poniedziałek, 8 października 2012

dzień 204.

Fenomenu powiedzenia "w szafie u pani Malinowskiej" nie da się krótko wyjaśnić. Ani to błyskotliwe, ani uprzejme, a jednak używane od dawna u nas w domu. To jedno z powiedzeń, które usłyszane zapadają w pamięci - i z mniejszą lub większą złośliwością są powtarzane, gdy tylko ktoś nie może czegoś znaleźć... Dopiero co czytana książka, ważny dokument i do tego długopis, mała łyżeczka... - gdzie to wszystko jest?
- pewnie w szafie u pani Malinowskiej! - pada żart, który właściwie oznacza "mógłbym powiedzieć dosadniej, ale nie powiem, mógłbym pomóc szukać, ale nie pomogę"...
Osobiście nie znam żadnej pani Malinowskiej, a do cudzych szaf nie zaglądam. Swoich rzeczy szukam tam, gdzie je ostatnio widziałam.
Powiedzenie nabrało dla mnie nowego wymiaru, gdy zobaczyłam Józka, który któregoś dnia założył buty na nogi i postanowił szukać tej szafy i tej pani Malinowskiej, u której - według taty - jest jego bluza oraz plecak...
Józio, który zawsze dosłownie bierze to, co mówimy, także i tym razem żart przyjął za cenną wskazówkę. Mimo, że potem usłyszał to jeszcze wiele razy, zawsze odczuwał niepokój: czy to żart, czy lepiej założyć szybko buty i szukać swoich cennych rzeczy poza domem u tajemniczej, nieznanej pani Malinowskiej?
Tak było do wczoraj - Józek nagle stał się osobą, która żarty (niektóre) rozumie i co lepsze używa ich zgodnie z kontekstem.
Wszystko rozpoczęło się od Jaśka, który zajrzał do dziecięcej szafy z ubraniami. Czekała go niemiła niespodzianka: jedna z półek była wywrócona, a ubrania leżały na podłodze.
Szukając winnego Jaśko przepytywał maluchów:
 - kto to zrobił?! pewnie Ty - Stachu - przyznaj się - to na pewno Ty zrobiłeś! Ela?! chodź tutaj! no tak! to na pewno Ela zrobiła, któżby inny?
 - to była...pani Malinowska - wrzasnął nagle Józek odwracając się do nas od komputera, a potem śmiał się długo ze swojego żartu.
Oj, udał mu się żart, udał.

11 komentarzy:

  1. Jak mi coś z szafy zginie, to mówię, że uciekło do Narnii. :) Ewentualnie za zgubę odpowiedzialne są moje koty, po których można się wszystkiego spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie funkcjonuje:na tarasie...:)
    Józiu,bardzo się cieszę.Po rozwikłaniu "Zakątka" taka Malinowska to fraszka:))Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek i zagadka właścicielki tajemniczej szafy, która w wolnych chwilach niszczy półki w pokojach dziecięcych - brzmi zachęcająco, jak tytuł kryminału

      Usuń
    2. Witam,nigdy nie pomyślałabym że była to pani Malinowska:) Józek sprytnie to wymyślił:))
      U nas to wszystko "wsiąka",albo "znika" :):)pozdrawiam :W:

      Usuń
  3. Brawo dla Józka! :)
    U mnie w domu się mówi, że krasnoludki zabrały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. też lubię takie żarty u Madzi. Józek brawo robisz kolosalne postępy, podróże, rysowanie, matma i teraz żarty brawo
    a u nas - tak przy okazji- zmienia wymiar- do dzisiaj od 4 lat nie mogę znaleźć fletu i ulubionego gwizdka Magdy/ choć są inne/
    dobranoc
    klik

    OdpowiedzUsuń
  5. zauważyłem, że u nas żarty są długo przepracowywane, potem uznane za śmieszne, fajne bo ludzie się śmieją, a potem powtarzane do zdarcia... odbiorców;)

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jeśli chodzi o odbiorców, to zaraz zabieram się do czytania książki "Inne, ale nie gorsze", w której jest też o Was. Jak przeczytam, opiszę na blogu.

      Usuń