środa, 7 listopada 2012

dzień 234.

Na półce stoi pusty słoik, a na nim pełno śladów palców, które zostały po codziennym sprawdzaniu oszczędności.
To słoik naszego Józka, który po kilku miesiącach uzbierał pieniądze na wymarzoną konsolę nintendo. Nie jadł lodów, od ust odejmował sobie inne smakołyki, w sklepach liczył każdy grosz, zanim go wydał, uprzejmie rozmawiał z babciami na temat swoich pieniędzy i - proszę bardzo - został żywym przykładem tego, że warto oszczędzać!
Wieczorami przeliczał pieniądze: oddzielnie układał banknoty, z monet budował słupki. Rozmienialiśmy mu czasem monety, zamienialiśmy banknoty na większe nominały, żeby przy okazji ćwiczył liczenie. Nic go nie mogło wytrącić z równowagi, dopóki miał swój słoik i swoje pieniądze.
Wczoraj wyliczoną kwotę wpłaciłam na wymarzoną konsolę i rozpoczęło się oczekiwanie na przesyłkę. W kilka minut od wpłaty Józek przeszedł od uczucia radości do zniecierpliwienia.
- gdzie jest ten listonosz?
To już nie jest nasze pierwsze czekanie na przesyłkę. Jak zwykle wymyślam całą historię, żeby pomóc Józkowi przetrwać czas oczekiwania:
- sprzedawca właśnie wyszedł z domu, idzie teraz w kierunku poczty, w ręku trzyma zapakowane nintendo...
- co? o nie! - Józio reaguje zawsze tak samo, moje historie nic mu nie pomagają. Dużo słów, mało konkretów, a listonosz wciąż nie puka do drzwi!
I tak co godzinę Józek będzie pytał o listonosza, a ja będę mu opowiadać o etapach przesyłania paczek. Niespodziewanie z pomocą przychodzi mi sprzedawca. Dostaję od niego mailowy dowód nadania przesyłki. Od razu moja opowiadana historia nabrała konkretów. Możemy na podstawie tego maila określprzypuszczalną godzinę dostarczenia przesyłki. Józek uspokaja się, chociaż jeszcze przed samym zaśnięciem wyrywa się z nieszczęsnym pytaniem:
- gdzie jest listonosz?
Nie chcę nawet myśleć o możliwych opóźnieniach na poczcie, nie dopuszczam do siebie scenariuszy o oszustach - sprzedawcach. W mojej historii nasza paczka szczęśliwie zmierza pociągiem ułożona w wagonie pocztowym i już!
A jeśli nintendo nie pojawi się w określonym przeze mnie dniu? Wtedy moja historia zostanie rozwinięta o niespodziewane wydarzenia na torach kolejowych lub zamieszki w urzędach pocztowych. Pobiegnę wtedy czym prędzej do sklepu po zatyczki do uszu dla całej rodziny, bo z rozżalonym Józkiem nie ma żartów. I będziemy czekać dalej, wiedząc, że nawet tak prosta sprawa jest po prostu kolejnym ćwiczeniem sytuacji społecznych. Józek w końcu nauczy się spokojnie czekać na przesyłki. Tak to czuję i dlatego nie kupuję w tajemnicy przed nim nintenda i nie wręczam mu do ręki wymarzonej konsoli od razu po uzbieraniu całej kwoty.

15 komentarzy:

  1. Biegnij po zatyczki,bo ja pomagam Józiowi:no gdzie ten listonosz!!!???Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16:56 nie ma listonosza, ale wciąż mamy nadzieję...

      Usuń
  2. Ja ostatnio mówię o Poczcie w pozytywach-na drugi dzień listy me, przesyłki dochodzą-mam nadzieję ,ze Józef się rychło doczeka przesyłki!
    Gratulacje dla syna,że potrafi oszczędzać !
    Ja nie potrafię:)
    Moc pozdrowień.
    A.M.Maniak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,Józku gratulacje za wytrwałość!!!
      U nas jest "cel" oszczędzania,ale zawsze po drodze są jeszcze inne mniejsze cele(też bardzo ważne),pieniądze rozchodzą się, a "cel" cały czas nieosiągalny:(( :W:

      Usuń
    2. Józek po raz pierwszy zbierał pieniądze i zabrał się za to porządnie -ambitny chłopak!

