środa, 26 września 2012

dzień 192.

Pamiętam moje przygotowania do matury z historii: każdą wolną przestrzeń pokoju zajmowały karteczki z datami. Niektóre z dat - na szczęście - pamiętam do tej pory. Inne trzeba będzie powtórzyć, żeby sprostać rozmowie z Józkiem:
- czy Bolek i Lolek byli wtedy, gdy były bardzo stare samochody?
-  czyli... w którym to było roku?
- w 1869.
- nie, ta bajka jest z 1963 roku - szybko sprawdziłam w internecie.
Mniej więcej tego typu dialogi można u nas usłyszeć od soboty, gdy Józek obejrzał film "Był sobie człowiek" i zainteresował się datami.
Oczywiście chce wiedzieć od razu więcej, jako lekturę wieczorną przygotował mi encyklopedię. Czytam o cywilizacjach starożytnych - koniecznie uwzględniając daty. Wczoraj średniowiecze, dziś o siódmej nad ranem Józek otworzył  strony o renesansie:
- czytaj: rok po roku
Nie było na to czasu, przełożyłam renesans na wieczór, zastrzegając Józkowi kolejność książek: najpierw lektura szkolna "Piątka z Zakątka", która wyjątkowo opornie jest przyswajana przez Józka. 
Codziennie czytam dwa krótkie rozdziały, a potem zadaję pytania o przygody Krzysia, jego psa i jego przyjaciół. Józek jest jak zwykle myślami gdzie indziej - może przy Sumerach, a może Babilończykach?
Moje pytanie o nazwę psa spotkało się kolejny raz ze zdziwieniem Józia:
- pies? jaki pies?
- Bobik, Józeczku, Bobik - ten sam odkąd rozpoczęliśmy czytanie.
Gdy czytaliśmy o prezentach świątecznych, Józio musiał kilka razy sobie powtórzyć, że tylko w książce jest grudzień, u nas wrzesień. Dopiero wtedy mógł spokojnie słuchać dalej:
- o jaki prezent Krzyś - bohater z książki prosił w liście do św. Mikołaja?
Józio chciał najpierw swoim zwyczajem powtórzyć pytanie, jednak tego dnia zmienił strategię: nadal nie pamiętał szczegółów, ale teraz próbował zgadywać:
- jakąś zabawkę, może samochód, chłopcy lubią samochody...
- odpowiedź brzmi: klocki lego - "wyspę piratów",
- hmm..
- chłopiec zostawił coś w prezencie Mikołajowi, co to było?
- hm ciasteczka... tak! ciasteczka i mleko - pamięć Józka posuwa mu natychmiast obraz  z amerykańskich bajek.
- nie, chłopiec zostawił muszelkę
- ale nie skamielinę? - przestraszył się Józek. Ostatnio otrzymał w paczce kilka skamielin i ogląda je chętnie codziennie. Widać, że nie podzieliłby się z nikim, nawet ze św. Mikołajem.
- muszelkę, po prostu muszelkę.
Powtórzyliśmy jeszcze raz fakty o Krzysiu, a potem rozpoczęliśmy, jak to bywa na jesieni, rozmowę o prezentach świątecznych. Józek bez zastanowienia wymienił wszystkie prezenty, które dostał w ubiegłe święta, tak jakby po prostu otwierał w pamięci szufladę z napisem Boże Narodzenie 2011.
- teraz chciałbym dostać trzy prezenty - powiedział.
- a jakie?
- banknoty i nie wiem, co jeszcze,
- a może taką lampę ze światełkami - podsunęłam pomysł, chociaż sama chciałabym ją dostać,
- tak - i co jeszcze?
- nie wiem, co Ty chciałbyś dostać?
- płyty o prehistorii - skończył rozmowę Józek i wyjął encyklopedię:
 - czytaj: rok po roku - powiedział.

2 komentarze:

  1. Józio "Piątki z Zakątka" nie wpuści w żaden zakątek swoich myśli-to nie Jego bajka:)))
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń