poniedziałek, 5 listopada 2012

dzień 232.

Jest taka grupa osób, dzięki którym czuję się szczególnie wyróżniona: są to chłopcy ze szkoły Józka.
Gdy zbliżam się do sali, w której odbieram Józia po zajęciach szkolnych jestem przez nich od lat witana tak samo serdecznie:
- idzie mama Józka!
- przyszedłeś, wróciłeś - prawie rzuca mi się na szyję Józek, który nie widział mnie kilka godzin, ale tylko on wie, ile czasu w jego ocenie nie widzieliśmy się...
Nie tylko ja cieszę się tym doświadczeniem:
- mama Igora - idzie mama Igora!
Widzę Agnieszkę, która uśmiecha się idąc za mną.
A gdy już się oddalamy w kierunku szatni, jeszcze z daleka słychać chłopaków:
- a kiedy przyjdzie mama Michała?
Kiedyś jedno z przedstawień nie mogło się rozpocząć, bo wszyscy chłopcy czekali na mamę Michała.
Już dawno w telefonie komórkowym wpisałam sobie telefony znajomych rodziców z klasy: mama Igora, mama Michała, tata Mateusza, mama Szymona, mama Krzysia - już nie potrafię inaczej o nich myśleć, prawie że zwracam się do nich w stylu naszych chłopców.
Okazuje się, że zauważanie nas i reagowanie na naszą obecność dotyczy nie tylko naszej klasy i wykracza poza budynek szkolny.
Ostatnio mój mąż wychodził od lekarza w przychodni, która znajduje się w innej dzielnicy naszego miasta.
- do widzenia tato Józka! - usłyszał od chłopca, obok którego przechodził.
Byłam pod wrażeniem, że Konrad, chłopiec, który mieszka niedaleko naszej przychodni i chodzi do równoległej klasy w szkole Józka, doskonale skojarzył Jarka. Mój Józek, gdy widzi poza szkołą jakąś osobę znaną mu ze szkoły ma problem z umiejscowieniem jej w czasie i przestrzeni.
I jeszcze jeden obrazek: latem wybraliśmy się na największy plac zabaw w naszym mieście. Plac zabaw zajmuje dwa hektary i podzielony jest na kilka sektorów, w zależności od wieku dzieci. Jest też zawsze oblegany ze względu na atrakcje.
Niespodziewanie przy bramie stanął Kacper, też ze szkoły Józka. Byliśmy wtedy daleko na górce, gdzieś między pociągiem, a wspinaczkowymi skałkami.  Jedno spojrzenie wystarczyło, żeby Kacper powiedział:
- Józek tu jest! i jego mama!
Wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju, zaskakujący - jak zawsze! 
Wczoraj jedna ze znajomych wrzuciła na Facebooka przypomnienie o moim tekście, który napisałam jeszcze w kwietniu "Poznajmy Igora, czyli o przyjaźni w świecie autyzmu" na zaprzyjaźnionym blogu "Mums from London" ze zdjęciami Natalii Jaśkowskiej.
Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, to zapraszam, a ja szykuję się do pisania następnego tekstu.

13 komentarzy:

  1. Pamięć do ludzi zawsze mnie zadziwiała. Ja nie rozpoznaję ludzi, jeśli są w niewłaściwym miejscu, Aspik też nie. Na przykład widywana codziennie opiekunka przedszkolna powinna być w przedszkolu, a w sklepie to zupełnie inna pani ;)
    Tym bardziej podziwiam tych, którzy zerknąwszy kątem oka rozpoznają i witają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jak pracuje się w miejscu gdzie ludzie mają np koszulki firmowe i potem jak widać taki ludzi na ulicy to nie wiadomo skąd się je zna :) Szczególnie jeśli nie rozmawia się z nimi zbyt często.

      Usuń
    2. i wtedy ta myśl w głowie: skąd ja tego kogoś znam? mija jeden dzień, drugi, ciągle starasz się sobie przypomnieć...i nic...

      Usuń
  2. Ja też Cię codziennie witam:jesteś,napisałaś:))))Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)))cytując klasyka- "czuje się szczególnie wyróżniona"Małgorzata

      Usuń
  3. u nas pamięć wzrokowa i słuchowa u Madzi mnie zachwyca, do tego spostrzegawczość- zawsze i wszędzie blisko czy daleko, wysoko czy nisko dojrzy wszelkie ptactwo i do tego owe nazwie, za nim ja zlokalizuję w ogóle.
    tak czytałam :-) czekam na jeszcze, może czas pomyśleć o napisaniu i wydaniu książki Bogusiu ?
    Pozdrowienia dla Chłopaków ze szkoły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam i pozyczyłam na moją stronkę :) CZekam na następny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są jeszcze dwa teksty o Józku i dwa o Krzysiu, który zuchwale napadł na kloszardów - wszystko na Mums from London. Pozostałe jeszcze w głowie - mojej.

      Usuń

  5. Ach!Pozazdrościć big -placu zabaw!To ujmujące ,że "jesteście tak za sobą"-dziatwa z klasy Józefa,rodzice!
    Wspaniale opowiedziałaś o Igorze!Poproszę o link do historii pozostałych:
    "teksty o Józku i dwa o Krzysiu, który zuchwale napadł na kloszardów".
    Moc pozdrowień.
    A.M.Maniak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całość tutaj:
      http://mumsfromlondon.com/p/autyzm-portrety.html
      mobilizujecie mnie do pisania!

      Usuń
    2. Pomysł z książką genialny. Myślę, że cieszyłaby się dużym zainteresowaniem. Pozdrawiam.

      Usuń