      Usuń
  3. Nasz Filip tez podjal decyzje, ze bedzie oszczedzal. Jestem ciekawa, co z tego wyjdzie, bo jeszcze niedawno pieniadze i posiadana od dluzszego czasu skarbonka, byly dla niego zupelnie niewazne. Mam obawy, zeby nie popadl z jednej skrajnosci w druga i nie zrobil sie strasznym skapiradlem. Dla Jozka oczywiscie gratulacje. Joag.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaki Filip ma cel? Józkowi przekażę Wasze wszystkie gratulacje, jak już tylko listonosz się pojawi, do tej pory nie zaczynam z nim rozmowy

      Usuń
    2. Filip ma zamiar zebrac pieniadze na akcesoria do Wii. Jakies figury, platforma (jesli dobrze go zrozumialam.) Niecalkiem dokladnie wiem, o co chodzi. Z konsola Nintendo ma chyba jakies wyjatkowe szczescie, bo nie udalo mu sie jeszcze zniszczyc pierwszego egzemplarza, ale za to coraz czesciej wspomina, ze chcialby Nintendo 3DS. Joag.

      Usuń
    3. jeśli chodzi o Wii, to mam znajomego, który nawet zaprosił Józka do siebie na granie. Niesamowita sprawa i naprawdę rozwijająca ruchowo. Jak będziesz kupować, daj znać na maila, podpytamy eksperta, co jest potrzebne. Tam rzeczywiście jest dużo akcesoriów: kontrolery, nunchucki itd

      Usuń
  4. 18:29 listonosz nie ma, Józio po raz pierwszy nazwał go głupim.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo Józek- muszę się też tak nauczyć oszczędzać, cierpliwość i wyrozumiałość dla Listonosza Bogusiu to już za dużo ;-)u Ciebie wrzaski Józia u nas jęki, stęki wymuszanie przez odbijanie, ale odwlekanie w czasie-otrzymanie tego czego Panna chce- to dobre ćwiczenie- dzięki jak zwykle pomagasz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak właśnie sobie pomyślałam, że skoro wszyscy czekamy na przesyłki, to Józek też musi poczekać:)

      Usuń
  6. Skorzystaj z ospalosci listonosza i zanim przesylka dojdzie ustal dokladne zasady korzystania z DS. Dlaczego? Bo niestety autystom sie baaaardzo podoba, a jeszcze bardziej uzaleznia (sprawdzone na wlasnej skorze). W szkole mlodego bardzo polularne sa te gry, kierowcy taksowek je uwielbiaja, bo maja swieeeety spooookoj, podobnie rodzice, ale nie wiem, czy nie widza, czy nie chca widziec, ze im wiecej dziecko gra, tym bardziej bledny ma wzrok i znika w swoim wlasnym swiecie. Moj maz niestety uwaza, ze wszystko jest dla ludzi i dziecku nie moge odmawiac przyjemnosci w postaci telewizji, Wii i DS, bo wszystko najchetniej dawno bym z domu wywalila, wiec mamy scisle zasady: mlody gra wylacznie w weekendy i tylko pod warunkiem, ze zarobi na czas grania, np czytaniem. DS ma jeszcze jedna wade: gdy w wiekszosci przechodzi sie dosc szybko, a ceny maja zaboooojcze :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od lat Józek wierny nintendo, to już nasza kolejna konsola - mnie najbardziej martwi to, że w rękach Józka dosyć szybko - po pół roku większość zawiasów i przycisków przestaje działać. Z resztą sobie radzimy.

      Usuń
  7. w tym temacie jestem jak Józek:) od rana tylko wyczekuje listonosza a po 15 gdy już wiem, że nie przyjdzie jest mini żal he he

    OdpowiedzUsuń