczególnie jeśli chodzi o naszą pocztę i mojego dziwnego listonosza... świetny rysunek :) A Józek na komputerze zawsze maluje czy kredki też wchodzą w grę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,rysunki ukazują jak rozwijają się zainteresowania Józka,od dinozaurów po cuda techniki- należy je składać i wydać wspaniały album!!:))
      Jestem ciekawa reakcji Józka na przesyłkę.Czy wybaczył listonoszowi? :W:

      Usuń
    2. poczta zrehabilitowała się - paczka przyjechała do nas specjalnym samochodem, chociaż pocztę mamy pod nosem, Józiowi to się spodobało. Jest szczęśliwy- bardzo!

      Usuń
    3. Małgosiu- kredki w domu są, ale Józek maluje nimi tylko rysunki potrzebne do szkoły, pasjami za to w paincie.

      Usuń
  4. Sama się denerwuję jak przesyłka nie dociera na czas a co dopiero Józek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to chodzi! Za to on potrafi wtedy pokazać to, co czuje- tupie, skacze - po prostu złości się

      Usuń
  5. pierwsza lokomotywa ? - 8 km/h? chlopcy powinni naprawde sie poznac - przeciez to puffing billy :-D
    potem zdaje sie byl w niemczech "adler" i "saksonia" - przerabiamy codziennie internet pod tym katem.
    super , ze (jak w komentarzach doczytalam) paczka dotarla !
    my zamowilismy prezent na gwiazdke dla mlodego i przyszedl jak tadeuszek byl w domu - i pan listonosz nieopatrznie powiedzial , ze to paczka dla nas
    - musialam oszukac moje rozzalone dziecko i powiedziec , ze to jednak dla sasiadow .
    buziaki dla was !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dogadali by się chłopcy: Józek podczas spacerów mamrocze o lokomotywie "Rocket", która w 1829 roku zdobyła pierwsze miejsce wśród pokazu lokomotyw parowych w konkursie Rainhill Trials- chłopak żyje tym pokazem i marzy teraz o pojechaniu do Warszawy do Muzeum Kolejnictwa.
      prezent dla sąsiadów - hihihi...

      Usuń