sobota, 22 września 2012

dzień 188.

- za mało tu cukru, nie lubię jak jest za mało, lubię za dużo - Staś mieszał swoją kaszę manną, a sobotnie śniadanie mijało nam bardzo przyjemnie.
- mamo, mamo! - zawołał za chwilę - umiem już pływać do góry nogami!
Oprócz rewelacji na temat nowych stylów w pływaniu usłyszałam jeszcze od mojego czteroletniego syna, że jestem najładniejsza na świecie i nic już tego ranka nie mogło mnie zdenerwować.
Nikogo w naszym domu nie dziwi to, że wszyscy na podwórku przepadają za naszym Staśkiem. Od rana słyszymy pukanie do drzwi: czy Staś już wyjdzie? a kiedy wyjdzie? a kiedy wróci z przedszkola?
Staś z ujmującym uśmiechem rozbraja każdą sytuację:
- nie denerwuj się na mnie, mamo! - woła, gdy sytuacja zmierza w kierunku poważnego kryzysu.
Z psot potrafi wyjść mistrzowsko. Raz złapałam go na przemycaniu bułki z masłem do pokoju - jedzenie poza kuchnią jest bezwzględnym zakazem w życiu sześcioosobowej rodziny - samymi okruchami z bułek można by było nakarmić stado kur!
Gdy Staś usłyszał moje kroki, bułkę z masłem schował pod koszulkę:
- co Ty tam masz Stasiu? - zapytałam, bo niewiele spraw i gestów umyka mi w naszym domu.
- to niespodzianka, mamo, lubisz niespodzianki? - odpowiedział.
W soboty wychodzimy gdzieś razem. Wracamy później z pobliskiej biblioteki z obrazkiem zebry wyklejonym plasteliną albo pośpiewując piosenki z warsztatów muzycznych z Anią Brodą.
Kiedy jestem ze Stasiem zawsze słyszę od nieznajomych ludzi: - syn jest taki ułożony, taki grzeczny...
Od razu zaczynam się śmiać, bo wyobrażam sobie miny tych samych ludzi na widok Józka - autysty: - jaki on jest niegrzeczny, jak go pani wychowała?!
Dystans do takich wypowiedzi - to jedyne, czego muszę się jeszcze nauczyć...
Nawet, gdy Józka nie ma z nami, odruchowo myślę o tym, jak wyglądałyby zajęcia z nim: zajęcia w bibliotece spędziłby przy pokrętle od projektora, a ja na pilnowaniu go, aby go nie zniszczył. Na warsztatach muzycznych w księgarni zatkałby od razu uszy, zdenerwowany naszym śpiewaniem.
Chociaż w księgarni "za rogiem", z której wyszliśmy ostatnio ze Stasiem Józek poczułby się dobrze. Dominika - właścicielka księgarni wyłożyłaby dla niego gąbczaste kwadraty, na których można położyć się, ustawić je w wieże i policzyć. Rozstawiłaby lampę, która na ścianie i suficie wyświetla mnóstwo kolorowych światełek. To wszystko Józek zna ze swoich terapii i sal rehabilitacyjnych, więc od razu wyciszyłby się i uspokoił. Staś też nie mógł oderwać się od tych światełek:
-  patrz, mamo, patrz! Jakie piękne!
Taki to już jest nasz Staś - życzliwy światu i ogólnie zachwycony wszystkim. A co się dzieje, gdy świat wygląda nagle inaczej, gdy Józek rzuca się na ziemię w ataku rozpaczy za brakiem ulubionej koszulki do spania? Kilka osób pytało mnie o to, jak reaguje rodzeństwo autysty na trudne społecznie sytuacje. 
U nas do Józka podchodzi Staś i mówi:
- nie denerwuj się tak, nie bądź taki, Józiu.
Poprawia go, gdy Józek mówi o sobie w rodzaju żeńskim, ale akceptuje go tak, jak i innych: nas, dzieci z podwórka, znajomych dorosłych. I jak tu za takim Stasiem nie przepadać? 
zdjęcie Jaś Budny

10 komentarzy:

  1. Niewiarygodne,ile życzliwości i miłości dla świata i bliźnich mieści się w niedużym Stasiowym ciałku:)Oraz pomysłowości w Stasiowej głowie;D Ciekawe czy on terminuje u Eli,czy Ela u niego:D? Bo oboje w tej kwestii jak bliźniaki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam, że Ela drugą taką samą bułeczkę też wyniosła do pokoju,tylko lepiej się przede mną ukryła. I to jest odpowiedź na pytanie, kto u kogo terminuje.
      Dopiero teraz dorzuciłam zdjęcie z początku wakacji - rodzeństwo razem, chociaż jedno z nich z drugiej strony aparatu

      Usuń
    2. Czyli Staś jest dopiero czeladnikiem:))) Ale jest bardzo mądry i ma doskonałą nauczycielkę;P więc szybko nadrobi brak:) Możliwe,że już niedługo będziesz mogła się cieszyć piekarnią przemyconą do pokoju ;D;D;D

      Usuń
  2. bogusiu fajnie , ze masz ich cala tak roznorodna gromadke :-) ,przy jedynym dziecku , autyscie trudno nie zwatpic samemu w jakosc rodzicielskich i wychowawczych umiejetnosci.
    czesto denerwuja mnie rodzice spokojnych zrownowazonych jedynakow przekonanych o tym , ze oni jako rodzice sa idealni, a inni zle wychowuja swoje dzieci - najczesciej trwa to do czasu gdy w ich zyciu pojawia sie drugie z diametralnie odmiennym harakterem ;-),a zdjecie bardzo energetyczne :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to, co piszesz o rodzicach jedynaków to idealnie do mnie pasuje sprzed dziesięciu lat, gdy tylko z Jaśkiem biegałam w wózku - pełna dumy i zadowolenia z siebie - dziecko zdrowe, bez kolek, pierwszy katar w wieku trzech latach. Dopiero narodziny Józka wyleczyły mnie z dumy udzielania innym rad dotyczących wychowywania dzieci:)od początku mieliśmy mnóstwo kłopotów m.in kolki. To może zmienić, wszystko dzięki Józkowi

      Usuń
  3. Bo wszystkie Staśki to fajne chłopaki ;)

    mama Staśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. specjalnie dla Ciebie olsztyńska Orkiestra Wczorajszego Fasonu i piosenka o Stachu
      https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=upR4t7mJBO8

      Usuń
  4. Co bys bez tego stasia zrobila? Niektorzy mowia, ze w przyrodzie zawsze musi byc rownowaga. I mysle, ze cos w tym jest. Jak z jednej strony jest za malo, to z drugiej strony za duzo i z twojego opisu wynika, ze Jozek ze Stasiem sa takimi przeciwnosciami (zwlaszcza spolecznie), ze idealnie sie uzupelniaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie tak to jest - o Stasiu musiałam dziś napisać, bo mnie często ogarnia taka najzwyklejsza radość z przebywania z nim.

      Usuń
  5. Złote dzieciaki...każde inne. Musicie mieć naprawdę wesoło w domu. A różnorodność musi być bo świat byłby szary i bury :)

    OdpowiedzUsuń