wtorek, 23 października 2012

dzień 219.

- chodzi o to, mamo, że... - zaczął Staś rozmowę ze mną na przystanku autobusowym.
- chodzi o to, że gdybym wracał samochodem z tatą nigdy by się to nie wydarzyło! - dokończył swoją myśl.
Zdarta skóra na kolanach i zadrapanie na dłoni bolały go bardzo i przez całą drogę powrotną z przedszkola opowiadał o swoim nieszczęśliwym upadku na drobne kamyki. 
- czy ja będę mógł trzymać teraz łyżkę? - zastanawiał się Staś, siedząc w autobusie.
-  nie, nie będę mógł, będzie mnie bolało - sam sobie odpowiedział - dam sobie głowę uciąć, że będę musiał jeść dzisiaj drugą ręką.
Staś mówił dalej, a my z Józkiem milczeliśmy. Nawet wizja uciętej głowy Stasia i leżącej obok łyżki nie wytrąciła Józka z zamyślenia.
Chwilę przed upadkiem Stasia powiedziałam Józkowi o naszych planach na sobotę:
- w sobotę wyjeżdżamy, odwiedzimy rodzinne groby i będziemy spać poza domem. 
- uwielbiam spać z całą rodziną poza domem! - zawołał Staś, nieświadomy tego, że za chwilę potknie się i upadnie na ziemię.
- nie chcę tam spać, lubię mój dom - zmartwił się Józio i aż do domu nie odezwał się już ani jednym słowem. Nie było dzisiaj wesołych rozmów w autobusie, wzbudzających zaciekawienie pasażerów. Nie było opowieści ze szkoły, kto ile dziś zjadł albo kto czego nie zjadł na stołówce szkolnej. Józek rozmyślał.
Po powrocie do domu szybko złapał jedną z książek o dinozaurach. Widocznie szukał czegoś, co pomoże mu uspokoić się po tej wiadomości. Nie rysował ostatnio dinozaurów, bardziej zainteresowany był rozwojem techniki. Teraz szukając poczucia bezpieczeństwa w rzeczach pewnych i znanych wrócił do swojego wcześniejszego rysunku i długo nad nim pracował. Rysunek nazwał "historia życia na Ziemi". Rozmowę z nami zaczął dopiero po wyłączeniu komputera:
- w wakacje pojadę do Solca Kujawskiego, do Bałtowa i do Krasiejowa! - wymienił wszystkie interesujące go miejscowości z parkami dinozaurów.
- i będziesz wtedy spał poza domem - delikatnie mu przypomniałam o odległościach tych parków od naszego miasta.
- no chyba tak - zamyślił się znowu. Najbliższa sobota nie będzie dla niego najłatwiejsza.

15 komentarzy:

  1. Bogusiu, Ty powinnaś książkę wydać! Pięknie piszesz i bardzo, bardzo interesująco!!
    Swoim pisaniem na pewno pomogłabyś rodzicom dzieci z autyzmem :)) Twoje słowa mają właściwości kojące!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze żeby mój Józek ukoił się przed naszym wyjazdem...
      jeśli chodzi o pisanie, to myślę nad tym.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe? Ty naprawdę lubisz tego bloga!

      Usuń
  3. Józiu,dasz radę ! Harcerz w niebieskiej bluzie też musi spać poza domem:)) Ja myślę,że dzięki dino kolejną barierę przeskoczycie:)Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już niedługo przekonamy się, ale dobrze, że przypomniałaś mi o harcerstwie -to też będzie naszym argumentem za wyjazdem.

      Usuń
  4. cóż nic dodać nic ująć za Małgorzatą, a do pierwszego wpisu Małgosi- też prawda :-) dobrego dnia,ciesze się, ze nie straciłaś posta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i oczywiście zagojenia ran u Stasia :-)

      Usuń
    2. w napisanym już wczoraj poście zaczęły przeskakiwać wersy, nie mogłam go opublikować. Co się dzieje z tym bloggerem?!

      Usuń
    3. Witam,czy udało się Stasiowi trzymać łyżkę w obolałej ręce? czy jednak jadł drugą ręką
      z głową leżącą obok łyżki? :))))Tak jak Małgorzata uważam,że z tym problemem Józek sobie poradzi:) pozdrawiam:W:

      Usuń
    4. mam taką nadzieję! Staś ma plaster -który działa jak placebo na wszystkie moje dzieci oprócz Eli

      Usuń
  5. biedny, na tym rysunku jest taki natłok, ze na pewno rozmyślał bardzo intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widać, jak się wszystko w nim kłębiło, pytania: czy wrócę, kiedy wrócę? dokąd wrócę? czy dom będzie taki sam?

      Usuń
  6. ja cie krece ! :-D ale rysunek !!!! my tu jestesmy fanami jozkowych rysunkow - ten z rozwojem motoryzacji nas juz poprostu poztrzelil (u nas w domu tez teraz czesto slyszymy - najstarsza lokomotywa w niemczech nazywa sie "adler" i stoi w norynberdze - to prawda, mamo!) , ale ten rysunek jeszcze to przebil.
    sily na wyjezdzie wam zycze! - ale po pozytywnych przezyciach na wakacjach jestem pewna , ze jozek sobie poradzi! trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek już rysuje następne, teraz o rozwoju kinematografii, więc będzie co oglądać!
      wyjazd - już myślę, co zabrać, żeby czuł się domowo, mimo spania poza domem...
      a może wystarczy to, że cała rodzina będzie razem?

      Usuń