poniedziałek, 29 października 2012

dzień 225.

Mam nadzieję, że nikt nie spodziewa się po moim wpisie recepty na to, jak przygotować dziecko autystyczne do nocowania poza domem. Ogłaszam wszem i wobec: takiego sposobu nie znam! Nie podam tu także rady na to, by rodzeństwo dziecka autystycznego spokojnie i o tej samej porze co zawsze zasnęło w nieznanym im domu. Jedno wiem na pewno: nie skutkuje ani dostarczenie im wielu wrażeń, ani wyciszanie ich. Każdemu z dorosłych wystarczyłby jeden punkt z naszego dnia, żeby zasnąć od razu, po położeniu głowy na poduszkę. Widocznie dzieci dysponują niespożytymi siłami... Nie przyspieszyło zaśnięcia zmęczenie po długiej podróży, ani zmarznięcie na cmentarzu. Pyszny obiad i zwiedzanie nowego domu - przez Elę nawet kilkakrotne - to były dla nich tylko kolejne punkty dnia. Wielokrotne bujanie się w rattanowym fotelu lub oczekiwanie na zwolnienie się fotela, cieszącego się niesamowitym wzięciem - też nie działało usypiająco. Jednym z pomysłów była bajka "My little pony", która teoretycznie powinna znudzić i uśpić każdą znaną mi osobę. Moim zdaniem była absolutnie nie do zniesienia, poniżej poziomu moich chłopaków, a nawet mojej Eli. Mało jeszcze wiem o swoich dzieciach, a szczególnie o Józku. Bajka go zachwyciła, rozśmieszyła, nadał jej nową nazwę: "koniki polne" i wprowadził ją na stałe do repertuaru domowego.
Śpiących czy nie - szykowaliśmy ich do snu w oddzielnym pokoju: kolacja zjedzona, zęby umyte, łóżka pościelone, pora spać!
- za ciepło - usłyszeliśmy już za chwilę z pokoju. Zmniejszyliśmy grzanie.
- za ciemno! - udawaliśmy, że nie słyszymy i chrapiemy głośno. Efekt ciszy i spokoju w naszym pokoju psuła Ela, która szarpała za klamkę od drzwi pokoju chłopaków lub drzwi kuchennych. Odśpiewałam jej wiele razy tego późnego wieczoru: "ach śpij kochanie, jeśli gwiazdkę z nieba chcesz -  dostaniesz...", ale Eli nie na gwiazdce zależało, tylko na powrocie do domu, więc piosenkę zignorowała.
Dobrze rozumiałam, ją i każde dziecko, w dzieciństwie też najtrudniej było mi zasnąć tej pierwszej nocy poza domem. Za to teraz nie mam z tym problemu - to taki przywilej rodzica - zasypianie od razu, gdy tylko dzieci już śpią.
Tylko co robić, gdy te dzieci nie chcą spać
- to nie moje łóżko! - wołał co chwila Józek.
W końcu zapaliłam światło, Elę wypuściłam z mocnego uścisku, zerknęłam na godzinę, westchnęłam, zerknęłam jeszcze raz, tęsknie popatrzyłam na swoje łóżko i poszłam czytać Józkowi ksiażkę: "Dinozaury i świat prehistoryczny".
cdn

11 komentarzy:

  1. dobrze, że już w domu- odeśpisz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zasnęłam, gdy tylko następnego dnia dzieci były zapięte pasami w samochodzie i ruszyliśmy do domu.

      Usuń
  2. Która to była godzina? :) Takiej metody nie ma - chyba, że by się wyjeżdżało, np. co dwa dni i by dzieci okrzepły. Tylko wtedy mogłyby się pojawić trudności z zasypianiem we własnym domu... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaledwie 22.30, gdy zaczęłam czytać.
      za to mina Józka następnego dnia leżącego już w swoim łóżku - bezcenna!

      Usuń
  3. Mojego też przeogromnie śmieszy ta bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. odpocznij teraz :-) - dzielniaczko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,pierwsza noc na wyjeździe zawsze najgorsza:( z jednym trudno dać sobie radę,a co dopiero z czwórką :W:

      Usuń
    2. wszyscy nawzajem się nakręcali. A jak już któryś prawie, że zasnął, to Ela uderzając w drzwi robiła pobudkę.

      Usuń
  5. O dziwo u nas nie ma problemu. Dluuugo na wszystkich wyjazdach mlody musial miec osobny pokoj, bo z tata w jednym pomieszczeniu o kazdej porze nocy byla impreza, a nie spanie. Sposoby mamy 2: przyzwyczajanie neimal od urodzenia i zabieranie tabunu ukochanych maskotek. Mlody ma ukochanego Dudusia, dluuuugo nie zasnal, jak go nie mial. Teraz musi miec wilka i rekina i ciezki koc. Jak ma ten zestaw, ciemnosci egipskie w pokoju i wlaczona plyte (Libera, Andrea Bocelli, Czajkowski albo cos relaksujacego z serii Solitudes), to jeszcze dobrze glowy nie polozy i juz spi, nie wazne gdzie;) Najsmieszniej zasypia w samochodzie. Zwykle na dlugich trasach jezdzi z przodu,dzieki czemu mozna nieco odchylic do tylu fotel. Mlody kaze sobie poprawic fotel, mowi : "Teraz bede spal" i w ciagu kilku sekund (doslownie!) zaczyna chrapac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym kocu już kiedyś czytałam o Ciebie, a inna koleżanka, mama Aspika opisywała na blogu, jak uszyła taki koc. Jeśli będziemy wyjeżdżać, a dopiero od niedawna próbujemy - to muszę o nim pomyśleć, a może od razu o czterech kocach?

      Usuń