poniedziałek, 1 października 2012

dzień 197.

Nasze poranne wstawanie przesunęło się z wakacyjnej godziny ósmej na trudną dla niektórych piątą trzydzieści. Największe zdziwienie okazuje na razie Staś:
- jeszcze ciemno, a ja już wstaję...dlaczego?
Popatrzyliśmy w okno, rzeczywiście nie ma nic bardziej zniechęcającego do wyjścia z łóżka niż poranna ciemność za oknem.
- tato, dlaczego jest jeszcze ciemno?
- synku - Ziemia krąży wokół własnej osi i wokół Słońca i wtedy...
- mamo, dlaczego ja muszę wstać, skoro jest ciemno?
- bo jest już październik!
- październik! - krzyknęli wszyscy, którzy już wstali i przepychając się pobiegli do kalendarza.
Tej jesieni obserwujemy wyjątkowo wielkie zmiany w przyzwyczajeniach Józka. Po raz pierwszy założył do spania prawdziwą piżamę. Od lat kupowałam mu niebieską koszulkę z hydraulikiem Mario, bohaterem gier komputerowych. Miałam kilka zapasowych egzemplarzy takich samych koszulek, bo bez nich Józek nie potrafił zasnąć. Teraz dostał od taty granatową piżamę i następnego wieczoru też poprosił o nią. Koszulki z Mario mogę już odłożyć na pamiątkę, odtąd zakupy nigdy nie będą już tak trudne; naprawdę nie ma aż tak wielu możliwości zakupu koszulki w Józka rozmiarze, w ulubionym kolorze i z ulubioną postacią. Nadeszła era zwykłej piżamy, którą witamy z wielką radością.
Zachęcona piżamowym sukcesem rano powiedziałam Józkowi prawdę o braku sera na jego kanapkę.
Józio od trzech lat codziennie zabierał ze sobą kanapkę z serem. Gdy zapasy sera kończą się biegniemy jak najszybciej do sklepu, bo Józek bez swojego przysmaku nie wyobrażał sobie drugiego śniadania. Żadnych wędlin, twarożków ani dżemów.
Teraz dałam mu wybór, jak to uczą w mądrych książkach:
 - Józek, masz do wyboru kanapkę z masłem albo kanapkę z szynką.
 - wybieram....wybieram... nie idę dziś do szkoły - zakończył dramatycznie Józek.
Właściwie tego się spodziewałam.
Ale tego, co później nastąpiło już nikt nie oczekiwał. Józio westchnął, zabrał kanapkę bez szynki, owiniętą w folię i poszedł do samochodu.
Czyżby to już był koniec wielkich awantur o to, że nic nie jest takie jak być powinno? Co za jesień! Co za Józek!

8 komentarzy:

  1. Ha!Jedyny taki!!!Wspierany ,wymagający i słyszący wymagania.Uczący się kompromisów.Kochany i nasiąkający...Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo Józio!!!!!!!Tak trzymaj:):):)I zaskakuj tak pozytywnie swoją wspaniałą Rodzinkę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... bo może to wyjątkowa jesien i wyjątkowy październik;) Bogusiu, ufam także, ze Dobrzy Ludzie - ci obecni i po TAMTEJ stronie mają znaczenie i wpływ na Józia i całą waszą Rodzinę... przytulamy mocno na te ciemne wstawanie (ps. ja dorzucam jeszcze wstawanie w nocy na karmienie;) doris

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak nocne karmienie - całuski dla malutkiej

      Usuń
  4. Trafiłam tutaj po przez wpis na blogu Anny.
    Podziwiam takie mamy jak Ty. Twoje codzienne zmagania, starania, małe sukcesy :)
    pozdrawiam Cię oraz całą Twoją rodzinę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Ania zrobiła mi niesamowita niespodziankę wpisem o Józku na tle kaloszy...

      Usuń