wtorek, 6 listopada 2012

dzień 233.

Gdy dzieci na podwórku bawiły się w policjantów i złodziei trzyletniego Józka interesowały klamki. Chodził od drzwi do drzwi, nie patrząc na przebiegające obok dzieci. Gdy dzieci przyswajały zasady gry w berka, Józek wspinał się wysoko i z góry obserwował całe podwórko.
Piaskownica - miejsce pierwszych kontaktów społecznych omijana była przez Józia dużym łukiem, codziennie za to szedł stałą trasą kończącą się na wiadukcie. 
Gdy przypadkowo natknął się w swoich wędrówkach na dzieci schowane w jakiejś kryjówce śmiał się głośno z tego, co zobaczył, ale nigdy nie bawił się w chowanego razem z innymi.
W domu, gdy przychodzili do nas koledzy Jaśka, Józio  zawsze stał z boku. Nie potrafił włączyć się we wspólną zabawę wypełnioną hałasem, rozmowami, ciągłymi zmianami zasad. Tak było do czasu, gdy któryś z chłopaków przyniósł do nas konsolę nintendo ds. Wtedy okazało się, że Józek potrafi grać tak, jakby robił to już od dawna. Każdy kolejny kontakt z innymi osobami interesował go o tyle, o ile wiązał się z grą w nintendo. Nawet jeśli ten kontakt wyglądał tak, że jedna osoba z grupy gra, a pozostali patrzą...to i tak było to już coś! Józek otoczony rówieśnikami - tego się nie spodziewałam. Kupiliśmy mu jego pierwszą konsolę i od tamtej pory jest wierny tej marce, chociaż jego rówieśnicy grają w kolejne najmodniejsze i najnowsze xboxy, psp itd. itd. 
Czasem Józek stoi przy oknie i patrzy na chłopaków z podwórka grających w piłkę nożną. Sam do nich nie podchodzi, ale chyba chciałby...Ostatnio Jasiek zabrał Józka ze sobą. Powiedział chłopakom, że Józek ma autyzm i może nie rozumieć niektórych zasad gry w piłkę, ale:
-... możemy go nauczyć, prawda?
I wszyscy razem zagrali. Józek po kilku minutach przybiegł do domu mokry od potu i radosny. Grał razem z chłopakami!
W niedzielę Filip i Bartek - czytelnicy bloga - zaprosili Józka do siebie. Pomyśleli, że spodoba się mu wspólna gra na konsoli Wii. Było to oczywiście jedno z marzeń Józka. Wspólna gra skończyła się w momencie, gdy Józek wziął do ręki kontroler do Wii:
- ja sam poradzę - powtarzał co chwila i odpędzał każdą osobę, która ewentualnie chciałaby mu pomóc lub z nim zagrać.
Wychodziliśmy objedzeni bezami prosto z piekarnika i babeczkami. Józek, który nie tknął jedzenia, nawet po wyjściu mówił tylko o tym spotkaniu, o chłopakach i o konsoli.
Dziękuję za zaproszenie!

6 komentarzy:

  1. A za 9 lat napiszesz:dzisiaj Józio idzie na 18-kę,
    a ja się martwię ,czy nie wróci zbyt objedzony bezami i babeczkami prosto z piekarnika:))
    Malgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś mi żle przerzuciło akapit-to zmartwienie będzie Twoje ,nie moje:)) Malgorzata

      Usuń
    2. a zacznę tak: pewnego dnia Józio wrócił do domu z karteczką: "Zapraszamy na...."
      Ty naprawdę chcesz, żebym długo pisała o Józku...

      Usuń
    3. ja tez chce - juz sie boje , ze faktycznie po roku przestaniesz pisac.
      bogusiu czytalas wlasciwie bajke "Kuba" napisana przeze mnie w ksiazce "tuz pod moim nosem" wydana przez portal damy-rade.org i fundacje oswoic los? - tak o tym pomyslalam czytajac twoj wpis o grach w pilke na podworku ;-)
      pozdrawiam

      Usuń
    4. a zakończę tego posta w przyszłości tak:"...Józio poszedł sam na tę 18-stkę. Zupełnie sam, a potem samodzielnie wrócił do domu. Gdy miał 9 lat nie marzyłam nawet o tym." A Józek w komentarzu napisze: "Mamo, już dawno prosiłem, żebyś skończyła pisać o mnie!"
      Aniu - książki nie czytałam, ale zajrzałam na tę stronę, którą polecasz i przeczytałam o tym. Ciekawa sprawa!

      Usuń
  2. Ja na pewno mam nadzieję, że nie skończysz pisać po roku! Przecież to już całkiem niedługo :( Jestem uzależniona od tego bloga - daje tyle pozytywnej energii
    Sonia

    OdpowiedzUsuń