środa, 10 października 2012

dzień 206.

Poranna pobudka, po której nikt z nikim nie rozmawia, szybkie śniadanie, przesypiane przez najmłodszych, pospieszny wyjazd samochodem. Późnym popołudniem powrót ze szkoły, z pracy, z przedszkola: chłopcy ścigają się wtedy do drzwi, kto pierwszy - wygrywa, przegrany tonie w łzach. Po obiedzie szybko się ściemnia, jeszcze odrabianie lekcji i kolacja. Jedynie wieczorem udaje nam się coś razem przeczytać, czasem pogadać, a czasem tylko obejrzeć. Co roku od września w tym samym rytmie szkolnym budzimy się, pracujemy i zasypiamy. Tęsknimy za feriami, wakacjami i najbliższą sobotą i niedzielą, za dłuższym porannym spaniem, spacerem do lasu i basenem. Za czasem spędzanym razem.
Czasami zostawiam Elusię z babcią i odbieram chłopaków wcześniej. Wracamy wtedy razem autobusem, rozmawiamy, śmiejemy się. Powstają później moje najdłuższe wpisy na blogu, na szczęście chociaż tu utrwalone. 
I tak:
W poniedziałek Staś uparcie wchodził mi pod nogi.
- jeszcze raz wejdziesz przede mną, to się przewrócę - ostrzegłam go.
A żeby wzmocnić ostrzeżenie dodałam:
- a gdy się już przewrócę, to będziecie musieli mnie podnieść, a potem zanieść do autobusu.
Chłopcy przyjrzeli się mi z uwagą. Józek nic nie powiedział, ale Staś, ten sam Staś, który ostatnio mówił, że jestem najpiękniejsza na świecie, stwierdził:
- nie chcę Cię nieść, jesteś bardzo ciężka!
i dodał:
- jesteś tak ciężka jak cała planeta!
Trochę przesadził.
Jeszcze w przedszkolu oglądaliśmy piramidę zdrowego żywienia, którą dzieci tego dnia przygotowały. Staś powiedział mi patrząc na rysunek, że marchewka zmywa krew. Jakoś mi to nie pasowało do mojego pojęcia o marchewkach, próbowałam mu wytłumaczyć, że marchewki oczyszczają krew...
- niestety mamo, niestety, niestety - usłyszałam od niego - moja pani z przedszkola mi tak powiedziała!
Trochę ogłuszona wizją marchewki zabrałam chłopaków do nowo wybudowanej części sportowo - rehabilitacyjnej. Jeszcze przed nami oficjalne otwarcie, ale ciekawa byłam, jak to wszystko wygląda.
Obeszliśmy wiele sal klasowych, chcieliśmy zajrzeć do sali gimnastycznej, ale zrobimy to następnym razem, w tym momencie była zamknięta. Na drugim piętrze zgubiłam się. Oczywiście wyszłabym każdym łącznikiem, tylko że ja chciałam wyjść tak, by być jak najbliżej naszej drogi do przystanku autobusowego, a nie obejść jeszcze raz całą szkołę. Pewnie krążylibyśmy po nowym budynku, gdyby nie Józek. Na hasło: - idziemy na przystanek! bez zastanowienia skręcił w jeden z korytarzy, my szybko ze Stasiem za nim. Mimo, że szedł jak zwykle patrząc w podłogę już za chwilę byliśmy przy odpowiednim wyjściu. 
Niedaleko naszego mieszkania zatrzymaliśmy się przy naszym ulubionym graffiti. Od lata podziwiamy jeden ze sposobów pokazania ewolucji:
zdjęcie jeszcze z wakacji: autor Jasiek Budny

- ewolucja żartu - tym razem Józek nadał tytuł rysunkowi.
Już w domu chciałam z Jaśkiem przeprowadzić rozmowę: o tym, że sama inteligencja nie wystarcza, potrzeba codziennych ćwiczeń, systematycznej pracy, codziennego żmudnego odrabiania lekcji itd itp. Chciałam mu przekazać, że po latach to wszystko procentuje.
Zaczęłam tak:
 - Jasiu - jesteś bardzo inteligentny...
W tym momencie przerwał mi Staś:
 - słucham mamo, co mówisz do mnie?
Lubię takie dni, chociaż mogłabym powiedzieć za przykładem mojego Stasia: uwielbiam! 

można codziennie głosować na mój blog oraz inne - też. Wystarczy kliknąć w banerek, jeden głos dziennie z jednego IP. 

 Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

7 komentarzy:

  1. O nie Józiu,to graffiti to nie żart-ta na czele na rowerze to przecież ja:))))
    Zazdroszczę Józiowi jego orientacji w nowym miejscu-ja się gubię wszędzie...Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i w końcu można się dokładnie określić na tych drabinach gatunkowych...homo bicycles
      Józek i orientacja- wystarczy mu zaufać

      Usuń
  2. Bez Józia i Jego orientacji padlibyście w tym budynku, a przy okazji pytanie dlaczego nagle od września jesteśmy bardziej zmęczeni i mamy mniej czasu na wszystko? Może Ty wiesz Bogusiu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,Nasze Dzieci mają niesamowity zmysł orientacji w terenie,nie wiem jak One to robią ale zawsze trafią na właściwą drogę:)) Podczas plenerowych wycieczek przewodnikiem jest Wojtek,sama zwykle obieram zły kierunek, moja orientacja w terenie jest bardzo słaba:(
      Zobacz Bogusiu jak inteligentne masz dzieci,Staś od razu zorientował się że to o Niego chodzi:):):) graffiti fajne,na takie jeszcze się zgadzam,ale też w odpowiednim miejscu,
      a nie na świeżo pomalowanym domu. pozdrawiam:W:

      Usuń
    2. Aniu - jesteśmy zmęczeni i my i dzieci - inni rodzice też się skarżą, że dzieci jakieś regresy nagle mają - a to zwykłe jesienne nie wiadomo co - brak słońca, przemoczone buty i coś tam jeszcze
      Wando - trzeba mieć nie lada inteligencję, żeby zorientować się siedząc dalej przy stole, że to o nim mowa!

      Usuń
  3. głosuje, głosuje:):) " jesteś tak ciężka jak cała planeta!" podbiło moje serce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...powiedział to z pewnością w głosie! za głosy dziękuję!

      Usuń