piątek, 5 października 2012

dzień 201.

Za dziesięć, piętnaście lat na rynku księgarskim może ukaże się książka "Moja autoterapia", w której Józek - wtedy już nazywany Józefem - przedstawi swoje sposoby na oswojenie świata zakłócanego mu przez zmysły. Może wtedy, gdy ją przeczytam, zrozumiem wiele spraw, na przykład jego niechęć do bajek animowanych. Samo słowo bajka budzi jego natychmiastowy krzyk. Jednocześnie niektóre z nich ogląda i to wiele razy, przewijając do środka filmu, potem do końca itd. Nigdy nie mogę odróżnić tych, które on może obejrzeć od tych, które budzą w nim bunt. Zatyka wtedy uszy, ucieka z pokoju, krzyczy. To mogą być małe szczegóły, dla mnie nieistotne: np. niezgadzająca się ilość palców u rąk, artystycznie zmienione twarze postaci, kołyszący się sposób poruszania - nieznany Józkowi z obserwacji. 
Trudne sytuacje wymuszają genialne rozwiązania i tak też Józek, codziennie narażony na kontakt z bajkami rodzeństwa wpadł wczoraj na pewien pomysł. Otóż te bajki, które ogląda i akceptuje nazwał filmami, natomiast wszystkie pozostałe - są po prostu nazywane z lekką pogardą - bajkami. 
- to jest film, a nie bajka! - krzyczy z pokoju do mnie, włączając animowaną "Epokę lodowcową". 
- to jest, Jasiu, film - krzyczy tym razem do Jaśka, który nie wiadomo dlaczego chichocze, powtarzając: 
- a właśnie, że bajka, Józku, bajka... 
Oprócz nazwy pozostaje jeszcze problem ścieżki dźwiękowej towarzyszącej bajkom (i filmom). Muzyka, głosy, natężenie dźwięków - to wszystko stanowi problem, ale już nie dla Józka - autoterapeuty. Od kilku dni wyłącza ścieżkę dźwiękową i po raz pierwszy jest w stanie spokojnie obejrzeć "Epokę lodowcową". Teraz sam podkłada dźwięk:
- yhyhyhyhyhy zjechali!- woła głośno,
- a to, co to? może jakiś krokodyl?
- to są olbrzymy...a może potwory
- czy to jest dinozaur, no chyba że tak!
- o- awkwarium, nie inaczej się nazywa: akwaryjum
- czy to, czy to?
- jakaś komórka...
- ewoluuje megaterium 
- hohoho a to goryl
- mmmmmmmmm
- to będzie zjeżdżalnia: ślizg, szuuuu, szuuuu
- ile on ma palców? jeden, dwa, trzy, cztery, pięć - uf! pięć - to dobrze.
- tatarata tataratata.
- zjadł język, on zjadł język!
- uciekają przed zawaleniem się,
- trytrytrytrytytytytyr
- huhuhuhuhuhu wszystko się zawali.
- czy, czy to jest trzęsienie ziemi? tak! hura! ha!
Nie przeszkadza mu to, czy ktoś jest w pokoju, czy nie. Sam sobie opowiada film, patrząc na nieme obrazy. Czasem przerwie, wstanie i zrobi skłon do przodu, potem  zajrzy do drugiego pokoju do Stasia i do Eli i powie:
- bajkę oglądają, a ja mam film!

Można codziennie głosować na mój blog, oczywiście traktując to jako zabawę. Polecam ranking z adresami blogów - naprawdę jest co czytać! Już trzy blogi z placówki Józka są zgłoszone: o Anielince, o Mai i o Józku! Głosuję na Was też - można na wiele blogów głosować - ale co najważniejsze czytam i poznaję! 

 Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku

6 komentarzy:

  1. Magdalena ma troszkę podobnie hi hi- ale ogląda filmy/ bajki- tylko wybrane inne powodują gryzienie ręki, ale za to dokładnie odtwarza "role" postaci w oglądanej historii łącznie z intonacją głosu. Trudno zrozumieć ten świat choć czasami mam wrażenie, że to ja jestem bardziej autystą niż Magdalena :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłosz też drażnia rózne dziwne rzeczy, np dzwiek małego wentylatorka, albo jak starszy brat śpiewa coś tam sobie, ostatnio hitem jest zatrzymywanie mi filmu spacją:D Dziwne czasem te nasze dzieciaczki ale jakże oryginalne:) Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kontrola nad myszką, klawiaturą, pilotem - to jest to, co nasze dzieci lubią najbardziej

      Usuń
  3. Czytam,czytam i myślę sobie, że Józiu: jesteś g e n i a l n y!
    Dziękuję Pani Bogusiu, że tak ładnie Pani o tym pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio biorę do reki długopis i kartkę i siadam gdzieś niedaleko Józka - wtedy udaje mi się uchwycić jego przemowy i zachowania.

      Usuń