sobota, 13 października 2012

dzień 209.

Zwrot "na niby", jak chyba żaden inny, wywołuje u Józka wiele skrajnych reakcji. Najczęściej wyraża wtedy złość i wściekłość. Gdy tylko Staś niesie przed sobą płaski kawałek rozwałkowanej ciastoliny i woła:
- zrobiłem pizzę!  
Józek zaczyna od razu głośno krzyczeć:
- to nie jest pizza! - złość i krzyk narastają wprost proporcjonalnie do rozmiaru rozczarowania.
- to tylko na niby, Józku - tłumaczy mu Staś, ale ten zwrot w tej sytuacji nie uspokaja Józka.
Zdarza się, że "na niby" zadziwia go: 
- jeśli schowam się pod kartonem, to udaję, mamo, że mnie nie ma, jestem niewidzialny, ale to tylko na niby - opowiada mi Staś i zgodnie z zapowiedzią chowa się przede mną. Potem woła:
 - widzisz mamo, że już mnie nie widzisz!
Józek przygląda się nodze Stasia wystającej z kartonu i jest naprawdę zaskoczony tym wszystkim. Niewidzialność nie jest tym, czego się spodziewał.
"Na niby" jest przez niego akceptowane tylko wtedy, gdy Jaś zaprasza go do swoich zabaw.
Od kilku dni Józek opowiadał nam o wehikule czasu, który chciałby zbudować. Ode mnie usłyszał, że wehikuł nie istnieje, od taty, że to bajka, a czas jest uniwersalną zmienną porównawczą. Jaś, zamiast tłumaczeń, na weekend przyszykował zabawę, którą nazwał - wehikuł czasu. Do zabawy zaprosili jeszcze Igora - szkolnego kolegę Józka i tak wyprawa badawcza zyskała jeszcze jedną ważną osobę. 
Wszystko się zaczęło, gdy Józek odmierzył na zegarku godzinę podróży w czasie, Staś złapał mocno za pudełko na przypuszczalne skarby, Jaś wyjaśnił zasadę picia soku z cytryny przed wyprawą, a Igor ucieszył się, że będzie mógł zobaczyć, jaki rodzaj broni używano podczas Powstania Warszawskiego.
Wyruszyli. Każdy z nich siedział przez chwilę w kartonie z narysowanymi przyciskami, a potem znikał. Na niby.
Odwiedzili moment Wielkiego Wybuchu, chociaż dobrze go nie widzieli, bo...
- bo było bardzo wysoko - jak później mi opowiadał Jaś. Za to wulkany i gorąca lawa na długo zapewniły im zabawę.
W epoce dinozaurów uciekali przed tyranozaurem. Podczas wielkich wypraw krzyżowych poszukiwali skarbów w łazience. Do skarbu prowadziła ścieżka z kamyków pomalowanych farbą świecącą w ciemności. 

Był rycerz Jan, w płaszczu przywiezionym z Malborka przez znajomą. Na widok rycerza Józek tęsknie przeniósł się do prehistorycznego kambru, nie bacząc na to, że zostawia współtowarzyszy walczących z krzyżowcem. Przeczekał w znanej mu dobrze epoce także następną wyprawę do powstańczej Warszawy.
Raz tylko nie trafili tam gdzie chcieli, bo Józek podobno poprzestawiał daty.
Ciekawe, że żaden z nich nie proponował wyprawy w przyszłość.
Po zabawie Józek usiadł do rysowania, ale tym razem wyglądało to inaczej niż zwykle. Nie rozłożył książek, nie oglądał filmów. Teraz wystarczyła mu jego własna wyobraźnia. Usiadł przez chwilę w kartonie, wyskoczył z niego krzycząc nazwę którejś epoki, a później rysował to, co widział. Potem znów zmieniał epokę podróżując wehikułem i dalej rysował:
 
Pod koniec dnia pustym kartonem zainteresowała się Ela, do tej pory nieobecna. Od razu weszła do środka, a Staś uprzejmie wytłumaczył jej, czym jest jej znalezisko:
 - jesteś Elu w wehikule czasu, ale nie przeniesiesz się nigdzie naprawdę, tylko tak na niby...

11 komentarzy:

  1. ten sok z cytryny przed zabawą:)Jasiek jest wspaniałym bratem!Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie był sok z cytryny! To był magiczny napój umożliwiający podróż w czasie i neutralizujący ewentualne negatywne skutki tejże;)

      Usuń
    2. gdyby nie ten sok...podobno groziło im jakieś niebezpieczeństwo...

      Usuń
  2. Zaiste,to była wiekopomna chwila kiedy giermek Staś trafił w niewolę krzyżowca Jana:) Podczas gdy nieszczęsny sługa błagał niebiosa o zmiłowanie i ratunek ( czyt.piszczał z radości ;D ),margrabia Igor zastanawiał się o co chodzi i kogo najpierw ratować:P, szlachetny komes Józef bohatersko dał drapaka w bezpieczną i odległą epokę;DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. załatwił ich na całego
      dorzuciłam jeszcze zdjęcia z wczoraj

      Usuń
    2. Witam,jak wspaniale Wehikuł Czasu podziałał na wyobraźnię Józka( następny cudny rysunek)
      Każdy rodzaj wehikułu jest dobry czy to z kartonu,czy stół przykryty kocem, najważniejsze żeby była dobra zabawa rozbudzająca wyobraźnię:) z chęcią wybrałabym się też w taką podróż :W:
      Ps."na niby" jest trudne do zaakceptowania dla naszych realistów :W:

      Usuń
    3. właśnie, dlatego tak mnie cieszy, że chociaż w zabawie z Jaśkiem pełna akceptacja.

      Usuń
  3. Super jest mieć takiego starszego brata :-) Rysunek Józia jak zwykle super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś mieliśmy jeszcze lepszą historię z Jaśkiem i piłką nożną, ale jeszcze to opiszę. Jutro, bo w kolejce czekają kurczaczki i czaszka dzika.

      Usuń