wtorek, 30 października 2012

dzień 226.

Jeden z najnowszych pomysłów Józka zyskałby podziw organizatorów akcji "Cała Polska czyta dzieciom". Nie mogąc zasnąć w nowym miejscu Józio wymyślił czytanie przez całą noc, do momentu, aż zrobi się jasno i już będziemy mogli wracać do domu. Lektorem miałam być ja, tematyka - dinozaury i świat prehistoryczny. Nie zgodziłam się na całonocny maraton, wytrwałam tylko do sześćdziesiątej szóstej strony. Kiedy odłożyłam książkę, ku wielkiemu żalowi Józia, uświadomiłam sobie, że:
- Józio coraz wyraźniej wymawia nazwy dinozaurów. Dla urozmaicenia i złapania przeze mnie oddechu to on miał nazywać gady i zrobił to bezbłędnie. Nawet wymówił tsintaozaura, odnalezionego w Chinach, u którego kostny wypustek wyrastał między oczami.
- wiem już, który z dinozaurów pojawił się jako ostatni na kuli ziemskiej. Do tej pory udało się odnaleźć tylko jego czaszkę. W muzeach, dla lepszej ekspozycji, czaszkę łączy się z innymi dinozaurami z tej samej rodziny.
- myślałam, że niewiele rzeczy mnie zadziwi, a jednak... chalicotherium, który pojawił się po epoce dinozaurów wyglądał jak koń i jednocześnie jak goryl. Natomiast Józek nie był zdziwiony jego widokiem, przyjął jako coś normalnego, że takie zwierzęta też istniały, dopytał się tylko o epokę, w której były.
- przy tym ostatnim okazało się, że Józek zna także nazwy pierwszych ssaków, takich jak makrauchenia,
- gdy czytałam o mamucie Józek poprawił mnie. Według niego powinno używać się pełnej nazwy: mamut włochaty,
- sposób, w jaki ludzie pierwotni odkryli, że pieczone zwierzęta są smaczniejsze od surowych - może obrzydzić pieczone mięso na kilka tygodni,
- zanim człowiek nauczył się samodzielnie rozpalać ogień, przenosił go ze sobą w sakwie z suszonej gliny - to było bardzo pomysłowe!
- zrozumiałam, dlaczego Józio podczas drogi pytał mnie o to, czy krowy mają skórę i mięso. Pamiętam, że na kolanach trzymał wtedy tę książkę. W rozdziale o wynalezieniu narzędzi przeczytałam wieczorem doskonały opis o tym, jak ludzie prehistoryczni zdejmowali skórę zwierząt i czyścili ją z tłuszczu.
... tyle ciekawych spraw, tyle rzeczy dla mnie nie do końca znanych... obiecałam Józiowi dokończenie czytania rano. Za chwilę już spał, wtulony w poduszkę przywiezioną z domu.

6 komentarzy:

  1. "wyglądał jak koń i jednocześnie jak goryl" :););)poprawiłaś nam humor do końca dnia a może i do końca tygodnia zważywszy na zbliżające się "święto" 1-ego ,niech żyje dziwny ,prehistoryczny świat ! ;),pozdrawiamy Joanna z Monią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy bym nie zajrzała do tego świata, gdyby nie Józek, wiec i jego dodajmy do wiwatów. Pozdrawiam nowe osoby!

      Usuń
  2. Czasem sobie tak tu wpadam na lekcje prehistorii:))))
    Ja wszędzie zabieram ze sobą jaśka :)- Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak już lubisz te lekcje, to specjalnie dla Ciebie napiszę, w jaki sposób jaskiniowcy odkryli pieczone mięso: któregoś dnia była burza, kilka błyskawic trafiło w zwierzęta, po burzy nasi przodkowie wędrowali po okolicy i nagle znaleźli spalone zwłoki, wszędzie rozchodził się smakowity zapach...jakoś mi to obrzydziło jedzenie mięsa, ale może zbyt wrażliwa jestem...

      Usuń
  3. Joanna zwróciła uwagę na to dziwne zwierzę ;-) aż musiałam sprawdzić w necie, masz rację Małgosiu to niesamowite lekcje prehistorii
    o głosowaniu nie zapominam
    A przy okazji jednak zmęczenie jest w stanie powalić Józia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmęczenie i odłożenie książki, gdybym czytała dalej Józek nie zasnąłby, tak bardzo go to wciągało.

      Usuń