niedziela, 23 września 2012

dzień 189.

Podobno jednym z sekretów sukcesu książki jest kilka pierwszych zdań. Zdarza się, że spośród wielu innych zaciekawi nas po prostu przeczytany wstęp ... co niektórzy zaglądają też na ostatnią stronę, ale ja aż tak nie psuję sobie przyjemności.
Książka dla dzieci "Szary chłopiec" Lluisa Farre to doskonały przykład tego, by niektórych odstraszyć, a pozostałych - chyba w większości znanych mi osób - zauroczyć właśnie pierwszymi zdaniami:
- "gdy tylko Marcinek wystawił głowę na świat, usłyszał odgłos policzka, który jego matka, Teresa, z domu Śpiewaczykiewicz, wymierzyła ojcu, Marcelemu Śpiewakowskiemu za to, że opowiadał głupoty". Ojciec chłopca po odkryciu tego, że jego syn ma szary kolor skóry wyraził ostrzej swój sprzeciw i za to właśnie został spoliczkowany. Jego niepokój był zrozumiały, gdyż cała rodzina ze strony ojca była koloru krewetkowego, a od strony matki - zielonkawego. Oczywiście kolory są tylko przenośnią, metaforą czegoś innego. Ale czego? Ja od razu pomyślałam o autyzmie. Na swoim blogu moja koleżanka zaśmiewała się z tego, że zamiast odprężyć się przy czytaniu i zapomnieć o autyzmie chociaż na trochę - czyta książki właśnie o autystach. Ja idę dalej: w książkach i zamysłach autorów widzę autyzm tam, gdzie niekoniecznie był on zamierzony! Chociaż, chociaż, przyjrzyjcie się Marcinkowi, szaremu chłopcu, czyż nie kojarzy się Wam z chłopcem z Zespołem Aspergera, zaburzeniem ze spektrum autyzmu?

wydawnictwo entliczek
-  badania lekarskie i ich diagnozy nie pomagały Marcinkowi,
- chłopiec nie płakał przy pożegnaniu z rodzicami, 
- nie śmiał się z żartów, które rozbawiły inne dzieci "tak, aż pękały ze śmiechu",
- nie krzyczał do ochrypnięcia, gdy straszliwe psy wpadły na podwórko szkolne,
- podczas niektórych wydarzeń Marcinek przeklinał: "kurka wodna" (dość porównań: aspergerowcy używają mocniejszego słownictwa!),
- "wielkie rzeczy, widziałem to wszystko w telewizji" - lodowato powtarzał, gdy w niezwykłej podróży widział białe wieloryby i wulkan w niebezpiecznej odległości i małą żyrafę wypadającą z brzucha mamy.
Nieprzewidziana sytuacja i strach przed śmiercią chomika wywołały zmianę w chłopcu, który najpierw rozpłakał się, potem śmiał się z tych wszystkich żartów, które wcześniej słyszał i znów płakał na wspomnienie wszystkich pożegnań z rodzicami. A z każdym nowym uczuciem - jak to w bajkach bywa - zmieniał się jego kolor, tak, aż szary zniknął zupełnie.

wydawnictwo entliczek

Historia naszego Józka też mi przypomina bajki z dobrym zakończeniem. A zaczynałaby się tak:
"pewnego dnia był sobie chłopiec, który nie mówił nikomu dzień dobry..." 
I dalej by było o pani Beatce z przedszkola, która każdego dnia uczyła go mówić: dzień dobry!
A Józio uciekał wzrokiem i nic nie odpowiadał.
Pani Beatka nie ustępowała i każdego dnia na nowo uczyła go mówić: dzień dobry!
Potem minęło kilka lat, Józio poszedł już do szkoły. Jakież było jej zdziwienie, gdy usłyszała na korytarzu wołanie:
- dzień dobry, to ja Józek!
i zobaczyła chłopca, który patrzył jej prosto w oczy.
Nieraz później słyszała przywitanie Józka, z dodatkowym komentarzem: - "dzień dobry, to ja!" - "dzień dobry, już nie chodzę do przedszkola!".
Inni ludzie, którzy wcześniej nie słyszeli słowa przywitania od Józka, teraz cieszyli się, gdy przechodził obok nich:
- dzień dobry, mamo Igora - już wróciłeś! ( tu pewnie niektórzy czytelnicy zaskoczeni poprawialiby ołówkiem błąd w książce, ale każdy znajomy tylko uśmiechnąłby się pod nosem mówiąc: - pisownia zgodna z oryginałem!)
- dzień dobry - już jestem!
Historia jest oczywiście prawdziwa, usłyszałam ją w sobotę od wychowawczyni Józka. Piękna, prawda?
Dziękuję Dominice z księgarni dla dzieci "Za rogiem" za udostępnienie książki o szarym chłopcu. 
 
A teraz ogłoszenie: w placówce Józka we wtorek 25 września (w moje urodziny, ale to przypadek, czysty przypadek) odbędzie się zebranie informacyjne dotyczące akcji "Zaznacz swoją obecność. Oswoić autyzm". To kolejny etap kampanii informacyjnej prowadzonej przez Zespół Placówek Edukacyjnych. Będą rozmowy z osobami zainteresowanymi i będą też znaczki dla chętnych rodziców. Spotkanie rozpocznie się o godz. 16:30 w sali konferencyjnej w budynku ZPE przy ul. Turowskiego 1 w Olsztynie. Znaczki wyglądają tak:

10 komentarzy:

  1. Józio mało mówi ale swoje wie..I nasiąka domem:)
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak,Józka powitania rozwalają mnie dokumentnie:) Bardzo często są okraszone szerokim uśmiechem i gromkim głosem:)To jest piękne,po prostu piękne..... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez oceniam ksiazke po kilku pierwszych stronach, jak jest nudno napisana, to od razu zniecheca mnie do czytania.
    Jozio daje mi nadzieje, ze Kamis tez kiedys zacznie mowic sam z siebie dzien dobry albo czesc na powitanie. Ale co ciekawe, to nie-witanie dotyczy najczesciej znanych mu osob, bo np. w autobusie potrafi powiedziec do obcej osoby (najczesciej doroslej) "hej", a nawet zapytac o imie czy dokad jedzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Magdalena mówi cześć i dzień dobry,- ale w swoim stylu i dla każdego inna forma dodatkowa przy powitaniu..., książka o chłopcu, ale spróbuję poszukać bo przecież można ją czytać w szkole- zdrowym dzieciom? jak uważasz Bogusiu?

    OdpowiedzUsuń
  5. właśnie przeczytałam, że książkę "Szary chłopiec" wielokrotnie nagradzano w Hiszpanii i wpisano na listę Białych Kruków - White Ravens 2007 (lista najciekawszych książek dla dzieci z całego świata przygotowywana co roku w Internationale Jugendbibliothek w Monachium). A teraz czyta ją mój Jasiek, ciekawe jak zareaguje

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochany Józio i nasza Wspaniała Pani Beatka!!!!!!!A bajkę o Józiu już piszesz Bogusiu i z pewnością będzie miała dobre zakończenie, przecież w bajkach zawsze tak jest:):):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za przedszkolne wspomnienia- są dla mnie bezcenne:) Józia ewolucja w kierunku uspołecznienia znacznie posunęła się do przodu z punktu w którym kiedyś byliśmy razem. I tak strasznie mnie to cieszy! Wspaniale było dzielić z Wami odrobinę magicznego czasu... Beata K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak - zawsze pamiętam ten parapet i Józka, który biegł bez przywitania tylko w kierunku jednego jedynego miejsca akceptowanego przez niego przy oknie - a teraz!

      Usuń