czwartek, 25 października 2012

dzień 221.

"Just a perfect day" - zaśpiewałam, gdy chłopcy wyszli już do szkoły i przedszkola.
To nic, że dzień rozpoczął się dla mnie pobudką o piątej nad ranem. Przygotowanie śniadania i tostów do szkoły wymaga wcześniejszego wstawania.
- niebieski! - usłyszałam Józka, który wstaje od razu po mnie. Na stole zobaczył nowy karton z mlekiem. Kupiliśmy niebieskie zamiast dotychczasowych pomarańczowych kartonów i to wystarczyło, żeby Józek rozpoczął dzień uśmiechnięty.
Kolejne osoby pojawiały się w kuchni, ale wciąż nie dochodziło do żadnych zatargów, ani przepychanek. Perfekcyjny dzień!
- lubię kaszę manną, uwielbiam ją i poproszę o dokładkę - powiedział Staś na widok śniadania.
Podczas jedzenia chłopcy rozmawiali o listach z prezentami świątecznymi. Usłyszeli ode mnie prognozę pogody na jutro, zapowiadany śnieg ucieszył ich niezmiernie i od razu skierował ich myśli w stronę Świąt.
Jeszcze rodzynki na drogę dla Stasia, migdały dla Józka, który odważnie dziś spróbował ich po raz pierwszy i poprosił o następne. Jeszcze usłyszałam na schodach Stasia, trochę nie pogodzonego z tym, że Święta będą dopiero za dwa miesiące. Właśnie wymyślał herbatkę wytrzymującą, dzięki której łatwiej dotrwa do Świąt.
- do widzenia - odwrócił się do mnie Józio i pożegnał mnie oficjalnie, czyli w swoim stylu.
Nawet Jaś wyniósł dziś worki ze śmieciami bez długich dyskusji.
Ten dzisiejszy poranek był jak piękne zdjęcie rodzinne. Nie zawsze tak jest, czasem worki leżą w przedpokoju znacznie dłużej, a rozmowa o podziale obowiązków zagraża spóźnieniem. Czasem miski ze śniadaniem odsuwane są na długość ręki, światło niektórym podobno świeci prosto w oczy, a mleko jest za gorące. Czasem wstaniemy zbyt późno i wtedy poganiamy siebie nawzajem z coraz to większym napięciem.
Tak piękny poranek to rzadkość, to nic, że zamienił się w ciężkie popołudnie.
- Józek, kryzys ciebie dopadł! - stwierdziłam po kilku minutach przebywania z Józiem, który wrócił ze szkoły w zupełnie innym nastroju:
- nie chcę takiego filmu, to nie taki, już nigdy nie znajdę dobrego filmu - stwierdził Józio siedząc przy komputerze.
- to trudne jest, trudne wyrazy są, nie umiem tego robić, nie umiem! - dodał przy odrabianiu pracy domowej.
- trudne zbieranie, nie będę już zbierał pieniędzy, to jest ... nudne! nigdy ich nie uzbieram, chcę czarować, hopus kokpus, o nie! nie mam pieniędzy! nie umiem czarować - krzyknął trzymając swój słoik z oszczędnościami.
Gdy Jaś usiadł przy komputerze, usłyszał od brata
- nie wolno musieć siedzieć tu!
Gdy Staś stłukł bombkę (chłopak naprawdę przejął się tym zapowiadanym śniegiem...) Józek zareagował:
- aaaaa!
Ma chłopak kryzys i już! Jutro kończy dwutygodniową terapię metodą Tomatisa. To jego kolejna sesja, zawsze zauważamy u niego pod koniec duże zmęczenie.
- mam tego dość - zakończył dziś swój dzień, a ja ucieszyłam się, że Józek coraz piękniej i wyraźniej używa słów.

17 komentarzy:

  1. Bogusiu, jak ja uwielbiam Twoje wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogusiu,daj Józiowi herbatkę podtrzymującą od Stasia a ja czekam na efekty terapii.Czym nas teraz zaskoczy Józio,jak już odpocznie?Małgorzata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dowiemy się, a jak już odpocznie to za jakiś czas zaczyna nową turę terapii, potem następną...i tak do wakacji...dlatego tak lubimy wakacje!

      Usuń
    2. my tez lubimy wakacje Józka ,bo w wakacje robi siedmiomilowe kroki w przełamywaniu własnych barier:))Małgorzata

      Usuń
  3. Coś dla Józka, wykopali szkielet dinozaura:) Pewnie będzie zainteresowany:)
    Twój blog czyta się jak dobrą książkę.
    Pozdrawiam.
    Od tego miesiąca stała czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam nową czytelniczkę! widzisz, tak zakopaliśmy się w książkach, że przegapiliśmy nowe doniesienia - kto, gdzie, jakiego dinozaura? nic nie wiem...

      Usuń
  4. dinozaur? nic do nas nie dotarło ;-) Józek brawo, jest zmęczony , może padnie któregoś popołudnia na kanapę?- to niech śpi :-)
    pozdrawiam Cała Rodzinkę, a co u Małej Panienki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o Elusi jeszcze będzie, na pewno w czasie naszej najbliższej podróży dziewczyna pokaże się od najlepszej strony.

      Usuń
  5. Usłyszałam rano w "Kawa czy herbata" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znalazłam w necie o Holandii, w której koparka odkryła szkielet gigantycznej jaszczurki- to chyba to!

      Usuń
    2. Tak, to chodziło o ogromną jaszczurkę, już nazwę zapomniałam:(
      Ale dzięki Józkowi cały czas się uczę choc przyznam szczerze nie jest łatwo
      zapamiętac te wszystkie nazwy, problem nawet wymówic:)

      Usuń
  6. TOMATIS jest rewelacyjny!!!!! Śledzę tu postępy Józia w budowaniu nowych zdań i zauważam podobne zmiany na lepsze u Mai. My 16-go skończyłyśmy pierwszą sesję, podczas której nastąpił niesamowity "wysyp" słów:) Pozdrawiamy całą Waszą rodzinkę:):):)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj ja też znam i dobre i złe poranki... właśnie do Was weszłam i się oderwać nie mogę
    szkoda, że tak późno Was odkryłam, bo teraz do nadrobienia mam mnóstwo Waszych dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo tych dni - faktycznie, czasem mam wrażenie, że dopiero co zaczęłam pisać: pierwszy dzień, drugi, a tu już: dwieście dwudziesty pierwszy...a co do oderwania się, to ja zajrzałam na Twój blog i podoba mi się - bardzo! pozdrawiam i do zobaczenia w blogosferze

      Usuń