środa, 17 października 2012

dzień 213.

Ostro, podejrzliwie i bez żadnego wyjątku - tak traktuje Józek każdą osobę podchodzącą do wspólnego komputera w dziecięcym pokoju. A gdy jeszcze ktoś próbuje usiąść na krześle komputerowym - powinien przygotować się na najgorsze:
- sio, uciekaj - zawsze słyszę, gdy próbuję przeczytać choćby jeden komentarz na blogu, a laptop mam akurat wyłączony.
- zmykaj - to do Stasia, który podchodzi bliżej, by podpatrzeć tajniki przechodzenia różnych gier komputerowych. Staś, nauczony doświadczeniem, najczęściej zachowuje bezpieczny dystans, natomiast Ela - dziewczyna pełna brawury - przekracza wszystkie granice, żeby tylko popatrzeć na to, co Józek robi. Zdarzyło się, że zawisła mu na szyi. Ledwo zdołał wyksztusić:
- zabierzcie tę Elę, dlaczego ona jest jak drapieżnik?
Jasiek przeganiany jest zawsze słowami:
- teraz moja kolej, słyszysz? słyszysz?
Jeśli ktoś jest nieugięty i nie wpuszcza go na krzesło przed monitorem, wtedy wszyscy słyszymy lament:
- chcę nowy komputer, ten jest stary, nie chcę go już więcej, nie muszę go mieć, trzeba kupić nowy, idę do sklepu.
Za chwilę zmienia zdanie:
- Ty mamo idź do sklepu, w sklepie są inne komputery, a ten... ten... nie chcę już go.
Tak, Józek innych użytkowników wspólnego komputera traktuje bez litości. Zmienia swoje nastawienie dopiero wtedy, gdy zlituję się nad maluchami i włączę im bajkę w moim laptopie. Opuszcza od razu fotel komputerowy i zagląda co chwila do drugiego pokoju, czasami głośno trzaskając drzwiami, gdy na ekranie pojawią się na przykład czteropalczaste dłonie.
- czy to jest Olinek?- pyta Stasia, jak gdyby nic, jak gdyby nikogo dziś nie przegnał sprzed komputera.
- nie, to tata Olinka, gdy był jeszcze mały - odpowiada mu cierpliwie Staś.
- ale on jest podobny do Olinka...to Olinek... - upiera się Józek, który retrospekcji w bajkach nie rozumie. Zamyka z hałasem drzwi, zdenerwowany obrazem taty, który może niespodziewanie być małym chłopcem we wspomnieniach dziadka. 
Za jakiś czas Józek wraca, ciągnie go, żeby popatrzeć na to, co oglądają maluchy.
Na ekranie Olinek wyciąga w górę czteropalczastą dłoń.
 - o nie! Dlaczego on ma cztery palce? - trzaśnięciem drzwiami podkreślił dramat tego pytania.
Fantazja plastyków, grafików i speców od animacji oraz ich niedbałość w rysowaniu palców to już znana bolączka Józka. Tym razem postanowił coś z tym robić. Zamienił to w żart:
- już wiem, Olinek ma cztery palce, bo jest z plejstocenu!
Czegoś tu nie zrozumiałam...
- a w plejstocenie były małe roboty?
- nie!
- a czy w tej epoce były roboty, które u każdej ręki miały po cztery palce?
 - nie, to żart - haha! Olinek jest z plejstocenu - to żart!
ha-ha...

7 komentarzy:

  1. o rany- trudny żart, ale jakoś trzeba sobie poradzić z niedbałością grafików ;-) dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dla mnie też trudny do zrozumienia...a może nasze żarty też nie mają zbytniego sensu dla Józka

      Usuń
  2. Żart z gatunku wysokich lotów, mamusiu. :)
    Musisz przemyśleć sprawę. :) Na pewno jest w tym bardzo głęboki sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę już drugi dzień ...i nic:)

      Usuń
    2. Jaki z tego wniosek? Ano nie znasz się na żartach Bogusiu;);P Olinek jest z plejstocenu ;D;D;D

      Usuń
    3. no chyba, że Olinek-Okrąglinek -zabawny robot z bajki - ucieka przed Elą drapieżnikiem i wszystko dzieje się w plejstocenie - wtedy się zaśmieję razem z Józkiem

      Usuń
    4. Witam,coś w tym jest- bronią te nasze dzieci dostępu do komputera jak twierdzy,
      ale wystarczy odstąpić i zająć się czymś innym,a sami przychodzą z pytaniem:
      "co robisz?" :W:

      Usuń